Artyzm z portugalskich uliczek. Joao Felix pokazuje, jak cieszyć się swoją robotą

Zobacz również:Narodzeni na nowo. Najwięksi wygrani restartu najsilniejszych lig europejskich
JoaoFelix-1160676835.jpg
Fot. Denis Doyle/International Champions Cup/Getty Images

Z trzech stumilionowych transferów zdecydowanie najlepiej wypada Joao Felix. Czekając na odpalenie Edena Hazarda czy Antoine'a Griezmanna, można podziwiać wyczyny 20-letniego Portugalczyka w Atletico Madryt. Od pierwszej kolejki tego sezonu bawi się w najlepsze. W takiej formie jeszcze nie był, to jest futbol wyjęty z portugalskich uliczek, z krótkim prowadzeniem piłki i zagraniami, jakie innym nie wpadłyby do głowy.

Nie doświadczony Luis Suarez jest najważniejszą postacią w ataku Diego Simeone. Wszystko kręci się wokół Joao Feliksa, który domaga się oddania mu piłki. Bierze robotę na siebie i nie boi się pobrudzić rąk. Nie zawsze to kończy się sukcesem, ale od powrotu piłki po lockdownie, Atletico jest niepokonane w Hiszpanii. W tym sezonie jako jedyni jeszcze nie zawalili meczu. Co innego w Lidze Mistrzów, ale tam też niespecjalnie muszą się obawiać o meldunek w fazie pucharowej wiosną. Z Bayernem (0:4), umówmy się, oberwałby dzisiaj każdy.

Portugalczyk rozgrywa takie zawody, że niedzielny kibic powinien dla niego odpalać mecze. Zrywa z łatką topornego futbolu Simeone, bo gwarantuje stempel jakości oraz dużą fantazję. Dodał do siermiężnej gry mnóstwo magii – przekładanek, klepek, przewrotek, siatek. W życiu Felix jeszcze nie był na takim poziomie, nawet w Benfice, gdy oczarowywał świat, przez co w Madrycie zdecydowali się zapłacić za nastolatka 126 milionów euro.

Pierwszy sezon był wymagający. Niemal zawsze był zmieniany, musiał się przystosować do ciężkiej pracy u Cholo, do harówki w defensywie, trener nie przepuściłby mu tego poligonu taktycznego. Albo to pojmiesz, albo nie poniesiemy tego samego sztandaru. Trzeba było na niego czekać, ale już teraz ma prawie tyle samo bramek (7), co przez cały poprzedni sezon (9). A gra jest nieporównywalnie lepsza. Jesteśmy w listopadzie, a w jesiennych występach 20-latka można się zakochiwać. Od pierwszej partii do teraz jest zawodnikiem olśniewającym. Nawet jeśli Atletico nie wygrywa jak w tygodniu z Lokomotiwem (1:1), Joao czaruje. Nawija kolejnych rywali, a koledzy okradają go z asyst.

To momentami wygląda jak „podaj mi piłkę i zaufaj”. On wraca się do połowy boiska i chce inicjować każdy atak. Uwielbia wymieniać futbolówkę w gąszczu nóg. Wykorzystuje kolegów jak ścianę, by tylko odbić od nich piłkę i zmylić przeciwnika szybką wymianą. Tak jak uczył się techniki, odbijając ją od ścian budynków w wąskich uliczkach Viseu.

Portugalia nie musi się bać o czasy po Cristiano Ronaldo, bo ma Joao Feliksa. Asystuje no look passem do Suareza, strzela pod poprzeczkę, próbuje uderzeń przewrotką w Champions League, wskoczył na takim poziom zaufania do własnego talentu, że kieruje piłkę zawsze tam, gdzie chce. To niesamowita przemiana jaką dostrzegamy u 20-latka, ale nawet w poprzednim sezonie, gdy odpadali z Ligi Mistrzów z Lipskiem (1:2), to on był jedyną nadzieją ekipy Simeone.

Hiszpanie piszą, że Joao Felix jest jak kawior. Jest piłkarzem eksluzywnym, stworzonym dla wyższych sfer. Jego ostatnie cztery spotkania to aż trzy dublety, a wiemy, że stać go na jeszcze więcej. Strzela jak na zawołanie, a nawet nie jest klasycznym napastnikiem. Inicjuje ataki, ale kiedy trzeba, znajdzie się w newralgicznym miejscu, by złotym dotykiem wykończyć sytuację.

Na ten moment jest najlepszym strzelcem rozgrywek. Gra dla partnerów, tworzy im grę, ale przy tym sam staje się bohaterem. Należy cieszyć się tym momentem i tym artyzmem, czystym, radosnym futbolem, jaki gwarantuje Felix. 20-letni dzieciak jest bezczelny i co mecz odbiera statuetkę MVP. W takiej dyspozycji go jeszcze nie widzieliśmy, jakby wszystkie stresy z poprzedniego sezonu zniknęły. Troski minęły, została tylko radość. A w efekcie oglądamy co kilka dni piłkarza absolutnie zjawiskowego.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.