COP26 – walka z kryzysem klimatycznym walką o prawa człowieka

Glasgow COP26 konferencja
fot. Jeff J Mitchell/Getty Images

Jakapita z Namibii opowiada o ludziach, którym przez suszę, droga po wodę pitną znacznie się wydłużyła. Są tacy, którzy muszą przejść nawet 50 kilometrów. Maria z Meksyku mówi, że dla jej bliskich polityka klimatyczna to kwestia życia i śmierci.

Zakończył się szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow. Decydenci i decydentki z niemalże 200 państw spotykali się po rocznej przerwie, spowodowanej pandemią koronawirusa. Tegoroczne negocjacje mogły być przełomowe w walce z kryzysem klimatycznym. Niestety, wprawdzie w ostatniej chwili osiągnięto konsensus, jednak nie udało się dojść do porozumienia w kwestii „stopniowego wycofywania się” z wykorzystywania technologii opartej na węglu. W dokumencie końcowym wspomniano jedynie o „ograniczaniu” takiej aktywności. Przewodniczący szczytu Alok Sharma łamiącym głosem przepraszał za takie rozwiązanie przekonując jednocześnie, że najważniejsze jest teraz trzymanie się wypracowanych założeń.

A żeby mówić o względnym sukcesie trzeba znacznie zredukować emisję gazów cieplarnianych, porzucić ekonomiczny paradygmat wzrostu i postawić na zrównoważoną politykę względem planety i ludzi.

Jakapita przyjechała do Glasgow, bo wie, że tutaj podejmuje się kluczowe decyzje dla polityki klimatycznej na całym świecie.

Podobnie zrobiły jej koleżanki i koledzy z ruchu Fridays For Future (odpowiednika polskiego Młodzieżowego Strajku Klimatycznego) z wielu różnych państw świata. Jednak aktywiści z krajów Globalnego Południa, gdzie kryzys klimatyczny bardziej daje się we znaki, niż w Europie czy Ameryce Północnej, nie przyjechali by walczyć o swoją przyszłość – decyzje, które zapadają na COP26 mają bezpośredni wpływ na ich teraźniejszość.

Mam przyjaciół, którzy rzucili szkołę dlatego, że ich rodziców nie było na nią stać, bo tak dużo stracili w wyniku suszy – opowiada Jakapita. Namibia jest krajem półpustynnym. Prawie nie notuje się tam opadów deszczu, co kryzys klimatyczny tylko potęguje. Historie, które opowiada mi Jakapita to historie konkretnych osób, których życie musiało się zmienić, często diametralnie.

Doświadczam kryzysu wodnego odkąd skończyłam 6 lat. W wyniku susz i fal upałów, czyli bezpośrednich skutków kryzysu klimatycznego, sytuacja się pogarsza. Brak dostępu do wody pitnej to naruszenie praw człowieka. Szczególnie doskwierało to w okresie pandemii, gdy trudniej było utrzymywać higienę według zaleceń, które miały zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa – opowiada Maria o życiu w Meksyku. Rozmowa o kryzysie klimatycznym już nie jest tylko wyliczanką wykresów, dat, procentów. To rozmowa o prawach człowieka, a te nie powinny podlegać dyskusji. Jakapita bardzo wyraźnie zaznacza, że kryzys klimatyczny pogłębia nierówności społeczne i ekonomiczne. W moim kraju przepaść między bogatymi a biednymi jest ogromna i wciąż się powiększa. Kryzys klimatyczny uderza szczególnie w osoby najsłabsze – te które nie mają pracy albo żyją głównie z rolnictwa. Gdy nie ma deszczu, nie ma plonów. Nie mogą nie tylko wykarmić zwierząt, ale często też siebie. Wszystko umiera, umiera bydło, umierają ludzie. Tych historii słucha się z przejęciem, mając świadomość, że to najbardziej rozwinięte gospodarki państw Globalnej Północy, w tym Polska, są historycznie odpowiedzialne za ten problem. To my w ogromnej mierze przyczyniliśmy się do destabilizacji klimatu, jednocześnie w o wiele mniejszej skali odczuwając jej skutki. Ponadto, społeczności żyjące na Globalnym Południu są gorzej przygotowane, by mierzyć się kryzysem. Wynika to z historycznej marginalizacji i opresji, które wiążą się z kolonizacją, systemowym rasizmem czy brakiem reprezentacji na arenie międzynarodowej. Bez znaczącej pomocy finansowej, na szczęście zainicjowanej przy okazji porozumień z 2009 roku, na mocy których państwa rozwijające się mogą liczyć na pomoc w wysokości 100 miliardów dolarów rocznie w latach 2020-2025, radzenie sobie z kryzysem byłoby dużo trudniejsze.

COP26 Scotland March
fot. Jeff J Mitchell/Getty Images

To 26. szczyt klimatyczny. W zeszłym roku nie odbył się z powodu pandemii. W tym, skutki COVID-19 wciąż są odczuwalne w postaci rygorystycznych zasad sanitarnych. Osoby w pełni zaszczepione aż tak bardzo tego nie doświadczają. Światowa Organizacja Zdrowia uważa, że niesprawiedliwa dystrybucja szczepionek odgrywa kluczową rolę w rozprzestrzenianiu się wirusa. I to też ma znaczenie podczas szczytu, bo delegacje, ale też aktywiści i aktywistki z tych rejonów świata, gdzie dostępność szczepionek jest niewielka, znacznie ograniczyły swoje reprezentacje. Skutkiem czego, podnoszone tematy, ale i podejmowane decyzje i zobowiązania nie uwzględniają wszystkich perspektyw. Głos najbardziej pokrzywdzonych często nie dociera do politycznych liderów tych państw, które mają największy wpływ na pogłębianie się kryzysu.

Choćby Polski, w której działa elektrownia w Bełchatowie emitująca najwięcej zanieczyszczeń z krajów Unii Europejskiej i która chce eksploatować złoża węgla do 2049 roku. Jakiś czas temu media obiegła informacja, że Polska zadeklarowała stopniowe odchodzenie od spalania węgla. Jednak okazało się, że podpisany dokument zobowiązuje wysoko rozwinięte gospodarki do zrobienia tego dopiero w latach 30. tego wieku. Tymczasem według konsensusu naukowego powinno się tak stać do 2030 roku. Kraje rozwijajace się mają na to dekadę więcej.

COP26 Scotland March
fot. Jeff J Mitchell/Getty Images

2030 rok to minimum, jakiego oczekiwać możemy od takich państw jak Polska. Im więcej czasu zajmie rządzącym zabranie się do działania, tym mniej czasu mamy my, by zachować względne bezpieczeństwo – mówi Maria, aktywistka z Meksyku. Państwa i rządy Globalnej Północy ponoszą o wiele większą odpowiedzialność za spowodowanie kryzysu klimatycznego – to oni emitują znacznie więcej zanieczyszczeń niż państwa Globalnego Południa, w tym Meksyk, z którego pochodzę – dodaje.

Tymczasem, dolewając oliwy do ognia, polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska postawiło się w jednym rzędzie z krajami rozwijającymi się. W niejasny sposób jego przedstawiciele tłumaczą, że Polska nie jest gospodarką wysoko rozwiniętą (mimo że w światowych rankingach zajmujemy 22. miejsce pod tym względem), więc według wspomnianej deklaracji my również powinniśmy zrezygnować z węgla do końca lat czterdziestych. Szukanie luk w tym dokumencie i próba udawania rozwijającego się kraju podczas szczytu klimatycznego, gdy obok występują najbiedniejsze kraje świata, jest po prostu karygodne. Prowadzenie tego typu polityki może doprowadzić do katastrofy – nie tylko klimatycznej, ale też społecznej i gospodarczej – mówią aktywistki z polskiej alternatywnej delegacji na COP26.

COP26
fot. Przemysław Stefaniak

Gdy pytam Jakapitę o polskich decydentów, od razu wskazuje na premiera. Chciałabym, żeby premier Morawiecki zrozumiał, że wy, Polacy, wciąż macie czas, by rozmawiać o kryzysie klimatycznym i przerzucać się datami odejścia od węgla. Wy jeszcze nie odczuwacie skutków. My nie mamy tego czasu. W Namibii jesteśmy w środku kryzysu klimatycznego, już dziś w nim żyjemy. Cierpimy przez susze, czy niedobór wody. Potrzebujemy, by kraje takie jak Polska już teraz zaczęły znacznie zmniejszać emisje gazów, również wygaszając elektrownie węglowe. Jeśli premiera Morawieckiego nie obchodzi nasza teraźniejszość, niech zadba o przyszłość swoich dzieci. One mają prawo, by żyć w świecie, który jest sprawiedliwy i żyć na planecie, która nie jest zniszczona. Kryzys klimatyczny jest nieunikniony, my go już odczuwamy, ale wkrótce dopadnie on każdego, również polskich rządzących. Nie są wyjątkami.

Do jej głosu nawiązuje Maria: Premier Polski musi patrzeć poza granice swojego państwa, bo gazy cieplarniane, które emituje jego kraj nie zostają w ramach tych granic – są w atmosferze i wpływają na ekosystemy oraz klimat na całym świecie – a co za tym idzie – na zdrowie i życie ludzi w moim kraju. Wbrew postawie światowych liderów, kryzys klimatyczny nie ma granic.

W miejscach, w których żyją Jakapita i Maria skutki kryzysu klimatycznego są bardzo odczuwalne. Osoby najbardziej dotknięte kryzysem (MAPA – Most Affected People and Areas) narażone są na susze, w konsekwencji których tracą dostęp do bieżącej wody; na powodzie, przez które niejednokrotnie tracą dach nad głową i zmuszane są do migracji; na upały, przez które wzrasta śmiertelność i na przemoc, która rośnie wraz z kolejnymi skutkami zmian klimatu.

By dążyć do sprawiedliwości klimatycznej, musimy słuchać głosu tych osób i na równych zasadach uczestniczyć w tworzeniu rozwiązań – zarówno podczas globalnych konferencji, takich jak szczyt klimatyczny ONZ, jak i na co dzień. Kryzys klimatyczny to nie tylko statystyki i fizyka atmosfery. To realne zagrożenie dla miliardów ludzi żyjących na naszej planecie.

Podziel się lub zapisz
Aktywistka klimatyczna związana z Greenpeace i Fridays For Future. W newonce.radio prowadzi KLIMAT, podcast o uciekającym czasie, czyli walce z ociepleniem klimatu i wszystkich tego konsekwencjach.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.