Andrzej Saramonowicz dla newonce.net: kino po pandemii? Tematów przybędzie, możliwości się zmniejszą

Zobacz również:Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński, Komorowski, Duda… Jak wyglądały wybory prezydenckie od 1990 roku?
DCZ7188.jpg
fot. Dorota Czoch

Z reżyserem m.in. Lejdis oraz Testosteronu porozmawialiśmy o tym, jak będzie wyglądać kino po opanowaniu koronawirusa i czy Patryk Vega wykazał się lekkomyślnością, kręcąc swój nowy film podczas pandemii.

Jak pana zdaniem wygląda teraz, podczas pandemii, sytuacja pracujących w branży filmowej? Albo inaczej - jak bardzo źle?

Adekwatnie do sytuacji tych wszystkich Polaków, którzy nie mają etatów, i którzy żyją od projektu do projektu. Czyli bardzo źle. Problem z tzw. przemysłami kreacyjnymi jest jeszcze taki, że po załamaniu gospodarczym, które niewątpliwie nastąpi, i którego głębokości nie jesteśmy jeszcze w stanie przewidzieć, nie staną się one przestrzeniami odbudowywanymi w pierwszym rzędzie. Od lat kultura nie ma w Polsce dobrej pozycji zarówno u polityków, jak i u obywateli, więc próżno będzie oczekiwać wielkiej narodowej zgody na zasilenie kina czy teatrów pieniędzmi dla odbudowania strat popandemicznych. Raczej pojawią się protesty, gdyby politycy na to się ośmielili. Więc się nie ośmielą, zwłaszcza ci z silną skłonnością do populizmu, czyli rządzący obecnie.

Czy ryzyko utraty dochodów jest przez to dla wielu osób mniejsze niż ryzyko zarażenia siebie albo innych? To chyba jedyne wytłumaczenie tego, dlaczego ludzie zgadzają się na pracę pomimo zakazu.

Ludzie łamią zasady kwarantanny w czasie pandemii z wielu powodów. Najczęściej dlatego, że nikt im nie potrafił należycie wytłumaczyć, że izolacja w czasie silnego przyrostu zakażeń jest najskuteczniejszą metodą, by świata, w którym żyją, nie ogarnął powszechny chaos. Niestety, mamy też obecnie do czynienia z silną dezinformacją i lekceważeniem niebezpieczeństw związanych z koronawirusem. Poza tym świat globalnej konsumpcji oparty jest na religijnym stosunku do pieniądza. Myśl, że coś się z nim stanie, wywołuje panikę, w której nawet zdrowie przesuwa się u wielu na dalsze miejsce.

Oczywistym jest, że wszyscy poniesiemy straty finansowe z powodu koronawirusa, ale jeśli pandemia – za sprawą lekceważenia przez nas zasad kwarantanny – przedłuży się na wiele miesięcy czy nawet lat, to pieniądze, które zarobimy teraz w najbliższych dwóch tygodniach czy miesiącu, też się nam w perspektywie dłuższej na niewiele zdadzą. Moim zdaniem lepiej samoograniczyć już teraz, by niedługo odzyskać kontrolę nad zarazą, czyi nad swoim życiem. Do tego trzeba jednak wyobraźni większej niż ta, która widzi tylko najbliższą perspektywę. Zalecałbym jednak, by pamiętać, że już często tak w dziejach bywało, że wszystko tracił ten, kto nie chciał stracić części.

Pana zdaniem decyzje Patryka Vegi i Konrada Niewolskiego, którzy jeszcze w tym tygodniu kręcili swoje filmy, to bardziej lekkomyślność, czy odwrotnie - mogą być przemyślane?

W pewnych przestrzeniach te decyzje przemyślane, w innych lekkomyślne. Obaj panowie zrobili z pewnością kalkulację strat i zysków, i – z tego, co widać - wybrali po tym zestawieniu złamanie obecnej zalecanej normy bezpieczeństwa. Mają z pewnością jakieś swoje racje, ale nie wydaje mi się, by były one akceptowalne zarówno pod względem logicznym, jak i moralnym.

Czy im się to w ogóle opłaca? Przecież od razu narażają się na fatalną prasę, skazując swoje filmy na porażkę. Chyba że dzisiejszy widz ma krótką pamięć i jesienią już dawno zapomni o tych sytuacjach.

Nie wiem, o czym robi film Konrad Niewolski, ale z tego, co czytałem, Patryk Vega zajmuje się tzw. podkarpacką aferą obyczajową. To bardzo ciekawy temat i rozumiem, że jest mu żal przesuwać zdjęcia na nieokreśloną przyszłość. Ale chciejstwo bywa złym doradcą i w sztuce, i w biznesie. Jeśli pandemia będzie się rozwijać w Polsce tak dramatycznie jak we Włoszech czy Hiszpanii, a zmarłych liczyć będziemy w tysiącach, to Patryk Vega może zostać zapamiętany jako człowiek, który nie wykazał się należytą wrażliwością. Na jego miejscu nie lekceważyłbym takiego ciężaru. Ludzie równie entuzjastycznie kochają artystów, co potrafią ich nienawidzić.

Gildia wystosowała apel - sądzi pan, że on przemówi im (tudzież innym) do rozsądku?

Apel Gildii Reżyserów Polskich, by w czasie pandemii zrezygnować z tych działań filmowych, które wymagają bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, nie był adresowany bezpośrednio do Patryka Vegi czy Konrada Niewolskiego. Oni nie są członkami związku zawodowego reżyserów polskich, mamy więc ograniczone metody, by im cokolwiek perswadować. Chcieliśmy jednak zwrócić uwagę na niestosowność działań, które dla potencjalnego zysku narażają zdrowie wielu ludzi. Zapewniam, że każdy z reżyserów należących do Gildii, chciałby teraz kręcić film, bo to nie tylko nasze zawody, ale i nasza pasja. Jeśli się jednak ograniczamy, i jeśli nawołujemy do ograniczenia, to robimy to jako członkowie szerszej wspólnoty obywatelskiej, na której dobru nam zależy.

I trochę wybiegając poza temat, ale jak pan przewiduje - jak może za parę miesięcy wyglądać ten krajobraz po bitwie? Kina przetrwają, czy będziemy skazani już tylko na streaming? I czy polskim filmowcom, o czym mówiło się w PISF po niedawnym spotkaniu, będzie opłacała się dystrybucja tylko w sieci?

Nie sądzę, by ktoś był w stanie już dziś nakreślić stan kultury, w tym także kinematografii, po zakończeniu pandemii. Bo nawet nie wiemy, ile ona będzie trwała, przecież jest dopiero w fazie początkowej, a mierzy się ją rzetelnie jedynie w krajach rozwiniętych gospodarczo. Nie chcę tu wyjść na Kasandrę, ale pandemia dżumy, która zaczęła się w 1347 roku, trwała wiele lat i kilkakrotnie obiegła Ziemię, wracając w te same miejsca. A ludzi było wtedy tylko ok. 450 milionów, a dziś jest blisko 8 miliardów. Więc mimo iż mamy o wiele lepszą służbę zdrowia, to dużo łatwiej też się nam wzajemnie zakażać. Oczywiście dżuma i COVID-19 są nieporównywalne jeśli chodzi o śmiertelność, ale wszystkie spekulacje na temat zakończenia kataklizmu w trzy miesiące od jego wybuchu wydają mi się przedwczesne. Zatem o kinie po pandemii mogę powiedzieć tylko tyle: tematów przybędzie, a możliwości realizacyjne się zmniejszą.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, współprowadzący „Bolesne Poranki” oraz „Plot Twist”. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych. Te absurdalne opisy na naszym fb to często jego sprawka.