Kultowe anime "Neon Genesis Evangelion" skończyło w tym roku 25 lat. I jest aktualne jak nigdy

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
Neon Genesis Evangelion
fot. materiały prasowe

Japoński serial o nastoletnich bohaterach walczących z obcymi - i własnymi demonami - jest przez wielu uważany za arcydzieło gatunku. Stawia się go obok Akiry czy Ghost in the Shell jako przykład perfekcyjnie zrealizowanego anime, które dostarcza nie tylko wizualnych zachwytów, ale zadaje trudne pytania i niesie za sobą głęboki, filozoficzny przekaz.

Wielu z nas miało swoje ulubione anime, które w pewien sposób ukształtowało nam dzieciństwa. Beztroskie popołudnia spędzone z RTL7, gdzie wyświetlano wszystkie odcinki poszczególnych serii Dragon Ball. Albo Polsat i długie seanse bijących rekordy popularności Pokemonów oraz Sailor Moon. Poza telewizyjnymi produkcjami, ogromny udział w zajawce na japońską estetykę i sposób myślenia miał Hayao Miyazaki i jego Studio Ghibli. Kto się nie wzruszał podczas seansu Spirited Away, ten nie ma serca.

Początkowo, trochę poza głównym obiegiem, znajdował się 26-odcinkowy serial Neon Genesis Evangelion. Powód? Być może zbyt wymagająca tematyka, skomplikowana fabuła i kontra do dominującego w latach 90. podejścia. Podejścia, które w przypadku wyżej wspomnianych produkcji Studia Ghibli czy Pokemonów było jednak nastawione na dotarcie do międzynarodowego odbiorcy i mainstreamowy, a co za tym idzie finansowy sukces. Jednak te początkowe trudności z odbiorem NGE nie przeszkodziły w wyrwaniu się z kręgów zarezerwowanych tylko dla otaku. Oraz w zdobyciu statusu kultowego i kluczowego dla rozwoju japońskiej popkultury. Z historycznego punktu widzenia jest to dzieło przełomowe dla postrzegania anime i Japonii w skali worldwide. Uważa się, że NGE był dla Japończyków tym, czym dla Amerykanów seria Star Wars. Patrząc z perspektywy zasięgu i walorów kulturotwórczych jest to pewniak - jak obecność kulinarnych nawiązań w tekstach Kaza Bałagane.

Neon Genesis Evangelion skończył w tym roku 25 lat, a od 2019 jest dostępny w całości (razem z uzupełniającymi historię filmami) na Netfliksie. Idealna okazja, aby przypomnieć, dlaczego to otoczone kultem i owiane mgłą tajemniczości anime jest tak ważną pozycją i inspiracją dla wielu późniejszych filmów, gier czy seriali łączących wcale nie tak odległe od siebie wątki science-fiction, postapo i psychologicznych rozkmin.

Ja, maszyna

Na czym polega fabuła i z czym się to w ogóle je? Twórcą Neon Genesis Evangelion jest Hideaki Anno ze studia Gainax. To anime oparte na formule mecha, czyli takiej, gdzie w centrum uwagi znajdują się wielkie niczym drapacze chmur biomechaniczne roboty - w tym przypadku evangeliony. Jeśli kiedykolwiek oglądaliście Transformers lub Pacific Rim, łatwo skumacie ten rozmach.

Akcja NGE dzieje się w 2015 roku, lata po katastrofie nazywanej Drugim Uderzeniem, której pokłosiem było skurczenie się ludzkiej populacji o połowę. Ci, którym udało się przeżyć, chowają się w miastach-twierdzach. Przed czym? Przed tajemniczymi istotami z kosmosu nazywanymi Aniołami. I w tym momencie na pierwszy plan wysuwają się EVAs, za których sterami zasiadają nastolatkowie, w tym protagonista - Shinji Ikari, 14-latek z postępującą depresją, brakiem samoakceptacji, strachem przed socjalizacją i z rodzinnymi traumami w portfolio. I właśnie taki niestabilny emocjonalnie młodzieniec będzie na przestrzeni 26 odcinków bronił świat przed najazdem obcych. Nieprzypadkowo, sam Hideako Anno mierzył się w życiu z depresją.

Zresztą to właśnie destrukcyjność może być wskazana jako wiodący motyw Evangeliona. Bo poza namacalnym zagrożeniem, jakie niosą za sobą ataki Aniołów, wszystkich bohaterów tego mrocznego anime dotykają egzystencjalne rozterki, które często doprowadzają ich na skraj psychicznej wytrzymałości.

Przyspieszone dojrzewanie

No właśnie, mamy 2020 i jeszcze nigdy wcześniej temat mental health nie był poruszany i analizowany w mainstreamowych mediach z taką częstotliwością. Zabójcze tempo i szalony tryb życia, mnogość bodźców, jakie musimy codziennie przyjmować i brak czasu, aby je skutecznie rozładować i przetrawić. Wszystko to powoduje, że kondycja naszych psyche wyraźnie się pogorszyła. I nawet jeśli ten problem jest widoczniejszy teraz, w dobie wszechobecnych social mediów i nieustającej obecności w internecie, to nie znaczy, że dopiero się pojawił.

Neon Genesis Evangelion

I tak, 25-letnie anime o robotach i apokalipsie próbowało zmierzyć się z tematem ciężkiego kalibru już w latach 90. Zarówno główny bohater, Shinji, jak i drugoplanowe postaci: wycofana Rei Ayanami, ukrywająca swoje słabości pod ekstrawertyczną przykrywką Asuka Langley Soryu czy opiekująca się nimi, a niepotrafiąca wyprostować własnego życia Misato Katsuragi - wszyscy borykają się z egzystencjalnymi demonami. Zupełnie jak współczesne społeczeństwa, które zamiast z obcymi, muszą mierzyć się z populizmem, skrajnym nacjonalizmem, upadającą gospodarką czy pandemią i jej skutkami.

Ktoś może zarzucić, że to truizmy, a mentalne rozterki są na infantylnym poziomie. Tyle że takie zarzuty można rozklepać kilkoma prostymi argumentami. To nie proza Paulo Coelho. Po pierwsze - portrety psychologiczne są napisane naprawdę wiarygodnie. Po drugie - NGE nie jest wypełniony krindżowym patosem, którym pałował się Mel Gibson w Hacksaw Ridge. Po trzecie - poruszane problemy są uniwersalne, zarówno pod kątem wieku, płci, orientacji czy statusu. Wreszcie po czwarte - anime wykorzystuje wątki filozofii m.in. Junga, Freuda i Schopenhauera. Znaczenie marzeń sennych, konflikt libido-destrudo czy słynny dylemat jeża, który w dobie pandemii i postępującego rozwoju technologicznego - a co za tym idzie - doraźnej ingerencji w naszą prywatność, nabiera jeszcze większego znaczenia.

Sigmund Freud, mistycyzm i biblijne akcenty

Jak wiadomo, nieodłącznym elementem okresu dojrzewania jest buzująca, wykluwająca się seksualność. W Neon Genesis Evangelion pełno jest freudowskich odniesień, które w raczej łatwy do wychwycenia sposób sugerują występowanie erotycznego napięcia pomiędzy poszczególnymi bohaterami i bohaterkami. Falliczne analogie, mokre chłopięce fantazje, zauroczenia starszymi od siebie osobami czy traumy odziedziczone po rodzicach, które mają realny wpływ na postawę wobec płci przeciwnej. To wszystko idzie w pakiecie z wiwisekcją stanu psychicznego młodych ludzi, którzy w rzeczywistości borykają się przecież z tego rodzaju problemami. Jeśli dodamy do tego jeszcze dyskryminację osób LGTBQ+, otrzymamy pełen zestaw z kategorii depresja AD 2020.

Ważnym elementem serialu jest też religijna symbolika, która często pojawia się w dialogach, kadrach czy nazewnictwie. Pełno tu nawiązań do chrześcijaństwa, szczególnie Starego Testamentu, a także islamu, rytuałów kabalistycznych czy, generalnie rzecz biorąc, występowania jakiejs boskiej siły. Superkomputery wykorzystywane przez organizację NERV noszą znajome imiona - Kacper, Melchior i Baltazar, a pierwsze Anioły to z kolei Adam i Lilith. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Przy wszystkich pochwałach płynących w stronę NGE nie da się jednak pominąć kwestii, że jest to momentami anime jawnie seksistowskie i ukazujące kobiety w roli tych gorszych, uprzedmiotowionych i nieustannie zależnych od manipulujących nimi mężczyzn. Jest to jeden z głównych zarzutów kierowanych w stronę tego kultowego anime - warto o tym pamiętać.

Katastroficzny profetyzm

Jeśli porównamy apokaliptyczny wajb dzieła Hideakiego Anno do tematów zdrowia psychicznego czy edukacji seksualnej, to wypadnie na ich tle nieco blado, ale jakby nie patrzeć - w 2020 roku jest to fikcja nie z dopiskiem science, a zdecydowanie bardziej non. Co nam po tych wszystkich rozterkach, skoro za kilkadziesiąt lat świat, w jakim żyjemy i do jakiego się przyzwyczailiśmy po prostu legnie w gruzach.

Futuryzm przedstawiony 25 lat temu w Neon Genesis Evangelion stał się poniekąd naszą teraźniejszością. Być może, na przestrzeni kolejnych miesięcy czy lat, nie ulegnie to większej zmianie. Członkowie fikcyjnych organizacji STEELE i NERV nie myśleli o kosmicznej ekspansji i zasiedlaniu innych planet, a o tym, jak uratować Ziemię, jak ocalić własną cywilizację od zagłady. Zagrożenie stanowiły nie tylko Anioły, ale głównie ludzie, którzy myśląc w zbyt egoistyczny sposób poświęcali - w ich mniemaniu słusznej - sprawie miliony niewinnych żyć.

Czekajcie, czekajcie - późny kapitalizm, postępujące rozwarstwienie społeczne, a za moment być może ogromny kryzys migracyjny, głód i epidemie groźniejsze niż koronawirus. To wszystko możemy zawdzięczać nieuchronnej katastrofie klimatycznej, będącej przyziemnym ekwiwalentem Aniołów. 25 lat minęło, a tematy poruszane przez studio Gainax pozostają niezmiennie aktualne. Do nas należy decyzja, co z nimi zrobimy.

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.