Jessie Ware wydaje nowy album. I... pojawi się na antenie newonce.radio!

Zobacz również:Razem z newonce.sport wybraliśmy koszulki piłkarskie, za którymi kryją się ciekawe historie
Jessie Ware Performs At The O2 Academy Bournemouth
Mark Holloway/Redferns

Tym razem postanowiła sięgnąć do swoich muzycznych korzeni, a my z tej okazji porozmawiamy z nią na antenie naszego radia.

Kojarzymy ją głównie z wielu przebojów, ale w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi, jest już raczej… podcasterką. Table Manners to podcast prowadzony przez Jessie i jej mamę. I absolutnie skradł serca Brytyjczyków. W jednym z wywiadów wokalistka przyznaje, że jest już bardziej rozpoznawalna ze swoich internetowych rozmów, niż z muzyki. Ale, jak śmiało twierdzi, jest z tym totally fine.

A jeśli nie z podcastów, to skąd możecie znać nazwisko Ware? Przypomnijmy sobie kilka wersów. Baby in our wildest moments / We could be the greatest, we could be the greatest / Maybe in our wildest moments / We could be the worst of all. Nic nie świta? To spróbujmy jeszcze raz. Say that you're the one who's taking me home / Cause I want you on my skin and my bones / Knocking me off my feet / Just say I'm the one that you need (Oh, please) / Say that you're the one who's taking me home / So I can get you alone. Jeżeli doczytaliście do tego momentu i nadal nie przypominacie sobie żadnej piosenki Jessie Ware, to podajemy nasz ostateczny przykład: Say You Love Me.

'Cause I don't wanna fall in love if you don't wanna try / But all that I've been thinking of is maybe that you might / Baby it looks as though we're running out of words to say / And love's floatin' away – nie lubimy ogólników, ale jesteśmy przekonani, że w okolicach 2014 roku tysiące polskich nastolatków przelewało łzy z przygrywającym Say You Love Me w tle.

W 2014 Jessie miała już za sobą lata doświadczeń scenicznych. Swoją przygodę z muzyką na poważnie zaczynała w okolicach 2009 roku, kiedy to śpiewała w chórkach na koncertach Jacka Peñate. Później poznała Aarona Jerome, znanego szerzej jako SBTRKT. Razem stworzyli kilka hitów, między innymi Right Thing To Do, Nervous czy Sanctuary z Samphą.

To właśnie ta współpraca chyba w największym stopniu otworzyła Jessie drzwi na szerokie muzyczne wody. Ware skorzystała z okazji – wypuściła debiutancki album Devotion, gdzie znalazł się jej pierwszy przebój, dzięki któremu artystka zyskała pierwszą rozpoznawalność także w Polsce – Wildest Moments.

2014 rok przyniósł z kolei chyba największy sukces komercyjny – wraz z premierą albumu Tough Love Jessie została przez magazyn Pitchfork przyrównana do Prince’a za jego najlepszych, minimalistycznych czasów z lat 80. Drugi album Ware rzeczywiście dostarczył nie tyle tanecznej dzikości (jak w przypadku Devotion), co bardziej uczuciowej, ckliwej muzyki bez przerostu formy nad treścią. Łączyło się to także z faktem wejścia do… popowej ligi, w której Ware została także na kolejnym wydawnictwie – Glasshouse.

26 czerwca światło dzienne ujrzy kolejny album Ware – What’s Your Pleasure. Tym razem wokalistka postanowiła sięgnąć do swoich muzycznych korzeni – gatunków tanecznych, naszpikowanych dźwiękami syntezatorów i wpadającymi w ucho melodiami. Co mówi o najnowszym wydawnictwie? Chcę, by What’s Your Pleasure reprezentowało wspólnotę, wolność, seksualność i moją własną pewność siebie – jako artystki.

O nowym krążku Jessie, jej przygodach z dziennikarstwem, roli krytyków w przemyśle muzycznym, a także kwarantannowych przyjemnościach usłyszycie już w piątek, 26 czerwca w wywiadzie Kamila Szufladowicza na antenie newonce.radio. Kiedy? Między godziną 10 a 12 w programie Drugie Śniadanie.

Podziel się lub zapisz
Redakcja newonce
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.