Idzie nowe nad Wisłą! Oto 4 polskich raperów (i jedna raperka), których powinniście mieć na oku tej wiosny

stamir.jpg

Gdy przymusowo (i słusznie) spędzamy czas w domach, nadarza się znakomita okazja do tego, by sprawdzić, co tam słychać poza głównym nurtem muzycznych wydarzeń.

Pierwsza połowa kwietnia 2020 nie stoi pod znakiem nawału wydawniczego w polskim rapie. Ta chwilowa przerwa niestety dobrze koresponduje z być może najsmutniejszymi świętami wielkanocnymi, jakie dotąd mieliśmy.

Żeby jednak nie zapętlić się w zrezygnowaniu, postanowiliśmy naświetlić wam kilka newcomerskich ksywek z Polski, bo przecież odkrywanie muzyki to jedno z najprzyjemniejszych zajęć nie tylko teraz, ale i zawsze. Nie będziecie zawiedzeni.

1
3y Gun Kara

Mało jest u nas raperek, na których można na dłużej zawiesić ucho, dlatego pojawienie się Kary warto potraktować jako naprawdę spore wydarzenie. Jest ono tym większe, że mamy tu do czynienia z flowmajsterką, której tracki reprezentują ulicę, ale nie tę polską, tylko europejską. Choć czasem słychać u niej jeszcze kilka patentów do sumiennego rozwinięcia, ma w swoim arsenale coś takiego, że zupełnie prostym wersem trafia prosto w wątrobę. Reflektory na tę panią!

2
Berson

Wiele osób uważnie obserwujących drugi obieg polskich rapsów już dawno zwróciło uwagę na tego gościa. Jego twórczość poznali także fani Kaza Bałagane za sprawą podklejonego u góry kawałka Biwak. Berson to prawdziwy czołg, jeśli chodzi o poruszanie się na okołotrapowych podkładach – jego flow ma w sobie sporo z unowocześnionego ulicznikowstwa oraz naturalne tempo, a skojarzenia stylistyczne i collabowe słusznie prowadzą do Frostiego. Będzie chleb z tej mąki.

3
M.Bober

Gdyby muzyka była dziedziną z gatunku sprawiedliwych, ten młodziak już dawno byłby raperem na cały etat. Skoro jednak nie jest i nie będzie, przychodzimy z pomocą – M.Bober to jeden z niewielu typów w kraju, którzy bez problemu, z gracją odnajdują się w zakamarkach produkcji spod znaku lo-fi. Spowolniony, odrealniony sznyt to jednak nie sztuka dla sztuki, bo jego teksty to nie składowiska waty słownej, o czym wspominaliśmy w tym tekście, stawiając go w gronie kumatych młodych linijkowców. Poznajcie, żebyście mogli potem powiedzieć, że byliście w pierwszym tysiącu słuchaczy.

4
Lordofon

Dosłownie chwilę temu o Lordofonie zrobiło się głośno – pech chciał, że było to spowodowane zestawieniem OLiS-u, w którym duetu zajął wysokie miejsce, chociaż nakład jego krążka Plastelina wysoki nie był (podobnie jak odsłony w cyfrze). My za to swego czasu wsłuchaliśmy się mocniej w ten materiał i przypadł nam do gustu. Owszem, słychać jeszcze echa innych MC's, ale za to treść i pomysły kompozycyjne się bronią, co przy odpowiednim zapale może przerodzić się w duże granie.

5
Stamir

Nasze zdanie na temat najnowszego albumu Tymka już znacie, lecz musimy jedno przyznać: gościnka, którą dołożył na niego Stamir, utkwiła nam w głowie na długo. To właśnie ona kazała nam wgłębić się w twórczość tego rapera i producenta i co tu dużo mówić – już teraz ma skille i pomysły zachęcające do sprawdzania nowinek spod jego ręki, a wiele wskazuje na to, że jego elastyczność na bicie będzie tylko rosła. Śledzimy z uwagą i czekamy na jeszcze więcej.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Pisze przede wszystkim o muzyce - tej lokalnej i zagranicznej.