Harry Styles napluł na Chrisa Pine’a? Wszystkie absurdy wokół „Nie martw się, kochanie”

Zobacz również:„Nie martw się, kochanie”, czyli ambitna porażka Olivii Wilde i Harry'ego Stylesa (RECENZJA)
Olivia Wilde, Chris Pine, Harry Styles i Gemma Chan - premiera "Nie martw się, kochanie" na Festiwalu w Wenecji
fot. Vittorio Zunino Celotto/Getty Images

Dawno żadnej premierze nie towarzyszyła tak duża liczba dziwacznych incydentów. Pokaz filmu na Festiwalu Filmowym w Wenecji przyniósł kolejny

Nie martw się, kochanie w reżyserii Olivii Wilde to jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Osadzona w USA lat 50 historia młodego małżeństwa zapowiada się jako pełen napięcia i zwrotów akcji dramat z elementami thrillera. Oprócz samej Wilde na ekranie pojawią się Florence Pugh, Harry Styles oraz Chris Pine. I ci dwaj ostatni właśnie są bohaterami jednej z najdziwniejszych medialnych sensacji ostatnich tygodni. Krótko po pokazie filmu na Festiwalu Filmowym w Wenecji internet obiegło nagranie, z którego niektórzy wyczytali, że Styles opluł Pine’a lub napluł mu wprost pod nogi. Krótki klip pokazuje piosenkarza, który wykonuje charakterystyczny ruch ustami, po którym Pine przestaje na moment klaskać.

Zarejestrowany incydent wygląda co najmniej dwuznacznie. Mimo tego, internet spuchł od spekulacji. Głównie dlatego, że nie wiadomo, co miałoby poróżnić dwóch gwiazdorów i sprowokować całą sytuację. Reakcja obozu Pine’a okazała się szybka i bezpośrednia. W przesłanym do magazynu People oświadczeniu doniesienia te określono jako niedorzeczne, a całą sprawę nazwano totalną fabrykacją i rezultatem dziwnej online’owej iluzji, która wprowadza ludzi w błąd i daje pole do głupich spekulacji. Jak na razie czekamy na komentarz osób reprezentujących Harry’ego Stylesa.

Być może to rzekome wydarzenie nie nabrałoby tego medialnego rozpędu, gdyby nie piętrzące się w ostatnich tygodniach kontrowersje, które otaczają premierę Nie martw się, kochanie. Media śledzą bowiem także rzekomy konflikt między Olivią Wilde oraz Florence Pugh. Ta ostatnia, grająca główną rolę w filmie, niezbyt chętnie promuje dzieło oraz zdaje się unikać jakichkolwiek publicznych interakcji z reżyserką.

Nie cichną także doniesienia w sprawie decyzji castingowych. Główną rolę męską w filmie miał bowiem pierwotnie zagrać Shia LeBeouf, którego ostatecznie zastąpił autor As It Was. Wilde powiedziała w ostatnich dniach, że jeszcze w 2020 roku podjęła decyzję o odsunięciu LeBeoufa od produkcji z powodu oskarżeń o przemoc ze strony jego byłem partnerki – FKA twigs. Aktor oczekuje na rozprawę sądową w tej sprawie. Wilde twierdziła, że zależało jej na stworzeniu bezpiecznego, pełnego zaufania środowiska na planie. LeBeouf odpowiedział twierdząc, że sam zrezygnował z pracy nad filmem, ponieważ nie mógł znaleźć czasu na próby z resztą obsady. Udostępnił także nagranie, na którym Wilde ma go przekonywać do zmiany decyzji. Reżyserka jak dotąd nie skomentowała tej odpowiedzi.

Wilde nie może przestać wzniecać pożarów. Komentując postać graną przez Chrisa Pine’a, powiedziała, że częściowo zainspirowała ją osoba Jordana Petersona. Polaryzującego psychologa nazwała szaleńcem oraz pseudointelektualnym idolem incelskich środowisk. Sam Peterson wyraził zadowolenie z faktu, że we wzorowaną na nim postać wcielił się przystojny Chris Pine, a film nazwał propagandą zadufanych w sobie nudziarzy, którzy przejęli Hollywood.

Nie martw się, kochanie wejdzie do polskich kin 23 września. Trzeba przyznać, że cały harmider wokół tego tytułu jest całkiem imponujący.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei – niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. „Aktivist”, „K Mag”, Poptown czy „Art & Business”.
Komentarze 0