Choroba całej polskiej piłki. Dlaczego zwolnienie Michniewicza byłoby absurdem

Zobacz również:CENTROSTRZAŁ #3. Odwaga pionierów. O nieoczywistych kierunkach transferowych
Czesław Michniewicz
FOT. GRZEGORZ RADTKE / 400mm.pl

W czwartki Czesław Michniewicz urasta do miana polskiego Jose Mourinho i trenera międzynarodowej klasy, natomiast w niedzielę wysłuchuje, czy w ogóle powinien utrzymać stanowisko i spróbować odwrócić sytuację warszawskiej drużyny. 72 godziny różnicy regularnie przenoszą go w inny wymiar. Nieumiejętność gry na kilku frontach jest złożonym, narodowym problemem polskiej piłki, który pomaga nam przeanalizować Dariusz Żuraw. Odpowiedzialność często spoczywa wyłącznie na trenerach, podczas gdy to problem całej organizacji i braku doświadczenia. Zastanawiamy się, co zrobić, aby polskie kluby nie bywały zaskoczone obecnością w pucharach i aby trener nie stawał się niewolnikiem własnego sukcesu.

Trudno nie zwariować, śledząc tegoroczne rezultaty mistrza Polski. W pucharach jest liderem grupy Ligi Europy bez straty bramki, a jego bilans to 7 wygranych, 2 remisy i jedyna porażka z Dinamo Zagrzeb. W ekstraklasie natomiast mówimy o aż 5 porażkach w 8 spotkaniach, co w efekcie daje 15. miejsce tuż nad strefą spadkową i jeden z najgorszych startów w całej historii klubu. Komu terminarz przynosi Legię tuż po pucharowej rywalizacji, ten zaciera ręce, tak jak zrobiła to Lechia w Gdańsku, punktując rywala 3:1. Analogia do zeszłorocznego Lecha Poznań jest więcej niż prawdziwa. Tak jak drużynę Dariusza Żurawia dopadł pucharowy wirus, tak samo Legia nie radzi sobie z nim jako cała organizacja.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć, stąd audycja La Polémica. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.