Filmowe premiery z 2021 roku, na które czekamy najbardziej

Zobacz również:„Jackass” powraca! Pierwszy trailer nowego filmu to czyste szaleństwo
nie czas.jpg
fot. archiwum dystrybutora

Branża filmowa w dobie pandemii zatrzęsła się w posadach - znaczna część tytułów została przełożona na przyszły rok, a niektórzy producenci przenieśli premiery z kin na serwisy streamingowe.

Kilka dni temu pisaliśmy o serialach, które powinny zadebiutować w ciągu najbliższych 12 miesięcy, teraz pora na filmy. To nasz kalendarz z najbardziej wyczekiwanymi blockbusterami (ale nie przywiązywalibyśmy się za bardzo do zapowiadanych dat premier).

Najgłośniejsze premiery stycznia? Na razie liczymy na to, że w ogóle otworzą się kina. Ale z wcześniej planowanych... Najgłośniejszą premierą mogła być Wonder Woman 1984. Film zadebiutował 25 grudnia na amerykańskim HBO Max, a u nas miał wejść na ekrany kin 22 stycznia, ale finalnie będzie to 12 lutego. O ile oczywiście pandemia nie pokrzyżuje szyków dystrybutorom. Będzie hit? W USA w dniu premiery Wonder Woman 1984 obejrzała prawie połowa abonentów platformy HBO Max. Z polskich filmów, o którym mogliśmy usłyszeć w jednej z audycji Agnieszki Szydłowskiej i Doroty Masłowskiej w newonce.radio i który pojawia się w styczniu, stawiamy na Zabij to i wyjedź z tego miasta - animację Mariusza Wilczyńskiego, która powstawała przez 14 lat i jako pierwszy film animowany w historii wygrała prestiżowy festiwal w Gdyni. To bardzo osobista historia reżysera i Łodzi, w której pracował. Na ten moment wytwórnia Warner Bros. podtrzymuje, że w połowie stycznia swoją premierę będzie miał Mortal Kombat. I jest to całkiem możliwe, biorąc pod uwagę fakt, że zdjęcia do produkcji zakończyły się w grudniu 2019 roku.

Luty może należeć do oscarowego pretendenta, czyli filmu Nomadland z Frances McDormand w roli głównej. Gwiazda Fargo gra kobietę, którą życie zmusiło do tułania się po Stanach, podejmowania dorywczych prac i życia w kamperze.

Myślami przenosimy się do marca, a dokładniej do piątego dnia miesiąca, kiedy to zadebiutować ma sequel Księcia w Nowym Jorku, czyli Coming 2 America z Eddie’em Murphy w roli głównej. Akeem wróci do Ameryki, bo właśnie dowiedział się, że... ma tam syna i wypadałoby go poznać. A na początku kwietnia kolejna odsłona Jamesa Bonda - Nie czas umierać (pod warunkiem, że data premiery nie zostanie kolejny raz przełożona). Tym razem 007 będzie musiał wziąć udział w misji odbicia porwanego naukowca.

Pozostając w temacie filmów akcji - 7 maja i to prawdopodobnie już bezpośrednio do kin trafi Czarna wdowa ze Scarlett Johansson w roli głównej - tu Natasha będzie walczyła ze złoczyńcą o imieniu Taskmaster. 21 maja swoją premierę będą miały: głośny monster movie - Godzilla kontra Kong oraz dziewiąta część serii Piła - Spirala. A pod koniec miesiąca powinniśmy otrzymać też nową odsłonę Szybkich i wściekłych. Film ten był jednym z pierwszych, który został przesunięty na przyszły rok.

W czerwcu możemy liczyć na trzecią odsłonę Obecności: Na rozkaz diabła, która początkowo miała trafić do kin we wrześniu 2020 roku. Kolejną wyczekiwaną premierą jest film Venom 2, czyli kontynuacja produkcji opartej na serii komiksów wydawnictwa Marvel.

Lipiec zacznie się od premiery Top Gun: Maverick, produkcji stanowiącej sequel filmu z 1986 roku z Tomem Cruise’em w roli głównej, który w tym roku wystąpi też w 7. części Mission Impossible. Na pierwszą połowę wakacji zapowiadana jest także kontynuacja Kosmicznego meczu, która według Warner Bros powinna zadebiutować nie później niż 16 lipca. Nie znamy fabuły, ale wiemy, że w kosza zagra tam LeBron James. Tylko niech nikt nie odważy się grzebać przy oficjalnej stronie Space Jam, która pozostaje niezmieniona od 1996 roku!

Sierpień to przede wszystkim druga odsłona Suicide Squad, do której zdjęcia zakończyły się już na początku 2020 roku. Kolejny film, którego premiera została przełożona na przyszły rok (a w tym przypadku nawet prawie o rok) to Diuna w reżyserii Denisa Villeneuve’a. Zgodnie z zapowiedziami Warner Bros., film miał zadebiutować na HBO Max w tym samym czasie, co w kinach, czyli na początku października, jednak Legendary Entertainment (firma produkcyjna, która współfinansowała projekt) zagroziła, że z uwagi na niepoinformowanie jej o tej decyzji może wytoczyć wytwórni proces. Science-fiction na podstawie prozy Franka Herberta opowiada o świecie bardzo dalekiej przyszłości i walkach na planecie Arrakis, gdzie znajdują się złoża melanżu, substancji przedłużającej ludzkie życie.

8 października w końcu zobaczymy filmową adaptację gry Uncharted, nad którą prace rozpoczęły się ponad 10 lat temu, a tylko w zeszłym roku jej premiera została dwukrotnie przełożona. W podobnej sytuacji są sequele Avatara, z których pierwszy miał zadebiutować już w grudniu 2018 roku. Ostatecznie ma być to jednak 17 grudnia 2021 roku. Krótko po tym, bo już 22 grudnia Warner Bros. planuje wyświetlić na dużym ekranie trzecią część Sherlocka Holmesa. A przecież pod koniec roku swoje premiery mają mieć też kolejne odsłony Matrixa i Spider-Mana. Tu również nie znamy treści fabuł.

Prognozowane największe hity? Niech będzie, że kontynuacje: Avatar, Space Jam, Matrix. Poza tym wszystkie wchodzą pod koniec roku, kiedy pewnie już powrócimy do względnej normalności.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.