Dlaczego Rakim jest najważniejszym MC w historii hip-hopu?

Rakim Live In Chicago
fot. Raymond Boyd/Michael Ochs Archives/Getty Images

Ten wychowanek ulic Nowego Jorku w drugiej połowie lat 80. wywrócił definicję rapu do góry nogami.

Od jego wejścia za mikrofon datuje się bowiem narodziny new schoolu, nowej szkoły rapu, która wówczas jeszcze nie miała nic wspólnego z trapowymi bitami i auto-tune nakładanym na wokale. I nieważne, czy na warsztat weźmiemy dorobek Big Daddy’ego Kane’a czy Kool G Rapa, Paca czy Raekwona, 50 Centa czy Lil Wayne’a - żaden z nich nie składałby swoich wersów tak, jak robili to na swoich krążkach, gdyby tej - bodajże najbliższej naszym sercom - formy sztuki nie namaścił wcześniej swoim talentem ten boski MC.

1
Thinkin' of a master plan

Kiedy tekstom innych MC’s w latach 80. wciąż było bliżej do dziecięcych rymowanek z nieodłącznymi dźwiękonaśladowczymi „rang-dang-diggidy-dang-a-dang” i składaniem wersów na „beat-feet” czy „you-do”, zwrotki Rakima przywodziły na myśl bardziej frazowanie jazzmanów i talenty literackie poetów pokolenia bitników. Wyprodukowany przez Erica B. debiutancki krążek duetu, album „Paid in Full” zwiastował natomiast prawdziwą rewolucję w kwestii pisania czwórek, ósemek czy szesnastek. Spadł na amerykańskie, hip-hopowe podwórko jak bomba i właściwie zamknął starą szkołę, w której wielu ówczesnych raperów od 10 lat powtarzało wciąż tę samą klasę. Bez Rakima nie byłoby Nasa, Jaya, Biggiego czy Eminema. Nie byłoby chyba w ogóle nic, bo ile można słuchać tej „nowej, wokalnej wersji disco” z równo poukładanym bitem, na którym koleżka DJ’a zagrzewa imprezowiczów do większego zaangażowania. - pisaliśmy rok temu w naszym zestawieniu 10 płyt, które wyprzedziły swoje czasy. Zdania nie zmieniamy!

2
Then I get deep in the beat

I choć Run, DMC, LL Cool J czy KRS-One już wcześniej przecierali szlaki dla nadejścia nowego pokolenia raperów, to dopiero Rakim zerwał z przypominającym wyliczanki sposobem nawijania pierwszych MC’s, którym ów mistrzowski status należał się jedynie ze względu na umiejętności… wodzirejskie. Jak wypracował owo rewolucyjne podejście? O tym dosyć wyczerpująco i obrazowo opowiedział na późniejszym o pięć lat, finalnym krążku nagranym w duecie z Erikiem B., albumie Don’t Sweat the Technique. Tytułowy singiel z tego longplaya nie dość bowiem, że jest bolesnym prztyczkiem wymierzonym w zadarte noski 90'sowych raperów, którzy nagle zaczęli pojawiać się po obu stronach Stanów Zjednoczonych jak grzyby po deszczu, to jeszcze daje wszystkim adeptom mikrofonowego fachu szereg wskazówek jak pracować nad swoim rzemiosłem. Wszystkie wersy pokroju Pencils and pens are swords / Letters put together from a key to chords czy Classical, too intelligent to be radical / Masterful, never irrelevant, mathematical każdy raper powinien na pierwszej stronie swojego notesu - bądź tapecie telefonu - wypisać sobie wielkimi literami.

3
Eric B. be easy on the flex

A skoro jesteśmy przy tym, jak samozwańczy God MC rozbijał słowa na atomy, by jeszcze bliżej trzymać się bitów i prowadzić na nich swoje wokalne solówki jak jazzowi trębacze czasów hard-bopu, nie możemy tu nie wspomnieć o Ericu B. Louis Eric Barrier nazywany był bowiem prezydentem nie tylko ze względu na to, że jego produkcje były wówczas niesamowicie progresywne - i zapowiadały już nadejście nowej ery w dziejach hip-hopu - ale również dlatego, że z jego ówczesnym ministrem obrony łączyła go doprawdy niepowtarzalna chemia. I choć to nowojorskie kombo wciąż nie dorobiło się swojej nazwy w Rock and Roll Hall of Fame (w 2011 roku byli jedynie nominowani), to pozostają jednym z najważniejszych duetów raper/producent w historii hip-hopu, a - co za tym idzie - również całej współczesnej muzyki rozrywkowej. Każda ciężka, basowa stopa wypreparowana przez Erica B w jego legendarnym studio zdaje się przecież współgrać z rytmem serca jego nadwornego MC, a każdy jazzowy sampel wycięty przez niego na potrzeby czterech klasycznych albumów nagranych z Rakimem wprost idealnie oddaje nastrój, w jakim William Michael Griffin Jr. pisał te swoje ikoniczne szesnastki. Nie można o tym zapomnieć - bez Erica B nie byłoby takiego Rakima, jakiego znamy.

4
Cause I can see the future

Rakim był rewolucjonistą nie tylko w kwestii klecenia słów i kładzenia ich na bitach. Bo choć jego 80'sowa stylówa była w dużym stopniu zakorzeniona w ówczesnych standardach rapowego image’u - wielkie łańcuchy, wielkie logówki i wielkie… jaja - to sposób, w jaki się nosił ten mikrofonowy kolaborant Erica B, w ogromnym stopniu zapowiadał już brudny, podwórkowy sznyt lat 90. In ghetto garments, I rock a towel like a pharaoh / Mind travel, design style like apparel / My fashions last long as a lifetime / ‘Cause I can see the future when the God write rhymes - nawijał w 1999 roku na swoim drugim solowym albumie William Michael Griffin Jr. A to, jak wyglądało ówczesne środowisko hip-hopowe zdawało się potwierdzać każde ze słów, które wypluwał z siebie przy wtórze klasycznie brzmiących bębnów Premiera. Nieważne bowiem, czy zaglądamy do garderoby Kool G Rapa, Nasa czy Raekwona, prędko uświadamiamy sobie, że od Rakima podpatrzyli nie tylko szereg patentów na to, jak pisać wersy, ale również to, jak się nosić po zimnych ulicach Nowego Jorku.

5
Definition of classic

Bez względu na to, czy pamiętają o nim współcześni kontynuatorzy jego mikrofonowych koncepcji i czy jego ostatni solowy album - pochodzący z 2009 roku krążek The Seventh Seal - był dobry (nie był), Rakim to klasyk. Jeden z nielicznych MC’s w historii hip-hopu, który w pojedynkę odmienił bieg całego gatunku, a echa jego twórczości są wciąż słyszalne w dzisiejszych nagrywkach jego dzieci w rapie. Ba, każda z jego płyt nagranych do spółki z Erikiem B, a także solowe longplaye The 18th Letter i The Master, w przeciwieństwie do przeważającej części 80s'owych i sporej liczby 90s'owych albumów - przynajmniej w kwestii lirycznej - wciąż brzmi nawet jeśli nie świeżo, to imponująco i… zawstydzająco dla ogromnej części aktualnej sceny. A że pomimo tego, co nawijał w jednym z cytowanych tu wersów Rakim jest w swoim podejściu do mikrofonu mocno radykalny, to niestety nie mamy ostatnimi czasy zbyt wielu okazji, by posłuchać jego nowych zwrotek. Nieważne jednak. czy zaskakuje nas utworem zrealizowanym na potrzeby serialu Luke Cage, czy występem w cyklu NPR Music Tiny Desk Concert, za każdym razem dowodzi nie tylko tego, że jest jednym z niewielu MC’s, którzy mają pełne prawo - a może i nawet obowiązek - nagrywać z żywymi muzykami, to jeszcze tego, że jest najprawdziwszym bogiem rapu. Tylko bóg bowiem jest zdolny, by obdarzyć swoim spokojem całą generację artystów, a to właśnie William Michael Griffin Jr. zrobił w 1987 roku, kiedy ukazała się płyta Paid In Full. A kiedy LL Cool J, Chuck D, KRS-One czy duet Run-DMC wciąż jeszcze pędzili po ówczesnych bitach jak opętani, gubiąc przy tym często i sens, i styl, i własne myśli.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz muzyczny, kompendium wiedzy na tematy wszelakie. Poza tym muzyk, słuchacz i pasjonat, który swoimi fascynacjami muzycznymi dzieli się na antenie newonce.radio w audycji ZA DALEKI ODLOT w co drugi czwartek od północy.