„Cruella”: „101 Dalmatyńczyków”, ale to „Joker” (RECENZJA)

Cruella.png

Pojawia się w tym filmie scena, gdzie główna bohaterka - jeszcze w przededniu diabolicznej przemiany - farbuje włosy na poddaszu londyńskiej kamienicy. I Emma Stone łudząco przypomina w tym Joaquina Phoenixa w roli Arthura Flecka u Todda Phillipsa. Ale żeby w pełni oddać wywrotowość Cruelli, trzeba by w analogiach cofnąć się dalej w przeszłość kinowego uniwersum DC. Bo Craig Gillespie obszedł się z disneyowską mitologią prawie jak Christopher Nolan z Batmanem.

Cruella nie została przy tym całkowicie podporządkowana mrokowi. Michał Walkiewicz celnie odnotowuje, że Guy Ritchie zbija tu piątkę z Karolem Dickensem. W dużej mierze faktycznie jest to szelmowskie heist movie w gotyckim anturażu, gdzie cały wic polega na przerysowaniu czy igraniu z kiczem. Jak u Tima Burtona albo nawet Baza Luhrmanna. Tak mógłby przecież wyglądać Wielki Gatsby, gdyby zrealizował go reżyser Soku z Żuka. Na tej płaszczyźnie doskonale zrobiło filmowi osadzenie akcji w sercu Imperium Brytyjskiego u progu punkrockowej rewolucji. Bo - jak pisze recenzent Filmwebu - Cruella to przede wszystkim opowieść o zderzeniu starego z nowym, konserwatywnego z liberalnym, o klinczu strażników porządku, bezpieczeństwa i szacownego obyczaju z apostołami zmiany, ekscesu i transgresji. Wybrzmiewa to nawet w selekcji utworów ze ścieżki dźwiękowej, gdzie Judy Garland i jej Smile (piosenka wykorzystana także w Jokerze) sąsiaduje z The Clash.

Wypada zacząć jednak od tego, że Cruella jest kolejnym origin story, przywracającym godność legendarnym antagonistom; uzbrajającym ich w wiarygodne motywacje. Wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności matka małej Estelli traci życie podczas wytwornego balu u Baronowej. Targana wyrzutami sumienia sierotka odnajduje się w Londynie u boku małych kieszonkowców, Jaspera i Horacego. Od początku wykazuje smykałkę do szycia, więc przyjaciele - za pomocą szwindlu - pomogą jej w końcu zdobyć posadę w jednym z butików, skąd trafi do domu mody Baronowej.

Akcja pędzi jak 70'sowa Panthera DeVille, intryga goni intrygę, kreacje olśniewają - tymczasem Estella odkrywa prawdę, co staje się katalizatorem transformacji. Nie tylko jej samej, ale też całej otaczającej rzeczywistości, gdzie haute couture zostaje wyparte przez punk. Aż chciałoby się napisać, że Cruella uosabia tę myśl z The Dark Knight - some men just want to watch the world burn, ale to jednak nie jest ten przypadek. Emma Stone tworzy złożoną postać, pełną wewnętrznych sprzeczności, zaburzoną tożsamościowo, zmagającą się z demonami dzieciństwa, napędzaną zemstą. Pozostaje przy tym zaskakująco ludzka i to dlatego tak porusza choćby jej monolog przy fontannie. Jeszcze jedno - przy wszystkich podobieństwach do Jokera, ona w rzeczywistości jest Jokerem... na odwrót. Arthura Flecka okoliczności popchnęły w kierunku szaleństwa; Estella Miller stała się Cruellą de Vil, którą skrzętnie przed sobą ukrywała.

Craig Gillespie - co symptomatyczne, odpowiedzialny wcześniej za Ja, Tonya - podszedł do bajkowego pierwowzoru z odwagą, charakterystyczną dla czasów zdekonstruowanych superbohaterów spod znaku Deadpoola czy post-nolanowskiego kina komiksowego. To wciąż jednak Disney, więc nie brakuje puszczania oka w kierunku młodszej widowni. Aż chciałoby się - słowami Piotra Świerczewskiego - zachęcić do podostrzenia: grajmy na chaos; albo przekonać się, jakby Cruella wyglądała w wersji R-rated, a nie PG-13. W dalszym ciągu ma tu jednak miejsce anarchistyczna celebracja popkultury; odświeżająca, pogłębiona psychologicznie, pokazująca nowe sztuczki robione pozornie zgranymi kartami...

No i finał z Sympathy for the Devil to najlepsza tego typu sekwencja, odkąd Tony Stark ujawnił się jako Iron Man przy wtórze Black Sabbath!

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.