Grubo ponad sześć lat czekał Dustin Poirier na zrewanżowanie się Conorowi McGregorowi za porażkę z ich początków w UFC. Udało się i to z jaką nawiązką! Nie tylko jako pierwszy w historii pokonał go przez nokaut, ale dzięki temu musi też dostać walkę o zwakowany pas wagi lekkiej.
Od momentu ich pierwszej walki w 2014 roku Poirier przegrał tylko dwa pojedynki, pnąc się w górę rankingów swojej kategorii. Był tymczasowym mistrzem wagi lekkiej, jednak nie udało mu się zdobyć „stałego” pasa, ponieważ przegrał z fantastycznym Chabibem Nurmagomiedowem. Teraz, gdy Dagestańczyka już nie ma, wrócił McGregor, jeden z większych koszmarów jego kariery. Porażka przez nokaut w pierwszej rundzie to jedno, ale Poirier przez ostatnie sześć lat słyszał tylko: „co z tego, z Conorem byś przegrał, tak jak za pierwszym razem”. Kiedy więc pojawiła się szansa na rewanż – Amerykanin wziął ją w ciemno.
Dla wielu to powinna być walka o pas mistrzowski, jednak Dana White miał inne plany. Po słowach Nurmagomiedowa, który nie wykluczył powrotu, jeśli ktoś „pokaże coś wartego uwagi” liczył pewnie na jego rewanż z McGregorem o pas mistrzowski.
Te plany trzeba jednak odłożyć w czasie, a najlepiej skasować, bo Irlandczyk po tej walce nie ma podejścia do niepokonanego Chabiba. Zaczął dobrze, punktując Poiriera w stójce zgodnie z oczekiwaniami, jednak w miarę upływu czasu Amerykanin zaczął obijać wykroczną nogę Conora, regularnie kopiąc po jego łydce. Na początku drugiej rundy McGregor zachwiał się z bólu i od tego momentu nie było już odwrotu. Jego noga była obijana przy każdej możliwej okazji, bolała coraz bardziej, co jednocześnie spowodowało, że „Notorious” odkrył się od pasa w górę. iedy tylko Poirier zobaczył słabość – natychmiast ruszył do ataku. Kilka czystych ciosów i McGregor usiadł na macie, co nie okazało się zbyt dobrym obrotem spraw, bo to na siedząco otrzymał najsilniejszy cios, który zakończył walkę.
To pierwsza porażka przez nokaut w karierze Conora McGregora. Co to dla niego oznacza? Kolejny koniec kariery? A może trochę pokory po tym, jak opuścił halę na kulach i kilka niżej notowanych walk w próbie powrotu na szczyt? Chociaż z drugiej strony Conor i pokora…
Wiemy za to, co ten rezultat oznacza dla Poiriera. White nie ma innego wyjścia niż tylko dać mu walkę o pas wagi lekkiej. Z kim? To raczej trudno stwierdzić. Możliwe że szef UFC poczeka jeszcze na rozstrzygnięcia innych walk, zanim podejmie tę decyzję. Amerykanin już uważa się za mistrza, bo – tak jak wielu fanów – uważał, że walka z Conorem powinna być o tytuł nowego króla wagi lekkiej. Żeby było to oficjalne, musi pokonać jeszcze jedną przeszkodę. I o ile to nie będzie Chabib – będzie przy tej przeszkodzie wyraźnym faworytem.
