
W zasadzie dokładnie trzy lata trwała era Kevina Duranta i Kyrie Irvinga na Brooklynie. Mieli poprowadzić klub do upragnionego mistrzostwa, a ostatecznie przez te trzy lata zagrali razem w ledwie 44 spotkaniach, nie przeszli nawet drugiej rundy fazy play-off i zaraz obaj mogą Nowy Jork opuścić. KD w czwartek poprosił już nawet o transfer do innego klubu. Jak doszło do tego spektakularnego upadku Nets?
To była ciekawa, młoda drużyna z potencjałem. Zbieranina graczy, brzydko mówiąc, których dało się jednak lubić, bo dzielnie walczyli nawet z silniejszymi rywalami.
Po kilku latach rozwoju w 2019 roku Brooklyn Nets z trenerem Kennym Atkinsonem wrócili nawet do fazy play-off. Gdy oni walczyli w playoffs, w głowach Kevina Duranta oraz Kyrie Irvinga dawno ukształtował się już jednak plan wspólnej gry. KD chciał po prostu zagrać u boku kumpla, a Irving chciał wrócić w rodzinne strony. Koniec końców padło więc na Brooklyn Nets.
Teraz natomiast padają Brooklyn Nets – i to spektakularnie. Cofamy się więc w czasie, by prześledzić najważniejsze daty i wydarzenia, które doprowadziły do tego upadku.
17 lutego 2019
Kevin Durant wciąż jest zawodnikiem Golden State Warriors, a Kyrie Irving cały czas gra dla Boston Celtics. Dwójka przyjaciół spotyka się jednak w Charlotte przy okazji Meczu Gwiazd. Do sieci trafia wideo, kiedy w szatni przed meczem zawodnicy coś między sobą ustalają. Od początku pojawiają się spekulacje, że chodzi o połączenie sił. Obaj gracze mogą latem wejść na rynek wolnych agentów i zmienić klubowe barwy.
KD od dłuższego czasu męczył się w San Francisco, podczas gdy Irving, mimo składanych deklaracji w Bostonie, też chciał spróbować czegoś nowego. Co ciekawe, pytany kilka dni potem o rozmowę z Durantem, uniósł się i stwierdził, że to była tylko przyjacielska pogawędka, a nie żadne ustalanie planów wspólnej gry. Po latach Durant przyznał jednak, że to właśnie wtedy wszystko zostało ustalone i potwierdzone.
30 czerwca 2019
Plany stały się faktem 30 czerwca 2019 roku. Irving odrzucił opcję gracza i zamienił Boston na Brooklyn. Durant z kolei pomimo kontuzji Achillesa, przez którą nie był w stanie pomóc Warriors w walce z Toronto Raptors o mistrzostwo NBA, i tak otrzymał od Nets maksymalny kontrakt. Od początku wiadomo było jednak, że w pierwszym sezonie umowy raczej na parkiet nie wybiegnie. Udało się też jeszcze tej dwójce ściągnąć do drużyny swojego dobrego kumpla w osobie DeAndre Jordana.
Jasne było, że od teraz to tak naprawdę Irving i Durant rządzą na Brooklynie. Budowana przez kilka lat nowa tożsamość Nets miała teraz opierać się o tę właśnie dwójkę. Nowojorska drużyna z miejsca stała się jednym z głównych faworytów do tytułu, choć na prawdziwe fajerwerki – ze względu na absencję KD – trzeba było jeszcze trochę poczekać.
23 października 2019
Miłe złego początki. Irving w swoim pierwszym meczu w barwach Nets zdobył 50 punktów, osiem zbiórek oraz siedem asyst. Brooklyn przegrał po dogrywce z Timberwolves, ale Irving został pierwszym w historii zawodnikiem, który w debiucie zapisał na konto 50 lub więcej oczek. KD oczywiście z powodu rehabilitacji nie zagrał. Opuścił cały sezon, a Kyrie niedługo po debiucie dołączył do swojego przyjaciela na liście kontuzjowanych. Przez problemy z barkiem zagrał w tamtym sezonie ostatecznie w ledwie 20 meczach.
Nets tymczasem pod koniec sezonu zaskakująco zwolnili Kenny’ego Atkinsona. Ponoć pod naciskiem gwiazd. Kilka miesięcy później zatrudnili debiutującego w roli pierwszego trenera Steve’a Nasha. W międzyczasie w pierwszej rundzie fazy play-off (w bańce w Orlando) nowojorska drużyna przegrała do zera z Toronto Raptors. Trzeba było więc skupić się na tym, że już od kolejnego sezonu do gry wrócić miał Durant.
22 grudnia 2020
I raz jeszcze udało się wlać Nets sporo nadziei w serca swoich fanów w pierwszym meczu sezonu. Tym razem w barwach Brooklynu zadebiutował KD i po półtora roku przerwy wyglądał znakomicie. Zdobył 22 punktów, a Nets na otwarcie rozgrywek wygrali tym razem z Golden State Warriors. Potwierdziło się więc w ten sposób, że Brooklyn będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa.
Sielanka długo jednak nie trwała. Już na początku stycznia problemy robić zaczął Irving, który poprosił o wolne ze względów osobistych, a potem pomimo pandemii koronawirusa i obowiązujących obostrzeń, bawił się na urodzinach siostry i taty, jak gdyby nigdy nic. To był pierwszy moment, w którym Nets mogli poczuć się trochę niepewnie wobec rozgrywającego.
14 stycznia 2021
To także z tego względu w połowie stycznia zdecydowali się sięgnąć po Jamesa Hardena. Brodacz zaczął sezon w Houston, ale jasne było, że dalsza gra dla Rockets go nie interesuje. Nets skorzystali z szansy i za trzykrotnego króla strzelców ligi oddali m.in. trzy wybory w pierwszej rundzie draftu oraz prawo do zamiany aż czterech kolejnych! I choć dziś szerokie uśmiechy mają w Houston, to nowojorska drużyna widziała to jednak jako bardzo obiecującą inwestycję.
Harden miał nie tylko mocno zwiększyć szanse Nets na mistrzostwo, ale też stanowić swego rodzaju polisę ubezpieczeniową w razie kolejnych wybryków Irvinga. Brooklyn nie przewidział jednak jednego, a mianowicie problemów zdrowotnych całej trójki. Dość powiedzieć, że trio zagrało ze sobą ostatecznie w zaledwie 16 spotkaniach! A tak Harden, jak i Irving przez kontuzje nie byli w stanie pomóc Nets w fazie play-off.
19 czerwca 2021
Nigdy potem Nets nie byli już tak blisko mistrzostwa. Bo choć to była tylko druga runda, to jednak pojedynek z Milwaukee Bucks jawił się jako przedwczesne finały konferencji. Co najmniej.
Nie ma oczywiście żadnej pewności, że Nets po ograniu Bucks zdobyliby mistrzostwo. Tym bardziej przy trapiących ich problemach zdrowotnych. Pod nieobecność kontuzjowanego Irvinga (skręcona kostka w piątym meczu) oraz grającego na jednej nodze Hardena dwoił się i troił Durant. W siódmym meczu serii z Bucks zdobył 48 punktów. Najwięcej w historii NBA, jeśli chodzi o starcia numer siedem. Doprowadził zresztą do dogrywki, choć brakło centymetrów, by jego próba dała Nets nawet jeden punkt więcej i awans. Kozły przeszły tymczasem dalej i zdobyły potem mistrzostwo, a fanom Brooklynu pozostało znów odliczać do kolejnego sezonu.
12 października 2021
Początkowo nic nie zapowiadało takiej katastrofy. Durant w sierpniu przedłużył kontrakt o cztery lata, a chwilę później zdobył złoty medal olimpijski z kadrą USA. Z kolei tak Harden, jak i Irving mieli sporo czasu, by wyleczyć się w pełni i przystąpić do nowego sezonu z jednym tylko celem, a mianowicie zdobyciem mistrzostwa. Już w październiku okazało się jednak, że będą kolejne komplikacje.
Wszystko przez Irvinga, który odmówił szczepienia przeciwko koronawirusowi. I ze względu na obowiązujące w Nowym Jorku przepisy nie mógł grać w domowych meczach Nets. Drużyna podjęła wtedy decyzję, że nie chce mieć rozgrywającego tylko na pół etatu, ale po dwóch miesiącach – przy nawracających problemach zdrowotnych oraz przez niewystarczającą głębię składu – zdecydowano się ostatecznie dopuścić 30-latka do gry w meczach wyjazdowych.
10 lutego 2022
Sęk w tym, że cała ta sytuacja mocno nie spodobała się m.in. Hardenowi. Brodacz miał Irvingowi za złe, że torpeduje w ten sposób mistrzowskie nadzieje drużyny. Chodziło zresztą także ponoć o to, jak Kyrie miał traktować swoich kolegów z zespołu. A choć Harden po sezonie mógł tak po prostu zmienić sobie klub, to jednak jeszcze w jego trakcie zakomunikował władzom Nets, że chciałby odejść już teraz. Najlepiej prosto do Filadelfii.
Nowojorska ekipa jego życzenie szybko spełniła, otrzymując w zamian m.in. Bena Simmonsa. Jego debiutu fani Nets się jednak nie doczekali. Na domiar złego Brooklyn bez Hardena, z grającym na pół etatu Irvingiem (dopiero pod koniec rozgrywek zniesiono obostrzenia i rozgrywający mógł zagrać w Barclays Center) oraz zmagającym się z kontuzjami Durantem ledwo awansował do fazy play-off.
25 kwietnia 2022
Nets w playoffs jako jedyny zespół w lidze nie wygrali ani jednego spotkania. Największe szanse mieli na otwarcie serii z Boston Celtics, ale Jayson Tatum zdobył decydujące o wygranej punkty równo z syreną. W kolejnych meczach bostońska defensywa fantastycznie zajęła się tak Irvingiem, jak i Durantem. Pojawiły się doniesienia o możliwym debiucie Simmonsa, który ostatecznie pewnego dnia uznał, że nie jest jeszcze na to gotowy.
Nets odpadli więc po czterech spotkaniach z zespołem zbudowanym na podstawie... ich wyborów w drafcie. Bo przecież tak Tatum, jak i Jaylen Brown wybrani zostali przez Celtics z wykorzystaniem picków pozyskanych właśnie od Nets w transferze Paula Pierce’a i Kevina Garnetta w 2013 roku. Wtedy nowojorska drużyna też weszła all-in i potem kilka lat musiała mozolnie wszystko odbudowywać, aż do… planu Irvinga i Duranta.
30 czerwca 2022
Mijają dokładnie trzy lata od momentu, gdy KD zdecydował się połączyć siły z Irvingiem właśnie na Brooklynie. Idealne spięcie klamrą. Kilka tygodni wcześniej GM zespołu Sean Marks stwierdził na konferencji prasowej, że na Brooklynie nie ma miejsca dla zawodników samolubnych. Gdy więc Nets i Kyrie rozpoczynają negocjacje w sprawie nowej umowy, to nowojorska ekipa uważa, że Irving nie zrobił wystarczająco dużo, by drużyna mogła mu zaufać i zaproponować długi kontrakt.
Rozmowy stanęły ostatecznie w miejscu, a Irving poprosił o możliwość poszukania sobie nowego klubu w ramach transakcji sign-and-trade. Sęk w tym, że mało kto wyraził zainteresowanie. Kyrie wykorzystał więc koniec końców opcję zawodnika i automatycznie przedłużył kontrakt z Nets o jeden sezon, ale problemu wcale nie rozwiązał. Kilka dni później także Durant poprosił władze klubu o transfer.
Lipiec 2022
Na razie nie wiadomo, jak to wszystko się skończy. Durant ma na swojej liście m.in. Phoenix Suns i Miami Heat, ale Nets wcale nie muszą słuchać jego próśb. Tym bardziej że zainteresowana pozyskaniem takiej gwiazdy jest co najmniej połowa ligi.
Nowojorska ekipa tanio jednak skóry nie sprzeda, szczególnie jeśli Rudy Gobert właśnie zagwarantował Utah Jazz aż cztery wybory w pierwszej rundzie draftu. Kyrie z kolei chyba zafiksował się już na punkcie Lakers i gry u boku LeBrona Jamesa, dlatego słychać już nawet doniesienia o rozmowach na linii Los Angeles-Brooklyn na temat wymiany Irvinga na… Russella Westbrooka. Wciąż możliwe jest też, że Irving i Durant wylądują w tym samym klubie, choć trudno sobie wyobrazić, by byli to Lakers.
Tak czy siak, kończy się pewna era w Brooklynie. Jej najważniejsze liczby to zero mistrzostw, tylko siedem wygranych meczów w fazie playoff, łącznie zaledwie 44 spotkań rozegranych wspólnie przez Irvinga i Duranta przez te trzy lata oraz jeden wielki bajzel, który doprowadził do spektakularnego upadku Nets.
Komentarze 0