FN Meka, raper stworzony przez AI, został wyrzucony przez wytwórnię. Powodem „obrzydliwe stereotypy”

FN Meka / Instagram
FN Meka / Instagram

Artysta, który nie istniał mógł zaistnieć przy wsparciu dużej wytwórni. Ale tak się nie stanie.

O szczególnym newcomerze pisaliśmy na naszych łamach już w marcu 2021 roku. FN Meka z całej fali raperów ze Stanów wyróżniało to, że… nigdy fizycznie nie istniał. Zielonowłosy MC to bowiem produkt działania sztucznej inteligencji. W całości wyrenderowany w 3D i posiłkujący się tekstami oraz bitami stworzonymi przez AI, cyfrowy muzyk stał się na jakiś czas zwiastunem przyszłości przemysłu muzycznego. Szydercza diagnoza, że wielu współczesnych nawijaczy brzmi jak produkty generatora, znalazła swoje odbicie w istnieniu twórcy zasilanego przez algorytm. Gdy ponad tydzień temu Meka podpisał kontakt z wytwórnią Capitol Records, mogło się wydawać, że to faktycznie początek swego rodzaju rewolucji. Ale ta nie zdążyła się na dobrze rozkręcić.

23 sierpnia przedstawiciele prężnie działającego wydawnictwa ogłosili, że zerwali współpracę z artystą oraz stojącą za nim firmą Factory New, która specjalizuje się właśnie w nowych formach rozrywki. Stary model poszukiwania talentów jest niewydajny oraz niezbyt solidny. Wymaga poświęcenia czasu na przekopywanie internetu, podróży na koncerty, latania na spotkania, wykorzystywania wszelkiego rodzaju zasobów, by odnaleźć magiczną kombinację, która być może poskutkuje narodzinami supergwiazdy. Nawet przy ogromnych środkach przeznaczanych przez wytwórnię w celu wyłuskiwania talentów, szansa na sukces to marny 1%. Teraz możemy sami od podstaw stworzyć artystę lub artystkę używając sprawdzonych elementów i w ten sposób znacząco zwiększyć szanse powodzenia na rynku. Nawet jeśli to prawdopodobieństwo to tylko 2%, byłby to wynik dwa razy lepszy od tradycyjnych, opatentowanych metod – mówił jeszcze w zeszłym roku w wywiadzie dla Music Business Worldwide współzałożyciel Factory New – Anthony Martini.

Merkantylne (ujmując to eufemistycznie) podejście firmy najpewniej okazało się zgubne. Natychmiastowe rozwiązanie kontraktu przez Capitol to efekt rosnącej liczby zarzutów w stosunku do całego projektu, które zaczęły kiełkować wśród opinii publicznej. FN Mece zarzuca się bycie zbiorem stereotypów dotyczących raperów afroamerykańskiego pochodzenia stworzonym przez osoby, które same nie posiadają takich korzeni. Krytykowany był także fakt, że algorytm używa słowa na N właśnie dzięki przyzwoleniu twórców. Za niesmaczne uznano też socialmediowe kreacje, na których FN Meka jest bity przez białego policjanta. Najsilniej, ledwie kilka godzin przez wydaniem oświadczenia przez Capitol Records, zareagowała organizacja aktywistyczna Industry Blackout działająca na rzecz osób czarnoskórych na rozmaitych rynkach pracy. Wydała ona obszerną i pełną mocnych sformułowań odezwę do wytwórni:

Zauważyliśmy, że wasza firma postanowiła wejść w partnerstwo z Factory New, by podpisać z kontrakt ze stworzony sztucznie „raperem” FN Meką. Mimo że pochwalamy techniczne innowacje, które łączą w nowe sposoby słuchaczy z muzyką oraz wzmacniają określone doświadczenia, dostrzegamy błędy w braku świadomości odnośnie obraźliwego charakteru tej karykatury. To bezpośrednia obelga dla czarnoskórej społeczności i naszej kultury. To amalgamat obrzydliwych stereotypów, apropriacja językowych manier czerpiąca z twórczości czarnoskórych artystów dopełniony przekleństwami umieszczonymi w tekstach.

Ten cyfrowy wizerunek jest niedbałą abominacją i wyrazem lekceważenia w stosunku do prawdziwych osób zmagających się z realnymi konsekwencjami. Dla przykładu, Gunna – czarnoskóry artysta, który wystąpił gościnnie w utworze FN Meki, jest obecnie aresztowany za rapowanie bardzo podobnych tekstów, do tych, które naśladuje robot. Różnica jest jednak taka, że sztucznie stworzony artysta nie zostanie obciążony federalnymi zarzutami. Fakt, że wasza firma zaaprobowała ten projekt demonstruje brak różnorodności oraz krótkowzroczność osób na najwyższych stanowiskach – to jest niedopuszczalne i nie będzie tolerowane.

Domagamy się zerwania tej współpracy oraz publicznych przeprosić oraz usunięcia twórczość FN Meki ze wszystkich platform. Co więcej, wzywamy, by środki, które miały być przeznaczone na ten projekt przez Capitol Records i Factory New zostały przekazane na rzecz organizacji charytatywnych wspomagających czarnoskórą młodzież stawiającą pierwsze kroki w dziedzinie sztuki oraz zostały przeznaczone na budżety marketingowe promujące twórczość czarnoskórych artystów i artystek wydających w Capitol Records. Liczymy na odpowiedź i wolę współpracy.

Na reakcję na tę i inne, podobne komunikaty nie trzeba było długo czekać. Capitol Records podało, że zerwało swoje powiązania z projektem FN Meka ze skutkiem natychmiastowym oraz najmocniej przeprasza czarnoskórą społeczność za krótkowzroczność w wiązaniu się z tą inicjatywą bez zadania odpowiedniej liczby pytań dotyczących kapitału i procesów kreatywnych, które za nią stały.

Trzeba przyznać, że sprawa ta jest skomplikowana. Nie można winić algorytmu za efekty jego działania na podstawie określonych próbek. Był on jednak zaprogramowany przez konkretne osoby w konkretnych celach. Najważniejszym aspektem jest więc transparentność całego przedsięwzięcia. Decyzja odnośnie reprezentacji danych społeczności za pośrednictwem cyfrowych tworów powinna być bowiem podejmowana przez osoby, które posiadają dane doświadczenia. W innym wypadku, tak jak tutaj, można zakwestionować intencje stojące za danym projektem.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei – niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. „Aktivist”, „K Mag”, Poptown czy „Art & Business”.
Komentarze 0