5 sierpnia 2021 roku. Ta data na długo zapadnie w pamięci polskich kibiców, bo właśnie wtedy Jan-Krzysztof Duda zwyciężył w finale szachowego Pucharu Świata. To zdecydowanie największy sukces w powojennej historii polskich szachów, a nasz młody arcymistrz dorównał takim legendom jak Akiba Rubinstein, Mieczysław Najdorf czy Ksawery Tartakower. Zakwalifikował się tym samym do Turnieju Kandydatów i będzie pierwszym Polakiem w historii tych rozgrywek.
Tekst: Paweł Węgliński
Tegoroczny Puchar Świata został rozegrany w rosyjskim Soczi i wzięło w nim udział 206 zawodników. Zwycięzcą okazał się 23-letni arcymistrz Jan-Krzysztof Duda i nie było to dla Polaka łatwe zadanie. W tych prestiżowych zawodach zebrała się czołówka światowych list rankingowych. O poziomie tych rozgrywek niech dobitnie świadczy fakt, że tacy szachiści jak Fabiano Caruana (nr 2 światowej listy rankingowej) czy Levon Aronian (nr 5 światowej listy rankingowej) odpadli kolejno w 1/32 i 1/64 finału.
Z pewnością Duda nie miał łatwej drabinki turniejowej. W 1/8 finału grał z Alexandrem Griszczukiem, który od blisko 20 lat jest w ścisłej czołówce światowych szachów, aktualnie siódmym rankingiem na świecie, a swego czasu był najlepszym rosyjskim arcymistrzem. Polak po remisach w partiach klasycznych wygrał z nim w pierwszej serii dogrywek w szachach szybkich 1,5-0,5.
Kolejnym przeciwnikiem Polaka był świetny hinduski arcymistrz Gurjathi Vidit, z którym Duda wygrał w ćwierćfinale już w szachach klasycznych 1,5-0,5. Warta uwagi jest druga partia, gdzie grający białymi Duda zwyciężył, wykazując się świetnym przygotowaniem debiutowym i bardzo dokładną grą w końcówce.
W półfinale Polak zmierzył się z samym mistrzem świata Magnusem Carlsenem, który przez wielu jest uznawany za najlepszego szachistę w dziejach. Jak nietrudno się domyślić Duda, nie był faworytem w tym meczu. W pierwszej partii podejmował Norwega czarnymi bierkami i zremisował bez większych problemów, wykazując się świetną grą w końcówce, w której to przecież Carlsen jest niekwestionowanym mistrzem.
Druga partia również zakończona remisem to pokaz bezkompromisowej gry Polaka. Agresywnie zaatakował białym kolorem, a nawet poświęcił jakość, na co - nie oszukujmy się - mało któremu szachiście wystarczyłoby animuszu grając z mistrzem świata. W dogrywkach w szachach szybkich pierwszą partię Duda zagrał białym kolorem i po wyrównanej partii, w której obaj gracze wykazali się doskonałą zdolnością liczenia długich wariantów, doszło do trzykrotnego powtórzenia pozycji, a co za tym idzie partia zakończyła się remisem.
W następnym pojedynku dogrywki to Carlsen grał z przewagą białego koloru i mało kto spodziewał się zwycięstwa Polaka. Mimo to Duda bez problemu wyrównał po debiucie i stopniowo, bez większych problemów zbudował przewagę w grze środkowej. W końcówce, w pewnym momencie Polak patrząc na obiektywną ocenę komputera, wypuścił przewagę. Z praktycznego punktu widzenia to jednak nadal czarne miały łatwiejszą grę, a znalezienie drogi do remisu dla białych było bardzo trudne i na krótkim czasie Carlsen sobie z tym nie poradził. Duda zwyciężył w tej partii, a co za tym idzie pokonał w półfinałowym meczu mistrza świata, co już było ogromnym sukcesem, ale na tym nie koniec.
W finale Polakowi przyszło zmierzyć się z rosyjskim „ministrem obrony”, wicemistrzem świata z 2016 roku, który do niedawna dzierżył tytuł najmłodszego arcymistrza szachowego w historii, czyli z Siergiejem Karjakinem. W pierwszej partii Duda grał czarnym kolorem i zakończyła się ona bardzo szybkim remisem, gdyż już po 17 posunięciach nastąpiło trzykrotne powtórzenie pozycji. Druga partia to kolejny pokaz odważnej i agresywnej gry w stylu Dudy, który grając białymi bierkami świetnie wykorzystał niedokładności przeciwnika i wygrał w 30 ruchach, zostając tym samym zwycięzcą Pucharu Świata. Po tym meczu niektórzy już okrzyknęli Dudę „polskim ministrem ataku”.
Duda oczywiście jest teraz niekwestionowanym królem polskich szachów, ale należy również pamiętać o naszych innych reprezentantach, którzy zaliczyli świetne występy. Radosław Wojtaszek dotarł do 1/16 finału i zagrał bardzo dobry mecz z Magnusem Carlsenem, ulegając mu dopiero w dogrywkach. Prawdopodobnie najlepszy w karierze występ zaliczył Kacper Piorun, awansując do 1/8 finału i tam dopiero w dogrywkach uległ wyżej notowanemu Etienne Bacrot. Wcześniej wyeliminował w 1/32 finału znakomitego Jordena Van Foreesta, który jest tegorocznym zwycięzcą superturnieju w Wijk aan Zee.
To świetne wyniki Polaków, czego potwierdzeniem jest fakt, iż do tej pory największym sukcesem w Pucharze Świata spośród polskich zawodników mógł się pochwalić Bartłomiej Macieja, który w 2007 roku dotarł do 1/16 finału. Tym razem przebiliśmy ten sufit, a wszystko zwieńczył spektakularny i historyczny triumf Dudy.