Drugi plan Kanye’ego Westa. Artyści, którzy mogą zaistnieć po „Dondzie”

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3Mu
Vory
fot. Chris McCoy

Nie od dziś wiadomo, że pojawienie się na płycie Kanye’ego Westa stanowi trampolinę do sukcesu. Być może młode talenty z Dondy czeka podobny los, jak Kida Cudiego czy 070 Shake.

Kanye West ma nosa do zaskakujących połączeń. I do wyciągania nieoszlifowanych diamentów. Wystarczy przytoczyć przykłady udanych karier, które rozpoczęły się na Late Registration, 808s & Heartbreak czy Ye. Wspomniany Kid Cudi; nieco zapomniana 070 Shake; Lupe Fiasco, który miał przecież swój moment czy takie perełki, jak… Travis Scott i Chief Keef. Ci ostatni znaleźli się na kompilacji Cruel Summer wydanej w 2012 roku przez GOOD Music. Na chwilę przed debiutem Keefa i aż trzy lata przed osławionym Rodeo. Wcale nie musiało mieć to bezpośredniego wpływu na obecny status, ale wciąż - należy odnotować.

Oczywiście, część artystów/-ek zaginęła w natłoku ciekawszych lub zwyczajnie lepiej wypromowanych projektów. Teyana Taylor, której album był przecież najsłabszym z pentalogii wydanej w 2018 roku. Mr Hudson, Cyhi the Prince - kto pamięta? O twórcy viralowego przeboju Panda wspominać nie musimy, prawda?

Nad dziesiątym albumem w dyskografii Ye pracowało kilkadziesiąt osób. Od znamienitych gości poprzez newcomerów do specjalistów od spraw technicznych. Można komplementować wkład Jaya-Z, Fivio Foreigna, Don Tolivera, Young Thuga czy Baby’ego Keema. Można piętnować niesmaczne wybory, czyli zaangażowanie do projektu Chrisa Browna, DaBaby’ego i Marilyna Mansona. Albo stawiać na piedestale umiejętności Mike’a Deana, duetów Ojivolta i FnZ czy BoogzDaBeasta.

Warto przy tym nie zapominać o tych, o których dopiero zaraz będzie głośno. Albo których przytłoczy hajp i szybka sława. Niezależnie od dalszej zawodowej ścieżki: oto najciekawsze i mniej znane nazwiska, które wzbogaciły Dondę.

1
Vory

Patrzysz na creditsy Dondy i widzisz dominację r’n’b. Najczęściej pojawiającym się nazwiskiem w tej kategorii jest Vory. To do niego należy przeszywający głos z God Breathed. Z nałożonym filtrem high-pitched przypominającym dokonania duńskiego wokalisty Nikolaja Vonsilda z Khalil/H2OP. To również Vory wzrusza w refrenie Jonah i nawija tam osobistą zwrotę. Towarzyszy też chórowi Sunday Service w zamykającym właściwą całość materiału No Child Left Behind. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że 24-latek stał się poniekąd najbardziej charakterystycznym wokalem Dondy.

A co przed współpracą z Westem? Blisko zziomowany z Brysonem Tillerem, nagrywał też z Meek Millem oraz był uznanym songwriterem. Pisał utwory m.in. dla Drake’a i państwa Carter. Za tę drugą współpracę otrzymał nawet nagrodę Grammy. Dokładniej za numer Friends ze wspólnej płyty Jaya-Z i Beyonce, Everything is Love.

Vory ma w sobie sporo z The Weeknd, ma też wrażliwość bliską OVO Sound. Potrafi też skleić klasycznego trapowego bangera. Mimo młodego wieku osiągnął całkiem sporo, ale głównie w collabo z kimś bardziej rozpoznawalnym. Czy dzięki Dondzie zaistnieje również na solowej ścieżce?

2
KayCyy Pluto

Kolejny obok Vory’ego zmysłowy wokal na monumentalnym dziele Westa. Nieco słabiej rozpoznawalny i z mniejszymi dokonaniami na koncie. Nie oznacza to, że jest to artysta bez takich perspektyw, jak jego rówieśnik. Stylówa KayCyy’ego przypomina nieco baby voice Playboia Cartiego. Nosi znamiona cloud rapu i kodeinowego trapu. Urodził się w Kenii, skąd w młodym wieku wyemigrował z rodziną do Minnesoty.

Wkład w Dondę nie był pierwszą współpracą z Westem. KayCyy zapisał się w credistach Wash Us in the Blood. Obu panów poznał niejaki Abou Thiam. Szara eminencja branży i manager Kanye’ego Westa. I tak, na dziesiątym longplayu Pluto udziela się w aż trzech numerach. Wokalne popisy da się usłyszeć w Hurricane, 24 i Keep My Spirit Alive. I nawet jeśli nie są to filary tych kompozycji, artysta o kenijskich korzeniach ma spory potencjał, aby zaistnieć na scenie. Tym bardziej, że w drodze trzeci autorski album. Who Is KayCyy? ukaże się jeszcze w tym roku i będzie następcą Patient Enough (2020) oraz Ups & Downs (2021). A jak wiadomo, hajp się sam nie rozkręci. I jeśli miałbym stawiać hajs, kto z całej bandy osiągnie największy sukces - postawiłbym na KayCyya.

3
Shenseea

Obok Buju Bantona jest to najważniejszy dancehallowy akcent na Dondzie. Shenseea to żadna newcomerka, a artystka o niezwykle silnej pozycji na rynku. Współpracowała z weteranami z Vybz Kartel, nagrywała z uwielbianym Seanem Paulem czy przełamującym schematy Young Thugiem. Do tej gabloty pełnej zasług może dorzucić pracę z Ye. Jamajska wokalistka udziela się w Pure Souls oraz drugiej, niesławnej wersji Ok Ok. I o ile Shenseea jest w branży od dobrych kilku lat, tak obecność u Westa może jej pomóc w międzynarodowym rozgłosie.

4
Rooga

Chicagowski raper posiada dość specyficzny status. Darzony sporą sympatią publiki ze względu na poczucie humoru. W portfolio znajdziecie trzy studyjne albumy. Do tej pory, Rooga współpracował głównie z undergroundową sceną. Mimo to, ma w dorobku numery, które przebiły w streamingach ponad milion odtworzeń. Stylistycznie? Typowy gangsta rap przepełniony braggą, ulicznymi akcjami i hedonizmem.

U Westa pojawia się w numerze Ok Ok, gdzie do spółki z Lil Yachtym i Fivio Foreignem dostarcza jedną ze zwrotek. Spektakularnej kariery raczej mu nie wróżymy, ale warto odnotować obecność. Jak widać Donda to nie tylko sensualne r’n’b i chóralne zaśpiewy.

5
Buju Banton

O Buju Bantonie pisał na łamach niuansa Filip Kalinowski. W 2019 roku portretował jamajskiego artystę słowami: nikomu, kto bacznie śledzi jamajską scenę reggae/dancehall nie trzeba przedstawiać Buju Bantona. Long story short: swego czasu krążyły fanowskie teorie głoszące, że wokalistę wyciągnął z paki sam DJ Khaled. W jakim celu? Oczywiście zarobkowym. Celem jest natomiast napad na bank światowych wyświetleń i sklepów muzycznych. Chce zrobić to przy pomocy niekwestionowanego talentu i niemożliwego do pomylenia z nikim innym głosu Buju. - podkreślał Kalinowski.

Banton dorzuca swoje trzy grosze również u Westa. W wyróżniającym się na tle reszty Believe What I Say. Jamajski gwiazdor jest odpowiedzialny za melodyjny bridge i kończące całość interludium. Niewiele, ale za to jak wykonane. Mówiłem już, że dancehall górą?

Podziel się lub zapisz
Redaktor naczelny newonce.net. Prowadzi autorską audycję kolekcje w newonce.radio i współprowadzi dwie inne: Daj Wariata i Strzałką chodzisz, spacją skaczesz. Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne - czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.