Ani się obejrzeliśmy, a Hardmade City Festival dobiegł końca

Zobacz również:Hardmade City Festival to nowy format na festiwalowej mapie Polski. Co go wyróżnia?
cover.jpg
fot. archiwum festiwalu

Plenerowy cykl imprez odbywał się przez całe lato pod hasłem możesz, ale nie musisz.

O co chodziło? O to, że każdy mógł dostosować line-up pod siebie. Jak chcieliście przyjść tylko na jogę i ominąć część muzyczną, a i tak uczestniczyć w festiwalu - proszę bardzo. Kto chciał potańczyć, ale nie mógł zostać do późnej nocy, bo miał inne obowiązki - zrobił to w ciągu dnia. Albo ci, którzy poszli na festiwal, bo liczyli, że poznają drugą połówkę - speed dating! I wszystko jasne.

Generalnie Hardmade City Festival był odpowiedzią na potrzeby widzów wygłodniałych festiwalowych wrażeń. Pół roku w lockdownie sprawiło, że letnich aktywności wyczekiwaliśmy z niecierpliwością. Zamiast online'owych rozmów - zabawa z przyjaciółmi. W miejsce koncertów z YouTube'a - sety i live'y na żywo. Jakby ktoś powiedział nam dwa lata temu, że zostaniemy zamknięci w czterech ścianach, bez możliwości kontaktu z drugim człowiekiem, i że to nie żadne sci-fi, ale rok 2020, nie uwierzylibyśmy. Ale stało się. I nic dziwnego, że ludzie potrzebowali po prostu impulsu, żeby - gdy tylko będzie możliwe - z tych domów wyjść. Takim impulsem był multidyscyplinarny Hardmade City Festival. W dodatku odbywał się w kilku miastach, więc nikt nie był skazany na jazdę przez całą Polskę w jedno konkretne miejsce.

Gdzie się odbywał? Po kolei...

Zacznijmy od Warszawy, bo to tam wystartował cykl wydarzeń. Całość odbyła się w nadwiślańskim Lunaparku (25-27 czerwca), a za konsoletą pojawili się didżeje polscy (Nowosad, Hedonist) i zagraniczni (Robag Wruhme, Foolik, Shazze). Poza tym na terenie Lunaparku przez cały weekend odbywały się warsztaty jogi, vinyl market, live painting, było kino plenerowe, był Splot Słoneczny - tradycyjnie w pełnym słońcu

Dwa tygodnie później festiwal przeniósł się do Wrocławia. W przestrzeni lokalu Stara Odra Beach Bar wystąpili m.in. didżeje Karl, Endless i Masslow, odbył się streetwearowy bazar, godzina speed dating (liczby zeswatanych par nie znamy) i treningi jogi.

Wspomnień czar, lecimy dalej. 23-25 lipca, 100cznia w Gdańsku. Na żywo Pink Freud i Dwa Sławy. W piątek życiem tętniły dwie sceny: Party Hard (tam Spisek1 i DML) oraz Chill (gdzie zagrał Junskee). Dzień później już tylko rap (Eprom, Vazee) i soul (Soul Service). Oraz pokazy deskorolkowe, warsztaty graffiti i DJ-ingu. A w niedzielę kiermasz płyt winylowych i ubrań streetweare'owych, spektakl Teatru Dada i kino plenerowe. To nazywamy eklektycznym festiwalem.

Z Gdańska nie tak daleko do Chałup. Tu już dwa dni stricte taneczne - w Bedroom_Beach zagrali Smügy, Endi NDZ, Daso, Milkwish i dobrze znana wam Neen Nah. Wszystko odbyło się w dniach 5-6 sierpnia.

I wreszcie poznański finał całego cyklu. Tu też (poza tradycyjną jogą i live paintingiem) dominowała muzyka. Na żywo - Ina West. Zza konsolety - m.in. Glasse, Kovvalsky, Łukasz Kowalka Duszne Granie i Kemot. Razem z Hardmade City Festival lato żegnaliśmy w dniach 20-22 sierpnia, bo potem pogoda się zepsuła, a efekt możecie zobaczyć za oknem.

Sponsorem serii imprez była - jak sama nazwa wskazuje - marka Hardmade, producent zupełnie nowego piwa smakowego dla tych konsumentów, którzy szczególnie lubią eksperymentować. Przecięcie piwa, lemoniady i mrożonej herbaty to smaki kryjące się pod nazwami Peach Ice Tea Crush, Raspberry Crush i Grapefruit Crush. A jak było na imprezach? Sami zobaczcie.

9.jpg.png

14.jpg.png

19.jpg.png

hardmade_gdansk_internet_@k35photo_027.jpg

hardmade_gdansk_internet_@k35photo_007 kopia.jpg

hardmade_wroclaw_internet_@k35photo_003 kopia.jpg

hardmade_wroclaw_internet_@k35photo_005 kopia 2.jpg

tekst powstał przy współpracy z marką Hardmade

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.