Nie da się oglądać obecnej Legii Warszawa. Kluby miewają różne kryzysy, bywają słabe albo bardzo słabe, ale to, co dzieje się obecnie w drużynie mistrza Polski, przypomina truposza ze ściętą głową, który szamocze się w amoku bez ładu i składu. Siedmiu porażek z rzędu nie miało nawet Zagłębie Sosnowiec, gdy trzy lata temu z hukiem leciało z ligi.
Legia jest w tej chwili przedostatnia w tabeli. Gdy ostatni raz, czyli w 1936 roku, miała tak złą passę, zajęła na koniec ostatnie miejsce w tabeli. Nie grała wtedy jako mistrz Polski, ale historia zna też i takie przypadki. W Polsce z najwyższego pułapu spadała Polonia Bytom, we Włoszech Milan, a w Niemczech Norymberga.
Wiadomo, że przed Legią jeszcze ponad połowa sezonu. Liga jest słaba, więc najczarniejszy scenariusz raczej jej nie grozi. Z drugiej strony to wszystko wygląda tak nędznie, że coraz mniej rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć. Ku przestrodze, warto przejrzeć poniższą listę tych piłkarskich mistrzów swojego kraju, którzy rok później żegnali się z ligą.
Gianni Rivera i Franco Baresi zagrali w Milanie w sumie ponad tysiąc meczów. Razem świętowali mistrzostwo w 1979 roku, by rok później obserwować, jak drużyna ląduje w Serie B. Rivera miał szczęście, bo zaraz po zdobyciu tytułu zakończył karierę, ale dla młodego wówczas Baresiego to był policzek.
Drużyna. mimo zajęcia trzeciego miejsca, znalazła się w środku afery Totonero. W skrócie: jedenaście klubów ustawiało mecze, w tym mocno Milan. Prezes klubu Felice Colombo został dożywotnio zdyskwalifikowany, a klub zdegradowano z Serie A. Kary za Totonero nie uniknął też słynny Paolo Rossi, wówczas gracz Vicenzy. Włosi na początku wlepili mu trzy lata, ale potem skrócili odsiadkę o rok, by napastnik mógł zagrać na mundialu '82, zostać królem strzelców i poprowadzić Włochów do złota.
Jeden z czterech klubów w Danii, który tylko raz wygrał tytuł. Dziwaczny sezon 2000/01 zakończył z dziewięcioma porażkami, ale i tak starczyło na wyprzedzenie o dwa punkty Broendby. Niewiele osób pamięta, że istniał kiedyś taki potworek. Jeśli już, to tylko ze względu na ich spadek w kolejnym sezonie.
Boldklub wygrał 7 z 33 meczów, co było drugim najgorszym wynikiem w historii ligi. Bilans 44:61 też nie wygląda poważnie. Zwiastunem katastrofy było starcie Herfolge w eliminacjach Ligi Mistrzów, gry przegrał dwa razy po 0:3 z Glasgow Rangers. Klub przestał istnieć w 2009 roku. Jego tradycje na zapleczu pierwszej ligi kontynuuje HB Koge
Trudno w to dziś uwierzyć, ale do 1986 roku, gdy wyprzedził ją Bayern Monachium, Norymberga dzierżyła tytuł „Rekordmeister”, czyli klubu z największą liczbą mistrzostw w historii. Dziś może podmienić tabliczkę na „Rekordabsteiger”, czyli ekipę z rekordową liczbą spadków. W 2019 roku dziewiąty raz wylecieli poza planszę.
Najciekawiej było jednak pół wieku temu, gdy spadek dokonał się zaraz po mistrzostwie. Był sezon 1967/68, gdy drużyna z południa Niemiec niespodziewanie sięgnęła po tytuł. Zaraz potem sprzedała jedenastu graczy, w tym strzelca 25 goli Franza Brungsa (Hertha). Granie młodzieżą nie było dobrym pomysłem. Trener wyleciał w marcu, a w maju było już po zabawie.
Jedyny zespół w Anglii, który wygrał mistrzostwo, a zaraz potem spadł. Manchester City w 1937 roku miał podwójny powód do świętowania: raz, że zgarnął tytuł, dwa – z bliska obserwował jak z ligą żegna się Manchester United. Nic nie wskazywało na to, że za chwilę i na nich przyjdzie pora. Rok później na 42 mecze przegrali aż 20.
Dzisiaj, gdy spojrzy się w tabelę z tamtego okresu, widać jak szalony był to sezon. City zajęło przedostatnią pozycję, mimo że strzeliło najwięcej goli w lidze – 80. Jednocześnie minęło się z United, bo lokalny rywal po roku z powrotem awansował klasę wyżej.
Był czas, gdy dominowali w lidze austriackiej. Wygrali trzy mistrzostwa z rzędu, mając w składzie m.in. Radosława Gilewicza, Jerzego Brzęczka i Stanisława Czerczesowa. Na ławce trenerskiej też siedział nie byle kto, bo Joachim Loew, wkrótce nowy selekcjoner reprezentacji Niemiec.
Tirol miał wszystko, by długo kontynuować tę bajkę, ale zaraz po mistrzowie w 2002 roku, niespodziewanie zniknął z mapy. Przygniótł ich budżet płacowy wynoszący ponad 10 mln euro i nowy stadion na 18.5 tysięcy miejsc, który nie był w stanie zapełnić się w połowie. Klub miał 16 mln euro długów, więc ogłosił upadłość. Tradycje Tirola przejął trzecioligowy WSG Wattens, który z czasem stał się ekipą FC Wacker Innsbruck.
Świeża historia, bo sprzed kilku miesięcy. Vardar najpierw zdominował rozgrywki ligi macedońskiej, wyprzedzając o dziesięć punktów Siłeks Kratowo na początku sezonu. Ale zaraz potem zaczęły się długi i sprzedaż najważniejszych piłkarzy. W ostatnich dziesięciu meczach Vardar zdobył tylko cztery punkty. Na kolejkę przed końcem 11-krotni mistrzowie kraju przegrali z powstałym w 2015 roku klubem Struga Trim i Lim, co skończyło się spadkiem. Wydarzyło się to zaledwie trzy lata po tym jak Vardar w europejskich pucharach potrafił ograć Fenerbahce.
Spektakularny zjazd, w sumie największy w historii polskich rozgrywek. Polonia w 1954 roku wygrała mistrzostwo, ale rok później poprzychodziły powołania do wojska i najważniejsze postaci przeniosły się do Legii. Był wśród nich między innymi Henryk Kempny, najlepszy strzelec drużyny. Polonia skończyła sezon na jedenastym miejscu, wyprzedzając w tabeli tylko Górnik Radlin. Do bezpiecznego miejsca brakowało jej punktu. Bytomianie do elity wrócili rok później, a w 1958 roku zagrali mecz w europejskich pucharach jako pierwszy śląski klub.
Innym polskim klubem, który zleciał po mistrzostwie, było Zagłębie Lubin. Tutaj powód okazał się inny, mianowicie chodziło o kupowanie spotkań w sezonie 2003/04. Sprawiedliwość przyszła kilka lat później, akurat zaraz po historycznym triumfie. W maju 2007 w Lubinie świętowali mistrzostwo Polski, a w grudniu ogłoszono, że mają zostać karnie zdegradowani.
Do ściany wstydu krajowych mistrzów dodajmy jeszcze Juventus (2006, degradacja za aferę Calciopoli), Hapoel Tel Aviv (1987), fiński Tampereen Pallo-Veikot (1995) i algierski Setif (1987). Ten ostatni zasłynął tym, że grając już w drugiej lidze wygrał… Afrykańską Ligę Mistrzów.