Dlaczego wierzymy w teorie spiskowe?

HASTINGS MESA, UFO-like sunset over Hastings Mesa, resembles a spaceship landing
fot. gettyimages

Płaskoziemcy, antyszczepionkowcy, zwolennicy teorii sfałszowanych wyborów w USA, foliarze i antycovidowcy. Pseudoteorie rozprzestrzeniają się szybciej niż wirusy. Monika Koperska — doktor nauk chemicznych i popularyzatorka nauki, razem z Marcinem Rotkiewiczem — dziennikarzem naukowym, przekonują do tego, że warto zaufać naukowcom.

Media ścigają się na coraz to bardziej klikogenne informacje o nowych odkryciach, stosując jednocześnie narrację, w której nie ma miejsca na rozsądny, zdystansowany głos naukowców. A my jesteśmy coraz mniej cierpliwi i potrzebujemy natychmiastowych odpowiedzi na nawarstwiające się pytania. Dlatego wielu z nas łyka fejkowe plotki zamiast sięgnąć po konkretne analizy.

Coraz częściej filtrujemy fakty przez wartości, jakie wyznajemy, a w mediach króluje postprawda. To określenie opisuje sytuację, w której dla kształtowania opinii publicznej fakty mają mniejsze znaczenie niż osobiste upodobania i przekonania. Ma to ścisły związek z populizmem. Kiedy politycy określają siebie jako głos wszystkich obywateli, wielu woli słuchać ich, a nie naukowców. Do tego dochodzi delegitymizacja i erozja zaufania do instytucji akademickich i eksperckich. Bo przecież oni wszyscy są opłacani...

Jednak jeżeli ogromna ilość fake newsów zaczyna się od słów: Naukowcy odkryli, że..., to jak zaufać badaniom? Poza tym ludzie nauki nie znają odpowiedzi na wszystkie pytania świata. Lekarzowi ciężko będzie wytłumaczyć ocieplenie klimatu, a psycholog nie udowodni, że szczepionki są bezpieczne. Oprócz wiary w rzetelny proces naukowy, możemy sięgnąć do kilku narzędzi pomagających wykryć pseudoteorie.

Po pierwsze - sprawdzamy, czy nie mamy do czynienia z dowodem anegdotycznym. Co to znaczy? Wyobraź sobie, że siedzisz przy rodzinnym stole i ciocia rzuca tekstem: ja nie ufam szczepionkom. Koleżanka zaszczepiła swojego syna, a teraz jest chory. Sprawa jest prosta, nie zawsze jest tak, że jeśli B nastąpiło po A, to A jest przyczyną B. Intuicyjnie może się nam wydawać, że wszystko pasuje, jednak samo następstwo w czasie nie potwierdza związku przyczynowo-skutkowego. Ogólnie rzecz biorąc — nie ufamy anegdotom.

Po drugie - sprawdzamy źródła. Artykuły, które nie odwołują się do miejsc, skąd pozyskały informacje, możemy uważać za podejrzane. Na uwagę zasługują też chwytliwe tytuły, nagromadzenie emocjonalnych zwrotów i autorzy tekstów. Dr Monika Koperska zaleca dodatkowo sprawdzić, czy podawane źródło jest recenzowane. Mechanizm recenzowania artykułów naukowych zapewnia nam rzetelność. Jeśli badania nie przeszły takiej weryfikacji, to powinna się nam zaświecić czerwona lampka.

Nasze zaufanie do nauki powinno być oparte na dowodach. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o przeprowadzeniu rzetelnych badań, obalaniu teorii spiskowych i krytycznym myśleniu - zajrzyjcie do trzeciego odcinka podcastu Tu Centrum Nauki Kopernik - Emocje i nauka. O braku zaufania do naukowców. Cała seria podcastów to rozmowy z ludźmi nauki, edukacji, kultury i sztuki o wyzwaniach współczesności. A także o tym, w jaki sposób im sprostać, rozwijając i stosując naukę. Cykl podcastów powstał we współpracy z firmą Samsung.

materiał powstał przy współpracy z Centrum Nauki Kopernik

Podziel się lub zapisz