Gucci Mane zgadza się z nami w tym, że Eminem jest przereklamowany

Zobacz również:5 dobrych rapowych numerów z 5 nie tak dobrych rapowych albumów
gucci.jpg

Czy ty wozisz się po mieście, słuchając Ema? - pytanie, które Guwop zadał goszcząc niedawno w Ricky Smiley Morning Show, podsumowuje bardzo ważną kwestię dotyczącą statusu Marshalla Mathersa.

Ojciec chrzestny współczesnej sceny, współtwórca trapu i autor blisko stu mixtejpów i albumów nigdy nie był wielkim fanem Slima Shady’ego, czemu nieraz dawał wyraz na swoim twitterze. Kiedy więc prowadzący telewizyjne show Ricky Smiley zasugerował, że Eminem jest królem rapu, Guwop jedynie pokręcił przecząco głową i powiedział - nie no, naprawdę powinieneś tu wymienić jakąś bardziej znaczącą ksywkę.

Na potwierdzenie swojej tezy zapewnił Smileya, że nigdy nie słucha muzyki Mathersa w swojej furze i cynicznie zapytał ,czy może prowadzący to robi. A kiedy ten jeszcze próbował z tego jakoś wybrnąć i wspomnieć o tym, że kiedy wychodzi nowy materiał Ema, zwykle odpala go w samochodzie i sprawdza linijki, Guwop już tylko… śmiał się mu w twarz. I choć Gucci jest dziś nieporównywalnie spokojniejszym i weselszym typem, niż był w czasach swojej młodocianej przewózki, to nadal ma w sobie dużo dawnej bezczelności i pychy, czego dowodem są m.in. te właśnie słowa. Słowa, które dowodzą głównie jego konfrontacyjnego nastawienia, jednak również odnoszą się do niesłychanie istotnej kwestii - czyli tego, kto tak naprawdę składa się na fanbase Eminema. W przeważającej części są to bowiem białe dzieciaki z klasy średniej, a nie dawna core’owa grupa docelowa rapu, czyli wychowankowie amerykańskich dzielnic nędzy, których ogrom jest kolorowy. I choć - oczywiście - współczesnego rapu w ogromnym stopniu słuchają również te same białe dzieciaki z klasy średniej, to wielu z jego autorów wciąż cieszy się szacunkiem lokalnych hustlerów, czego nie można powiedzieć o Marshallu. No bo wyobraźmy sobie sytuację, w której osiedlowy diler wjeżdża do getta, a z głośników leci rozkręcony na pełen regulator numer River. Fantazja podpowiada nam, że wszyscy lokalsi nabraliby od niego towaru na kreskę i gdyby po kilku dniach wrócił na bloki chcąc odebrać długi - przy wtórze Not Afraid - wszyscy śmialiby mu się w twarz, jak Guwop Smileyowi. No i też fantazja prowokuje nas do tego, by snuć wizje beefu pomiędzy tymi dwoma panami - zderzenia dwóch zupełnie innych podejść do fachu, które mogłoby obfitować w ogniste punche Ema i z luzem wbijane szpile autorstwa Gucciego, ale… raczej się to nie wydarzy. A szkoda.

Kiedy my wrzuciliśmy nasz tekst o tym, że Eminem jest przereklamowany, oberwało nam się jak nigdy - do tego stopnia, że aż musieliśmy napisać drugi. Teraz będzie równie ostro?

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
newonce.radio - Wciśnij play

newonce.radio

Wciśnij play