Jerzy Brzęczek: Dla wielu rywali mecze z Wisłą będą najważniejsze w sezonie

Zobacz również:Od Piotrówki, po światowy kongres trenerski. Jean Paulista o nowej karierze, brazylijskich talentach i krakowskim marzeniu (WYWIAD)
I liga
Krzysztof Porębski/Pressfocus

- Chcemy jak najszybciej wrócić do Ekstraklasy. Nowi zawodnicy nie będą dostawać premii za pojedyncze zwycięstwa, lecz jedynie za wywalczenie awansu. Czeka nas jednak trudny rok — nie ma wątpliwości trener Wisły Kraków, który dostał za zadanie poukładanie drużyny po spadku.

Miesiąc po spadku z Ekstraklasy to dla Wisły Kraków najwyższy czas, by przygotować się do życia w nowych realiach. Od początku tygodnia piłkarze wznowili przygotowania, a klub ma za sobą pierwsze transfery wychodzące i przychodzące. Trener Jerzy Brzęczek, który nie tylko pozostał na stanowisku, ale jeszcze zyskał kompetencje dyrektora sportowego, po pierwszych dniach treningów opowiedział o tym, co było i co będzie w bliższej oraz dalszej przyszłości. Zmian w zespole będzie bardzo dużo, ale ich cel już teraz jest klarownie komunikowany: jak najszybszy powrót do najwyższej ligi.

***

O POLITYCE TRANSFEROWEJ: - Zmian w zespole będzie bardzo dużo. Zdajemy sobie sprawę, że musimy maksymalnie wykorzystać czas, by drużyna w miarę szybko wiedziała, jak ma funkcjonować na boisku. Z transferami nigdy nie ma pewności. Choć spadliśmy z Ekstraklasy, nigdy nie zarzucę zawodnikom, którzy tu byli, braku zaangażowania na treningach. Kluczowe były inne aspekty — wydarzenia w meczach z Wisłą Płock oraz Lechem Poznań i brak skuteczności w decydujących momentach. Patrząc na stosunek liczby sytuacji do ich wykorzystania, zbyt często nie przekładaliśmy gry na punkty. Tego nam zabrakło. Niezależnie od tego udział obcokrajowców do Polaków powinien w szatni wynosić maksymalnie 50 na 50, choć uważam, że w naszej sytuacji Polaków powinno być więcej. Mamy kilku zawodników wracających z wypożyczeń, którzy zaczęli z nami treningo oraz trójkę młodych graczy z akademii. Po okresie obserwacji podejmiemy decyzję, którzy z nich z nami zostaną. Będziemy chcieli ich przygotowywać i budować, by byli gotowi na występy w Wiśle. Także pod kątem odporności psychicznej i umiejętności gry pod presją. Chcemy zostawić sobie miejsce na jednego-dwóch zawodników na koniec okna transferowego, bo wtedy można ściągnąć dobrych zawodników. Zwłaszcza że po kilku spotkaniach będziemy już wiedzieć, jak nasze wyobrażenia mają się do rzeczywistości. Jeśli będziemy po jesieni w czołówce z perspektywami walki o awans, zimą powinno być łatwiej pozyskiwać zawodników.

O CELACH NA SEZON: - Spadek to dla takiego klubu jak Wisła z jednej strony bardzo trudny moment, ale z drugiej coś, po czym trzeba się pozbierać. Chcemy jak najszybciej awansować. Ale najpierw musimy stworzyć drużynę, która podoła bardzo dużemu wyzwaniu. Celem jest walka o awans, ale drużyn, które będą o to walczyły, nie będzie 2-3, lecz 5-6. Styl przygotowań, który wprowadziliśmy, jest wielokrotnie sprawdzony i drużyny prezentowały się dobrze pod względem fizycznym. Niewiadomą jest tylko, w jakim okresie dojdą do nas kolejni nowi zawodnicy i ile będzie czasu, by weszli z nami w trening. Trzon zaczyna się krystalizować i jest już w przygotowaniach. To bardzo ważne, bo specyfika tej ligi jest taka, że fizyczność odgrywa bardzo dużą rolę. Zawodnicy będą mieć świadomość, co ich czeka, ale inna sprawa to przełożenie tego na boisko. Każdy zdaje sobie sprawę, że mecze z nami, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, będą dla wielu rywali najważniejsze w sezonie. Dlatego czeka nas trudny rok. Zdając sobie z tego sprawę, robimy wszystko, by jak najlepiej przygotować kadrę i być konkurencyjnym w tej lidze, bo wymagania będą bardzo wysokie. Ci, którzy do nas przychodzą, podpisują kontrakty, które zapewniają im premie tylko w przypadku za awans do Ekstraklasy, a nie za pojedyncze zwycięstwa. W ostatecznym rozrachunku liczy się tylko wynik końcowy.

O VULLNECIE BASHY: - Kiedy odchodził z Wisły, miał pewne problemy zdrowotne. Po badaniach medycznych oraz testach sprawnościowych, które przeprowadzał trener Dyja, znający go z wcześniejszego okresu, wyszło, że wygląda zdecydowanie lepiej niż wtedy. Sam zawodnik po perypetiach zdrowotnych przewartościował pewne rzeczy, jeśli chodzi o pracę nad stroną fizyczną. Jeszcze go z nami nie ma, ale zacznie z nami trenować od 1 lipca. Braliśmy pod uwagę, że to zawodnik, który tu grał, zna ten klimat, ma duże doświadczenie. Zdajemy sobie sprawę, że to pewne ryzyko, patrząc na to, że nie miał w tym okresie dużej liczby pełnych spotkań rozegranych. Ale zaakceptował takie warunki ekonomiczne, zdając sobie sprawę, że ryzyko jest po obu stronach, więc wiele czynników sprawiło, że zdecydowaliśmy się go ściągnąć ponownie. Na to, co się wydarzy w sprawach zdrowotnych, nie mamy wpływu, co pokazał przykład Alana Urygi, który nie miał żadnych kontuzji, a stracił cały poprzedni sezon.

O BARTOSZU JAROCHU: - Zna realia tej ligi i wie, jak jest trudna. Ma w niej doświadczenie. Awansował z Podbeskidziem do Ekstraklasy. Biorąc to pod uwagę i dodając grę ofensywną, ciąg do przodu, dobre dośrodkowanie, fakt, że potrafi strzelać gole oraz to, że był dostępny z wolnego transferu, zdecydowaliśmy się na ten ruch. W I lidze jest wiele sytuacji, w których stałe fragmenty gry mają duży wpływ na wyniki spotkań, a on ma dobre dośrodkowania, uderzenie i warunki fizyczne, co może być ważne.

O IGORZE ŁASICKIM: - Liczymy na jego jakość i doświadczenie. Znam go osobiście z Wisły Płock. Wiem, jaki ma charakter i liczę na jego pozytywną energię, podpowiedzi oraz zaangażowanie w trening. Patrząc na liczbę oraz okoliczności bramek traconych w Ekstraklasie, widać, że brakowało nam bezpośredniej agresywności, stąd dużo zmian w defensywie. W pierwszym okresie transferowym to tam było najwięcej rotacji. Nie jest łatwo teraz przekonać niektórych piłkarzy z Ekstraklasy, by zeszli do I ligi, ale akurat z Igorem się udało. Parę razy rozmawialiśmy i on też ma świadomość, że najlepszy okres miał w czasie naszej współpracy. Liczymy, że tak samo będzie teraz.

O MICHALE ŻYRZE: - Patrząc na jego pobyt w Stali Mielec oraz liczbę zdobytych bramek, widać, że miał wkład w jej awans do Ekstraklasy. Zna smak I ligi, wie, jaka tam jest gra, zna jej klimat. Jego doświadczenie dla nas będzie bardzo ważne, bo zawodników znających I ligę nie mamy wielu. Pierwszą pozycją dla niego będzie skrzydło, na dziewiątce widzimy go w dalszej kolejności.

O JAKUBIE NIEWIADOMSKIM: - To młodzieżowiec, którego pozyskaliśmy z wolnego kontraktu. Pamiętam go z czasów, gdy jeszcze byłem selekcjonerem i jeździłem na Talent Pro. Zapamiętałem go z jednego z takich spotkań, bo mi zaimponował. Oczywiście nie ma jeszcze wielkiego doświadczenia, choć grał w Jastrzębiu. Jego pozyskanie to nie są dla nas duże koszty, a to zawodnik do pracy. Mam nadzieję, że uda nam się przygotować, by w takim klubie jak Wisła, mając świadomość konieczności gry młodzieżowca i to, że jego rocznik w I lidze jest inny niż w Ekstraklasie, miał szansę na grę, choć oczywiście musi walczyć o swoje.

O JOSEPHIE COLLEYU I LUISIE FERNANDEZIE: - Mają ważne kontrakty. Joseph ma pewnie swoje przemyślenia, że gra w I lidze nie do końca będzie dla niego wyzwaniem i że chciałby odejść, ale to dla mnie bardzo ważna postać, która ma zostać w klubie. Na tę chwilę jest jeszcze w trakcie leczenia. Liczę, że w przyszłym tygodniu będzie już mógł uczestniczyć w treningach. Luis w jednym momencie nie zachował odporności psychicznej i zareagował fatalnie. Cztery mecze zawieszenia w decydującym okresie były dla nas dużą stratą, patrząc na jego umiejętność zdobywania bramek. Ale ma ważny kontrakt i też nie zamierzamy go puścić. To profesjonaliści. Każdy chciałby grać na najwyższym poziomie, ale oni są dla nas bardzo ważni. To działa w dwie strony. My też musimy respektować ważne kontrakty graczy, z którymi chcielibyśmy się rozstać.

I liga
Adam Starszyński/Pressfocus

O SYTUACJI W ATAKU: - To nasz priorytet. Obserwujemy rynek i prowadzimy rozmowy z takimi, których bardzo chcielibyśmy sprowadzić. Spadek utrudnił pewne rzeczy, bo z niektórymi rozmawialiśmy jeszcze pod kątem Ekstraklasy. Teraz chcemy dokonywać wzmocnień w pomocy i w ataku. Niewykluczone, że do przodu pozyskamy dwóch graczy. Prowadziłem parę rozmów w sprawie Szymona Sobczaka, ale ze względu na kwotę odstępnego jest mało prawdopodobne, że do nas trafi. Odpowiedź Zagłębia Sosnowiec na naszą propozycję była nierealna do spełnienia. Opcja przeczekania i podpisania z nim kontraktu w zimie jest natomiast bardzo realna i otwarta.

O SYTUACJI W BRAMCE: - Mamy młodzieżowca, który zebrał już doświadczenie na boiskach Ekstraklasy, ale cały czas się zastanawiamy, czy nie zdecydujemy się na jednego bardziej doświadczonego bramkarza, bo Kacper Rosa i Paweł Kieszek odejdą z klubu. Z wypożyczenia wraca Kamil Broda, który miał bardzo dobry sezon w Chojniczance, awansował do I ligi i wie, jaka to presja. Ma charakter, zacięcie do pracy. Jeszcze nie bierze udziału w treningach, bo leczy uraz stawu skokowego, ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu do nas dołączy.

O ENISIE FAZLAGICIU: - To jeden z czwórki graczy spoza UE. Ma talent i potencjał. Przyszedł do nas z dużymi oczekiwaniami. Jest niesamowicie zaangażowany. W wiosennej przerwie reprezentacyjnej, gdy rozegrał dwa spotkania, nie mając ani przerwy, ani okresu treningowego z zespołem, było widać, że padł nam fizycznie. Nie wytrzymał. To pozytywny chłopak, który chciałby trenować 24 godziny na dobę, ale nie ma jeszcze doświadczenia. Jeśli przejdzie okres przygotowawczy i odpocznie, może być z niego pożytek. Ale mając na uwadze uwarunkowania paszportowe, niewykluczone, że zostanie na rok wypożyczony. On oraz Konrad Gruszkowski dostali urlopy dłuższe o tydzień i zaczną z nami trenować od poniedziałku.

O ZESZŁOROCZNYCH MŁODZIEŻOWCACH: - Nie wyobrażam sobie, byśmy zdecydowali się na odejście Patryka Plewki. Jego agent ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, ale nie wpływa ono na nasze decyzje. Patryk ma — jak na swój wiek — duże doświadczenie. Miał pecha z kontuzją. Gdy wszedł do drużyny po takiej przerwie, nie zaprezentował stu procent umiejętności, ale brakowało mu ciągłości gry. Po okresie przygotowawczym powinno być zdecydowanie lepiej. Przed kontuzją w wielu spotkaniach pokazywał, że potrafi być agresywny w środkowej strefie, rozegrać, dobrze doskoczyć do pressingu. Konrad Gruszkowski to reprezentant i młdy zawodnik. Przed nim dużo pracy, jeśli chodzi o zachowania w defensywie, ale jest maksymalnie zaangażowany. Nie ma za niego oferty, choć są możliwości transferu. Gdyby do takiego doszło, jesteśmy zabezpieczeni dzięki obecności Jarocha.

O KONTUZJOWANYCH: - Na Zdenka Ondraska poczekamy najdłużej, zobaczymy go dopiero na wiosnę. Gdybym miał zaryzykować wskazanie kolejności powrotów, najpierw powinien być gotowy Kuba Błaszczykowski, a później Alan Uryga. Niewykluczone, że Kubę zobaczymy jeszcze jesienią. Pokażą to następne tygodnie i miesiące rehabilitacji. Od operacji minęły trzy miesiące i wygląda to dość optymistycznie. Zdajemy sobie jednak sprawę, w jakim wieku i co już przeszło jego kolano. Z drugiej strony, widzę jego motywację oraz to, że czuje się znacznie lepiej niż po pierwszej operacji kilka lat temu. Jest więc szansa, że jesienią nam pomoże.

O WŁASNYCH KOMPETENCJACH: - Nie jest tak, że o wszystkim decyduję. To nie jest fizycznie możliwe. Jest również dział skautingu, który przygotowuje pewne rzeczy. Ja staram się angażować w rozmowy z piłkarzami, by pomóc przekonać zawodników. To bardzo ważne nie tylko w naszej sytuacji, bo zwykle rozmowa z trenerem sprawia, że ochota zawodnika na przyjście do danego klubu jest większa.

Wisła Kraków
Krzysztof Porębski/Pressfocus

O PIŁKARZACH ODCHODZĄCYCH: - W większości były to moje decyzje, podjęte przede wszystkim z analizy zachowań naszej obrony. O Janie Klimencie już wcześniej było jasne, że będziemy chcieli rozwiązać kontrakt. Części piłkarzy kończyły się umowy. Niektórzy nie byli zainteresowani pozostaniem. Matej Hanousek jeszcze, kiedy była szansa na pozostanie w Ekstraklasie określił się, że raczej u nas nie zostanie. Sebastian Ring miał klauzulę, która pozwalała mu odejść w razie spadku. Michal Skvarka najprawdopodobniej odejście z klubu, choć ma ważny kontrakt i sprawa jest w toku. Chcieliśmy, żeby Michal Frydrych został, ale na określonych warunkach, na które się nie zdecydował. Rozstanie z Maciejem Sadlokiem było trudną decyzją, ale taką podjąłem na podstawie obserwacji spotkań, w których byłem już trenerem Wisły.

O ZMIANACH W SZTABIE SZKOLENIOWYM: - Dominik Dyduła już wcześniej zgłaszał, że chciałby odejść wraz z wygaśnięciem kontraktu i poszukać nowych wyzwań. Tak samo było z Maciejem Kowalem, trenerem bramkarzy, któremu kończył się kontrakt. Chcieliśmy, żeby z nami został, ale dostał propozycję z Rakowa Częstochowa. To były ich indywidualne decyzje. Nowym analitykiem będzie Krzysztof Siłka z naszych drużyn młodzieżowych.

O ADIM MEHREMICIU: - Mamy problem związany z zawodnikami spoza Unii Europejskiej, których w I lidze może grać tylko dwóch, a my mamy w kadrze czterech. Na pewno nie chcę, by wszyscy pozostali. Chciałbym, by pozostało maksymalnie trzech. Prowadzimy rozmowy i zobaczymy, jak się zakończą. Niemniej, chcę, żeby akurat Adi Mehremić pozostał w drużynie.

O MŁODYCH WRACAJĄCYCH Z WYPOŻYCZEŃ: - Jeśli chodzi o dwójkę Kacper Duda — Wiktor Szywacz, jak cała drużyna Garbarni Kraków, mieli bardzo pozytywny sezon. Grali ciekawą, ofensywną piłkę. Obaj mają predyspozycje do takiej gry. Muszą jednak zrobić jeden przeskok — w intensywności i szybkości gry. Było to widać od razu na pierwszym treningu z nami. Ich przyzwyczajenia były wyraźne i poczuli, że muszą grać szybciej. Spadek z ligi to szansa dla młodych zawodników. Wszystko w ich głowach, zaangażowaniu i charakterze, by temu podołać. Z młodej grupy Kacper Duda ma w moim odczuciu największe predyspozycje czysto piłkarskie. Też spotkałem go na Talent Pro i od razu wpadł mi w oko. Talent to jednak jedno, a co innego to przełamanie własnych barier, by wejść na kolejny poziom.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Prawdopodobnie jedyny człowiek na świecie, który o Bayernie Monachium pisze tak samo często, jak o Podbeskidziu Bielsko-Biała. Szuka w Ekstraklasie śladów normalności. Czyli Bundesligi.