"Jagodzianki" kontra deszcz: to jest nasza relacja z tegorocznej edycji festiwalu Open'er

Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.30.46.png

Tym razem skupiliśmy się przede wszystkim na rapsach, co nie znaczy, że nie przeszliśmy się m.in. na Interpol czy Lanę Del Rey. Ale tak samo ważna jest sztuka wyboru, jak i sztuka selekcji, dlatego wybieramy dla was 12 koncertów, z których większość to te z rymami i bitami.

wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony Open'er Festival

1
Kacperczyk (środa)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.31.06.png

Wtorkowy Bolesny Poranek otworzył nam najmłodszy narybek SBM-u i tym samym akcentem rozpoczęliśmy Openera. Choć bracia mogą się poszczycić raptem dwoma singlami na kanale SBM, a album ma pojawić się późną jesienią, to w środę mieliśmy okazję otrzymać mały preview tego, co szykują. Pomimo absencji Solara, z którym bracia Kacperczyk w ostatnim czasie koncertują, na Open'erze mieliśmy przegląd wszelkich gości, jacy pojawią się na płycie (Gverilla, Jan-Rapowanie, Ralph Kamiński). Na koniec występu otrzymaliśmy bardzo energiczne wykonanie ich pierwszego singla – Iggy. Scena mała, widownia liczyła kilkaset osób, ale za to wyjątkowo wczutych. Plus dla braci, że pomimo debiutu na tak dużej imprezie nie spękali. Za dwa lata namiot?

2
Lil Skies (środa)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.31.18.png

Super, że się pojawił, ale trochę rozczarował. Sporo energii ze sceny, jeszcze więcej od widowni, ale stężenie playbacku było nie do zniesienia. Wśród utworów pojawiły się covery XXXTentaciona, Maca Millera i Wiza Khalify, ale też nie mogło zabraknąć takich kawałków jak Lust, I i Red Roses. Wiemy już, że Lil Skies potrafi rozkręcić imprezę i gdyby tylko więcej... nawijał, mogłoby być z tego naprawdę dobre show. Ale nie było.

3
Travis Scott (środa)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.30.35.png

Dwa koncerty La Flame'a w Polsce - w dwóch różnych okolicznościach przyrody. Dwa lata temu w Krakowie Travis grał o godzinie 19:00 i oczywiście, też był ogień, ale dopiero teraz na Openerze wszystko było w 100% takie jakie być powinno. Znakomite wizualizacje (obraz ze sceny przepuszczony przez filtry), efekty specjalne, pirotechnika, świetna setlista; Travis zaczynając od Stargazing, przechodząc przez Mamacitę, 90210, a na Sicko Mode kończąc zagrał chyba wszystko, czego od niego oczekiwaliśmy. Deszcz? Tylko potęgował wrażenia wizualne; mieliśmy wrażenie, że lecą na nas nie krople wody, a połyskujący brokat. To także koncert, który zebrał w środę zdecydowanie największą widownię - a pod sceną zrobiło się konkretne pogo. Ścisła czołówka tegorocznego Open'era i dowód na to, że warto inwestować w młodszych headlinerów, którzy peak popularności przeżywają tu i teraz.

4
Diplo (środa)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.29.43.png

Dużo energii, świetna oprawa wizualna, bogaty repertuar, a na deser Jagodzianki - tak właśnie zamknął main stage pierwszego dnia Diplo. Tak jak pisaliśmy wcześniej, razem z nim gościnnie pojawił się Mr. Polska, a najczęściej wspominanym szlagierem był oczywiście kawałek Malika. I to chyba właśnie te Jagodzianki, a nie deszcz rozmiękczyły ludziom serca, bo nawet w kolejnych dniach wszyscy o tym gadali.

5
Jorja Smith (czwartek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.29.08.png

Drugi dzień upłynął nam mocno w klimacie Wysp Brytyjskich. I deszczu. Zaczęliśmy od Jorjy Smith, która po występie Młodych Wilków całkowicie zapełniła Tent Stage. Już na samym początku przy Teenage Fantasy dystans na linii scena - widzowie został mooocno skrócony. Było kameralnie, nastrojowo i z klasą, Jorja paradowała w ciuchach od MISBHV i była przeurocza; bardzo naturalnie jarała się tym, że oglądają ją takie dzikie tłumy. Ciekawe, na ile to sprawka deszczu? Brakowało na Open'erze chwil, w których robiło się po prostu... spokojnie, czasem nawet romantycznie. I taki był właśnie koncert Jorjy: emocje bez efekciarstwa.

6
Octavian (czwartek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.28.56.png

Kolejną gwiazdą w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości był Octavian. Młodziak swoim show pobudził nasze endorfiny do działania, a padający deszcz był jedynie zabezpieczeniem przeciwpożarowym namiotu. Bo określenie lit w kontekście tego koncertu wydaje nam się zbyt skąpym wykorzystaniem liter. Chwilę oddechu można było złapać na Move Me, jednak na sam koniec Octavian podkręcił śrubę, bisując utworem Bet. Po tym show zalecane było wyjść i schłodzić się pod chmurką. A było pod czym, bo cały czwartek lało.

7
Stormzy (czwartek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.28.37.png

Plany na zamknięcie drugiego dnia zmieniały się dwukrotnie, najpierw odpadł Lil Uzi Vert, a chwilę przed koncertem Rocky'ego przywłaszczyli sobie Szwedzi. Tym samym ledwo 24 godziny wcześniej,propozycję zamykania Maina otrzymał Stormzy. I jak się okazało - był to strzał w dziesiątkę. Ilość energii, jaką ten Brytyjczyk przekazuje widowni jest tak duża, że podobno podładował też kilka telefonów. Pomimo narastających opadów deszczu widownia nie odpuszczała; następnego dnia, gdzieniegdzie było słychać szepty: God Bless Swedish Police. A sam Stormzy potwierdził krążącą o nim opinię jednego z najlepszych koncertowych kotów w Europie. Pomyśleć, że ten sam człowiek ledwie dzień wcześniej miał w planach relaks, a nie koncert w Polsce! Szkoda tylko, że padało, bo w lepszych warunkach frekwencja byłaby na stówę większa.

8
Sheck Wes (piątek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.28.11.png

Trzeciego dnia, w ostatnich suchych ciuchach, ruszyliśmy wytaplać się w błocie. Obraliśmy kierunek Tent, gdzie o 19:00 miał pojawić się Sheck Wes. Chwila opóźnienia i DJ-ski warmup, po czym wszedł Wes zamaskowany tak,jakby szykował się do poniedziałkowej Patościeżki. Niekończące się mosh pity, przez które część osób musiała opuścić namiot, pokazały, że mamy do czynienia z nieokrzesanym wulkanem energii. Pomimo łatki one hit wonder, jaka się do niego przyczepiła, Sheck Wes dał pokaz swoich umiejętności na praktycznie całym materiale z albumu Mudboy. Przy krótkiej chwili oddechu dowiedzieliśmy się o jego koneksjach z Polską i stosunku do polskiego szkolnictwa. Na koniec No Bystanders z repertuaru Travisa, z którym Khadimou Rassoul Cheikh Fall wcześniej koncertował i ostateczna eksplozja, czyli wielce popularna Mo Bamba. Aha, o co chodzi z tym szkolnictwem? Sheck Wes opowiadał o swojej polskiej nauczycielce i mocno ją propsował.

9
G-Eazy (piątek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.27.57.png

Pięć lat minęło od pierwszego albumu Geralda, który odbił się szerokim echem. Od tamtej pory pojawia się w Polsce praktycznie co roku. I tym razem mieliśmy wrażenie, że chyba przyjechał na Openera poprawić się po swoim występie sprzed dwóch lat. Całe szczęście się to udało i nawet wczesna pora nie przeszkadzała zrobić porządnego show. Wśród utworów mieliśmy pełen przekrój jego dotychczasowej twórczości, do tego Gerald na scenę zaprosił jedną z fanek. Był wielki tłum, Geezy był zadowolony i już zapowiedział, że chce przyjeżdżać częściej. Miła odmiana po jego ostatnim openerowym koncercie, który był przez niego nieco odbębniony. Tu na szczęście było inaczej.

10
Rosalia (piątek)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.27.29.png

Objawienie sezonu pojawiło się się pierwszy raz na Openerze i stworzyła wyjątkowe przedstawienie. Podczas tego koncertu po prostu wszystko zagrało jak trzeba, choreografia, scenografia, setlista i wybitny wokal, który brzmi dokładnie tak, jak na studyjnych wersjach utworów. Dodajmy do tego mnóstwo energii i ten hiszpański temperament młodej Rosalii i mamy mieszankę wybuchową, która poniosła wszystkich zgromadzonych tego dnia na Tencie. Z nią to jest tak, że czasem widzimy w niej hardą dresiarę, czasem wrażliwą dziewczynę - i nie inaczej było na koncercie. Mamy wrażenie, że na te układy taneczne Tent był wręcz za mały; przy kolejnej edycji niezbędny będzie Main!

11
Jan-rapowanie (sobota)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.26.47.png

Ostatni dzień Openera rozpoczęliśmy od koncertu naszego reprezentanta – Janka-rapowanie. Poprzeczka była postawiona wysoko, jednak wczesna pora, deszcz, ani nawet zmęczenie po trzech dniach festiwalu nie było w stanie ich powstrzymać. I momentami Szyman wydawał się być bardziej słyszalny niż Janek, ale razem tak porwali publikę, że spokojnie poradziliby sobie nawet na Mainie - także frekwencyjnie. Ich ostatni utwór, czyli Millenium Sport, dał niezły rozpęd na resztę dnia. Plus - nie możemy nie docenić, że Janek paradował na scenie w bluzie newonce! A na scenie przez chwilę towarzyszył mu inny z naszych radiowych głosów - Holak.

12
Flatbush Zombies (sobota)
Zrzut-ekranu-2019-07-08-o-13.26.37.png

Kolejni wykonawcy, którzy koncertują w Polsce praktycznie rok w rok. Jednak jeśli ktoś jeszcze nie był na koncercie Flatbush Zombies, to z pewnością warto się wybrać. I jest co nadrabiać – bardzo dobry ostatni album Vacation in Hell i projekt Beast Coast gdzie łączą się z ekipą Pro Ery i The Underachievers, dają nam podstawy pod porządne show. Panowie nie dość, że nagrywali video zachętę dla reszty ekipy Beast Coast, to jeszcze puścili nam przedpremierowo kawałek z Jamesem Blake'em. Dodajcie do tego wszechobecny zapach THC albo CBD (nie wiemy), podkład z Palm Trees i nic więcej nie trzeba mówić.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz