Dolina Krzemowa w odwrocie? Poznajcie chińskich gigantów potężnych jak Facebook i Google

China-Based Internet Company Alibaba Debuts On New York Stock Exchange
fot. gettyimages

Na Zachodzie łatwo ulec wrażeniu, że technologiczny makrokosmos został całkowicie zdominowany przez Apple, Amazon, Facebook, Google i Microsoft. Tymczasem w pekińskiej dzielnicy Zhongguancun powstają spółki, które często przewyższają amerykańską konkurencję pod względem wartości i potencjału.

Jesteśmy w redakcji pod dużym wrażeniem książki Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa autorstwa Kai-Fu Lee. Wieloletni szef Google China kreśli tam perspektywę rozwoju sztucznej inteligencji, ale też rzuca nowe światło na układ sił w branży. Fakty dotyczące futurystycznych konglomeratów, które pozostają tutaj nieznane, a faktycznie mają wpływ na codzienność ponad miliardowej społeczności mogą wręcz wzbudzać szok pod naszą szerokością geograficzną. Ale nie tam.

Stopniowe odczynianie uroku Doliny Krzemowej miało rozpocząć się, gdy AlphaGo od DeepMind pokonało Ke Jie, mistrza w grę Go. Wydarzenie było śledzone w Chinach przez blisko 300 milionów ludzi i podziałało na Państwa Środka jak wystrzelenie na orbitę Sputnika 1 na Amerykanów. Decyzja o podkręceniu tempa rozwoju tej gałęzi przemysłu zaowocowała niewyobrażalnym sukcesem przedsięwzięć technologicznych w Azji Wschodniej. Antyludzkie ruchy tamtejszych władz, głębokie różnice kulturowe czy lobbing wielkiej piątki sprawiają, że chiński internet nie ma u nas najlepszego publicity, ale próby zablokowania TikToka i WeChata przez administrację Donalda Trumpa w dalszej perspektywie najprawdopodobniej na niewiele się zdadzą.

1
WeChat
WeChat
Drew Angerer/Getty Images

Podczas gdy Facebook podjął symboliczną decyzję o oddzieleniu Messengera od głównej aplikacji - w Chinach zwyciężyło podejście holistyczne. W ten sposób narodził się WeChat, określany przez Kai-Fu Lee mianem uniwersalnego klucza do współczesnego życia. Stworzona przed dekadą superapka posiada wszystkie funkcje tradycyjnego komunikatora, ale przyniosła też system płatności komórkowych, pozwala umówić się do lekarza, zamówić szamę, uregulować podatki, wynająć rower, zaplanować podróż. Chodzi zatem o pełną integrację online-to-offline. O potędze tego rozwiązania świadczą surowe liczby. Aplikacja należy do korporacji Tencent, której wartość sięga 500 miliardów dolarów. Korzysta z niej ponad miliard aktywnych użytkowników miesięcznie. W rankingu Brand Finance Global 2021 znalazła się niedawno na 10. miejscu wśród najcenniejszych marek świata.

2
Alibaba
Alibaba
Andrew Burton/Getty Images

Autor Inteligencji sztucznej, rewolucji prawdziwej opisuje szeroko - charakterystyczny dla chińskiego rynku - przypadek pokonania zachodniej konkurencji przez lokalnego potentata. Jack Ma z Alibaby - właściciela AliExpress - musiał przez całe lata walczyć na własnym terenie z eBayem. Posuwał się więc do kopiowania funkcji firmy z San Jose, a następnie dostosowywał rozwiązania do potrzeb azjatyckiego odbiorcy, co doprowadziło do tego, że Amerykanie ostatecznie wywiesili białą flagę. Kiedy w 2014 roku spółka debiutowała na Wall Street, było to największe tego typu wydarzenie w historii. Raport Brand Finance wskazuje, że obecnie tylko Tesla rozwija się szybciej od chińskiego Amazona. Uderzeniem w koncern może być grzywna, nałożona za złamanie przepisów antymonopolowych. Mówi się, że to zemsta Pekinu za krytykę ze strony Ma, ale jakkolwiek faktycznie jest - zażyciel Alibaby już ogłosił, że zapłaci tę karę. 2.8 miliarda dolarów? Wydaje to, jakby spluwał.

3
DiDi
Didi
Zhang Peng/LightRocket via Getty Images

Był chiński Amazon - czas na chińskiego Ubera. Mogłoby się wydawać, że najbardziej znienawidzona platforma przez naszych taksówkarzy to światowy hegemon, a jednak jej dalekowschodni odpowiednik realizuje dziennie więcej przejazdów. Wartość DiDi szacowana jest na 60 miliardów dolarów; gigant wciąż rozbudowuje ofertę, która obejmuje już m.in. dowóz jedzenia czy usługi finansowe; w porównaniu z Uberem - przeszedł suchą stopą przez pandemię i właśnie sposobi się do podboju Europy. Oznacza to, że wkrótce nikomu nie będzie trzeba tłumaczyć, co kryje się za pomarańczowym logotypem.

4
Toutiao
Toutiao
VCG/VCG via Getty Images

Skala rynku i możliwości finansowe to jedno, ale w grę wchodzi także pionierstwo. W takim BuzzFeedzie wciąż ekipa redaktorów dogląda treści o viralowym potencjale. W tym samym momencie chińskie Toutiao bazuje na algorytmach, nauczonych wykrywania atrakcyjnych treści, analizowania zachowań użytkowników i wykrywania fake newsów. Mało tego. - Podczas letniej Olimpiady w Rio De Janeiro w 2016 roku Toutiao we współpracy z Uniwersytetem Pekińskim skonstruowało reportera SI, który pisał krótkie artykuły podsumowujące wydarzenia sportowe natychmiast po końcowym gwizdku. Nie była to może poezja, ale tempo było niewiarygodne: reporter przedstawiał swoje podsumowania w dwie sekundy po zakończeniu niektórych konkurencji, a opisywał ponad trzydzieści konkurencji dziennie - pisze Kai-Fu Lee. Nie chodzi wyłącznie o sztukę dla sztuki. Wartość Toutiao kilkudziesięciokrotnie przebiła wartość BuzzFeed, a Chińczycy rozochocili się do tego stopnia, że kiedy nie udało im się kupić Reddita, na otarcie łez nabyli Musical.ly.

To zaledwie wierzchołek góry lodowej i kilka przykładów, które jednak są w stanie skutecznie podkopać zachodniocentryczny optymizm technologiczny. Wygląda na to, że movement z epicentrum Zhongguancun można już teraz opisać sloganem rodem z polskiego internetu: tej siły już nie powstrzymacie!

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.