Z ludźmi od one hit wonders jest tak, że kiedy mija ich pięć minut - albo pięć sekund - popularności, to nie wiedzą co zrobić, żeby dalej o nich mówili. I zaczynają być znani z nieco innych wyczynów.
Naszym absolutnym faworytem jest Vanilla Ice, dziś pan po 50-tce, ale kiedyś znany na całym świecie ze swojego jednostrzała Ice Ice Baby. Kiedyś ulubieniec dziewczyn na całym świecie, dziś ulubieniec florydzkiej policji. Ice przez ostatnie lata zdążył już być notowany za bicie żony, grożenie bezdomnemu bronią, kradzież roweru i grzejnika basenowego z czyjegoś domu (wyjaśnienie: myślałem, że nikt tam nie mieszka) czy... niedopilnowanie swojego kozła, który radośnie hasał po ulicach miasta Port St.Lucie. Ale nie tylko on jest konkretnym wariatem z one hit wonder na koncie.
Być może za 10 lat zasadne będzie pytanie: pamiętacie Desiignera? Teraz jeszcze ciągle mamy w głowie Pandę. Może i był jeszcze Timmy Turner, ale od tego czasu kariera protegowanego Kanye nie rozwija się tak, jak sam by tego chciał, a przecież to nie żaden emeryt, a 23-letni raper. Zamiast tego dowiadujemy się o tym, że Desiigner przeznacza 20 koła miesięcznie na... Ubera. Może problem w tym, że nie jest szczególnie kumaty?
Yo, no funny. Corona is fake, gone, bro. No funny shit. Enjoy life. No cap. We ain't even on that type of vibe. Corona shit, man. Honestly, that corona shit is BS. You feel me? I ain't get sick yet. I been outside, healthy - tu akurat nie będziemy tłumaczyć, chcemy oddać jak najlepszy sens złotej myśli Desiignera, która pojawiła się na instagramie The Shade Room. Tylko wczoraj na terenie Stanów Zjednoczonych potwierdzono ponad 47 tysięcy zakażeń - dokładnie tyle, ile w Polsce od początku pandemii - a liczba zmarłych przekroczyła tam już 150 tysięcy. Tymczasem Desiigner radośnie oznajmia, że nie był chory, więc koronawirusa nie ma! Prawdopodobnie nie ma też AIDS, malarii i masy innych chorób, które nie dotknęły autora Pandy.
Ok, jeśli zastanawialiście się, czemu ta kariera potoczyła się kiepsko, to chyba macie odpowiedź. I tak dobrze, że udało mu się chociaż z jednym kawałkiem - gość sprawia wrażenie człowieka, który pogubiłby się przy odróżnianiu znaków toalety męskiej i damskiej.
