Ani diss Machine Gun Kelly’ego, ani chłodna recenzja Anthony’ego Fantano nie staną Eminemowi na drodze po kolejny szczyt Billboard 200. Kamikaze zanotuje prawdopodobnie piąte najlepsze otwarcie spośród tegorocznych wydawnictw.
Według prognoz, dziesiąty album studyjny rapera (i drugi najgorszy, he he) zanotuje sprzedaż na poziomie 360 tysięcy album-equivalent units. To oznaczałoby, że Eminem podtrzyma imponującą serię, która trwa od czasów The Marshall Mathers LP i będzie mógł odhaczyć kolejną jedynkę na amerykańskiej liście bestsellerów. Dotychczas nie udało mu się to jedynie z Infinite (wiadomo) oraz The Slim Shady LP (drugie miejsce). W przypadku potwierdzenia się przewidywań, Kamikaze miałoby piąte najlepsze otwarcie tego roku za Scorpion Drake’a, Astroworld Travisa Scotta, beerbongs & bentleys Post Malone’a oraz KOD Mateusza Kijowskiego J.Cole’a.
Ale my tu gadu gadu, a tymczasem Eminema zdecydował się zaczepić prawdopodobnie jedyny raper we wszechświecie, którego 45-letni pan Marshall nie zaatakował na nowej płycie, czyli Tekashi 6ix9ine. Całkiem zabawny ten skit na instrumentalu z oskarowego Lose Yourself, ale wciąż czekamy na tysiąc pięćset prawdziwych diss tracków od artystów, którzy rzeczywiście mogli się poczuć dotknięci. Show some pride!
