Ciąg dalszy konfliktu na linii Drake – Kanye West powodem, przez który „Donda” jeszcze się nie ukazała?

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3Mu
Houston v Central Florida
fot. Alex Menendez/Getty Images

Wydawałoby się, że obaj mogą powiedzieć: między nami spoko. Nic z tych rzeczy.

Status to skomplikowane mogliby ustawić sobie już dekadę temu. Kiedyś Drake otwarcie inspirował się Westem, a ten publicznie doceniał młodego Drizzy’ego. Ale gdy tylko raper z Toronto stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci na scenie, a Kanye razem z Jayem-Z rozpoczął prace nad Watch the Throne, zaczęły pojawiać się pogłoski o wspólnym projekcie równie mocnego duetu – Drake’a i Lil Wayne’a. I po raz pierwszy słuchacze poczuli, że tu może dojść do konkretnej rywalizacji. Mimo to w kolejnych latach Yeezy’emu i Drake’owi zdarzało się współpracować, ale jeszcze częściej między nimi dochodziło do nieporozumień; niesfinalizowanych featuringów oraz – wiadomo – rzucania paru słów za dużo. Do tego napięte stosunki Drake’a z należącym do obozu GOOD Pushą T nie poprawiały sytuacji. Choć niecały miesiąc po wypuszczeniu słynnego dissu z 2018 roku Pusha oznajmił, że temat jest zakończony, atmosfera wciąż była gęsta. Do tego stopnia, że gdy jesienią Terrance zagrał koncert w Toronto, rodzinnym mieście Drake’a, wydarzenie zamieniło się w wielką awanturę. W jego stronę poleciały kubki z piwem, a grupa osób próbowała nawet wtargnąć na scenę.

Konflikt pomiędzy raperami przybrał na sile w 2018 roku, kiedy na wyprodukowanym przez Westa albumie Pushy T Daytona były członek Clipse nawinął w Infrared: It was written like Nas, but it came from Quentin. Tym samym postawił mu ciężkie zarzuty o ghostwriting (plotki jakoby Drake korzystał z usług niejakiego Quentina Millera krążyły już od jakiegoś czasu). Następnie Drake odpowiedział mu w linijkach Duppy Freestyle, ale tego beefu nie miał prawa wygrać. The Story of Adidon Pushy na bicie The Story of O.J. Jaya-Z był jednym z najmocniejszych dissów ever. (…) najnowszy numer Pushy to bodajże najbardziej personalny atak na jakiegokolwiek rapera od czasów The Book of Daniel, w którym Grimm rozliczał DOOM-a. Bo OK, Tupac rapował, że ru**ał żonę Biggiego, Jay upubliczniał zdjęcia Prodigy’ego z czasów, gdy ten uczęszczał do szkoły baletowej, a pedofilską aferę 6ix9ine’a przypomina każdy kolejny jego oponent (a jest ich kilku), ale nie oszukujmy się, to wszystko zupełnie inny kaliber ostrzału – pisaliśmy wtedy.

The Official Birthday Bash Afterparty Hosted by Future
fot. Prince Williams/WireImage

Po tym pocisku Drake miał nawet oferować 100 tysięcy dolarów za wyciągnięcie brudów na temat Terrance’a. Raper nie tylko oskarżył go o ghostwriting, ale także wyjawił informacje na temat ukrywanego przez Drizzy’ego syna, którego ma posiadać z gwiazdą porno. Zagranie mocne, bo odzierające z prywatności. Padły podejrzenia, że informacja o synu pochodziła od Westa, ale jak wynikało z wizyty Pushy w podcaście Joe Buddena, roznosiła się pocztą pantoflową; plotkę miał rozpuścić Noah „40” Shebib, stały współpracownik i producent Drake’a. Trudno było jednak nie chować urazy.

A co dzieje się teraz? Kanye West od dłuższego czasu pracuje nad Dondą i regularnie publikuje na Instagramie tajemnicze posty. Były zdjęcia ze stadionowej szatni, było foto jego rodzinnego domu, było… zdjęcie Jokera wysłane na grupowej konwersacji – na której przypuszcza się, że obecny był także Drizzy – z wiadomością: You will never recover. Wszystko wskazuje na to, że ten ostatni post był wymierzony właśnie w Drake’a. Raper w gościnnej zwrotce na nowym albumie Trippie Redda – Trip at Knight – w Betrayal wprost nawinął: All these fools I’m beefin’ that I barely know/Forty-five, forty-four (Burned out), let it go/Ye ain’t changin’ shit for me, it’s set in stone.

W branży i na forach pojawiły się spekulacje, jakoby Kanye West przesuwał premierę Dondy ze względu na Certified Lover Boy. Nadchodzący album Drake’a jest wypatrywany od dobrych dwóch lat. Materiał miał ujrzeć światło dzienne tego lata, podobnie jak dziesiąty album Kanye’ego. Oczywiście do tego, że West nie dostarcza swoich projektów na czas, już się przyzwyczailiśmy. Nawet zastanawialiśmy się, czy promocyjne pomysły Yeezy’ego nie są ciekawsze niż jego ostatnie płyty. Ale gdyby te przypuszczenia okazały się prawdą, nie powinniśmy być zaskoczeni. Wciąz pamiętamy rywalizację Kanye’ego z 50 Centem, rozkręconą hypem towarzyszącym Graduation i Curtis.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.