Cardi B przed 2Pakiem? Doja Cat przed Nasem? „Rolling Stone” publikuje listę najlepszych rapowych płyt

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3Mu
2Pac
Al Pereira/Michael Ochs Archives/Getty Images

Zestawienia amerykańskiego magazynu należą do tych najbardziej prestiżowych i cytowalnych, wywołując zawsze szeroką dyskusję. Tak było choćby w przypadku – odświeżonego jesienią 2020 roku – rankingu The 500 Greatest Albums of All Time. Nie inaczej jest tym razem wraz ukazaniem się listy The 200 Greatest Hip-Hop Albums of All Time. Zwłaszcza, że wybór tytułów, które zdefiniowały gatunek – od Run-DMC do Playboia Cartiego; od G-funku do drillu; od Bronksu do Houston – musiał nieść za sobą kontrowersje.

Selekcji szesnastu dziennikarzy i dziennikarek towarzyszy wprowadzenie, które nakreśla myśl przewodnią. Podstawowe zastrzeżenie: redakcja ograniczyła się wyłącznie do anglojęzycznych nagrań. Kolejna sprawa: kiedy dochodziło do karkołomnego wyboru pomiędzy trzecim, czwartym czy piątym wydawnictwem od kultowych artystów typu Outkast albo A Tribe Called Quest, a wykonawcą, który urozmaici ranking i uczyni gobardziej intrygującym (The Jacka, Saba, Camp Lo) – skłaniano się ku tej drugiej opcji.

I różnorodność ma być tutaj kluczowa. Podobnie jak wpływ na ewolucję gatunku. Postawiono sobie za cel, żeby uchwycić pełne spektrum: oldschool, czasy gangsta rapu, Południe, blog-rap, emo-rap, drill... Autorzy przyznają przy tym szczerze, że na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat spadła im ekscytacja Złotą Erą. To a fan coming up in the era of Cardi or Tyler or Polo G or Playboi Carti, the golden age is now.

I tak jednak zrobiło się gorąco. Nie mogło być inaczej, skoro redaktorzy Rolling Stone'a zdecydowali się podejść do kanonu w sposób progresywny. Bez konserwatywnego zapatrzenia w lata 80. czy 90. Nie brakowało przy tym odważnych wyborów, za którymi ewidentnie stała motywacja redefiniowania tego, co rozumiemy jako rapowy klasyk.

No więc kilka – szczególnie dyskutowanych – przykładów dla atencji. Największą kontrowersją okazało się 16. miejsce Cardi B z Invasion of Privacy. To wyżej niż Illmatic (24. miejsce) czy All Eyez on Me (29. miejsce – skądinąd najwyżej notowany 2Pac). Pink Friday od Nicki Minaj uplasowało się na 31. pozycji, czyli przed Doggystyle (35.), good kid, m.A.A.d city (38.) czy Straight Outta Compton (49.). Acid Rap w korespondencyjnym pojedynku pokonał The Chronic, a Planet HerIt Was Written. Najwyżej notowany krążek Eminema (The Marshall Mathers LP) wylądował w trzeciej dziesiątce. Można by tak w nieskończoność.

Zostawiając na boku generacyjne przepychanki, zwraca uwagę, że wśród dwustu pozycji – o ile niczego nie przeoczyliśmy – znajdują się zaledwie trzy albumy z Wielkiej Brytanii. Original Pirate Material, Kala i Sometimes I Might Be Introvert...

Amba fatima była nie do uniknięcia, nie brakuje wręcz bluźnierczych decyzji, częstokroć odwaga mylona jest z odważnikiem, ale przy wszystkich zastrzeżeniach – całkiem odświeżające wydaje się to podejście do przewietrzenia hiphopowego mauzoleum; docenienie mixtape'ów, zerwanie ze zmurszałym duopoloem Wschód – Zachód, zerowe opory przed wpakowaniem do rankingu artystów nieoczywistych (m.in. CupcakKe) czy wydawnictw, które mają zaledwie kilkanaście miesięcy (Pray for Haiti).

A na otarcie łez – pierwsze miejsce, z którym raczej trudno jest dyskutować...

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży do samego końca – swojego lub jej. Na antenie newonce.radio usłyszycie go w autorskiej audycji „The Fall”, ale też w "Bolesnych Porankach". Ma na koncie publikacje w m.in. „Machinie”, „Dzienniku”, „K Magu”,„Exklusivie” i na Onecie.