Hypebae vs. Hypebeast. A może by tak zrezygnować z podziału na treści dla mężczyzn i kobiet?

Zobacz również:A po co nam wolne media? Adam Bodnar poprowadzi specjalną audycję w newonce.radio
Social Media Life
fot. Getty Images

Przechodzimy do kolejnego etapu rozwoju Hypebeast i nie możemy się doczekać prezentowania dzisiejszych silnych kobiet - napisano na łamach Hypebeast na początku lutego 2016 roku, ogłaszając start platformy dla kobiet.

No to sprawdźmy, co znajdziemy na Hypebae. W chwili pisania tego artykułu (8 września), wśród najpopularniejszych tekstów znalazły się newsy o tiktokowym hacku na sińce pod oczami, Kendall Jenner, która odsłania wszystko w kampanii Jacquemus (tak, to tytuł) i pięć strojów kąpielowych gwiazd. Czyli krótka lekcja tego, jak ekspresowo zasłonić nasze niedoskonałości i nie dać się upływowi czasu. Później możemy obejrzeć zdjęcia idealnych sylwetek supermodelek, a na koniec spłukać się, by mieć ten sam kostium co Saweetie.

W tym samym czasie na Hypebeast wśród popularnych tekstów znajduje się między innymi lista wszystkich producentów i gości, którzy pojawili się na Dondzie, objaśnienie kontrowersji wokół Tony’ego Hawka i wypuszczonych przez niego serii deskorolek, które zostały pomalowane farbą z domieszką jego krwi i news o humanoidalnym robocie, nad którym pracuje Elon Musk. Niektórzy stwierdziliby, że mężczyźni chcą wiedzieć więcej… Meh. Można się rozejść.

Różnica pomiędzy tymi dwiema stronami jest porażająca. I oczywiście, na Hypebeast nadal pojawiają się artykuły o butach, ciuchach i grach, ale poprzedzielane informacjami ze świata, newsami o technologii, filmach, popkultury i designie. Z kolei jego damski odpowiednik ogranicza się do tematów dotyczących wyglądu.

A może przesadzamy i uczepiliśmy się medium, którego hasło brzmi Driving Culture Forward? Sprawdźmy tytuły polskich stron. WP Kobieta? Kosmetolożka zdradza sekret pięknej ery księżnej Meghan. Interia Kobieta? Jazmyne Day wydała fortunę na wymarzony wygląd. Było warto? I inne sekrety na piękne włosy, skórę, paznokcie, hacki na fryzury i - oczywiście - gotowanie. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w drukowanych kolorowych magazynach, do których zakupu zachęcić ma nas nie treść, a dołączony lakier do paznokci w modnym odcieniu. Lub kupon na zakupy. A po przeczytaniu przydatnych porad dla kobiet (czytaj: gospodyń domowych, żon, matek), na koniec możemy jeszcze rozwiązać psychotest i sprawdzić, co mówi o nas ulubione danie. Z jednej strony udajemy, że kierujemy treści do silnych, niezależnych kobiet, a z drugiej - chcemy narzucić im określony model funkcjonowania, zarówno pod względem wyglądu, jak i stylu życia - zgodnie z jakimś odgórnie przyjętym ideałem kobiety.

Skąd więc tak gigantyczna popularność pism kobiecych? Przede wszystkim dzięki przenoszeniu czytelniczek do sfery marzeń - z dala od polityki i spraw społecznych, ale z najdokładniejszymi detalami z życia gwiazd. Wszystko to zbudowane jest w swego rodzaju reklamę, bo przecież każdy sposób na odmłodzenie można opakować w ładny produkt z napisem: dodaj do koszyka. I nie zrozumcie nas źle - wiadomo, że czasami takie lekkie pisemka są kolejną opcją na guilty pleasure - do szybkiego przeglądu lub przescrollowania w trakcie wizyty u fryzjera (bo pamiętajmy, że musimy być idealne!). Takie tematy najwyraźniej interesują czytelniczki, dlatego też cały czas pojawiają się na stronach dla kobiet, ale to największe błahostki i jedynie ułamek całego spektrum kobiecych kwestii i problemów, które powinny pojawiać się na dedykowanych portalach.

Razi ten przestarzały podział na tematy dla niej i dla niego, na różowy i niebieski, księżniczki i rycerzy, powielając przekonanie o tym, że kobiety drastycznie różnią się od mężczyzn i pomijając zupełnie to, że istnieje całe spektrum płci. Dziwnie jest patrzeć na to rozgraniczenie w 2021 roku.

Podziel się lub zapisz
Najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.