Czy 2021 to rok niezależnego hip-hopu? Mamy na to kilka argumentów

Zobacz również:Kanye? Drake? Nie, to Little Simz wydała najciekawszą płytę ostatnich dni
mat. newonce
mat. newonce

Czy kończący się rok pozbawiony był wyraźnych muzycznych trendów? Czy po eksplozji hyperpopu można było wyróżnić jakiś świeży prąd w muzyce? Odpowiedzią zdaje się tylko słynne powiedzenie o rabinach ze Świata według Ludwiczka.

O jakiejkolwiek stagnacji nie ma jednak mowy, a ciekawe rzeczy dzieją się w zakamarkach, do których wystarczy tylko zajrzeć. Turnstile i The Armed na język hardcore’u przetłumaczyli w tym roku tuzin innych gatunków i wypracowali w ten sposób własne unikalne brzmienia. O tym jak przesadzone są pogłoski o śmierci gitar świadczą także świetne premiery z UK – Black Country, New Road, Dry Cleaning, black midi czy Squid. Jak w ogóle nazwać gatunki, które w tej chwili uprawiają Low czy Spellling? No właśnie. Co do tego, że jest ciekawie, nie można mieć wątpliwości. Uwagi wymaga jednak jeszcze jeden, mocno zatomizowany, ale dający się zidentyfikować, spójny trend.

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei - niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. Aktivist, K-Mag, Poptown czy Art & Business.