Lauryn Hill: Pionierka, która nie wytrzymała presji, wolny duch czy oszustka?

Zobacz również:Kultowy album tria Fugees skończył 25 lat. Wspominamy “The Score”
Lauryn Hill
Clarence Davis/NY Daily News Archive via Getty Images)

Być może moja powaga i rygor zostały zinterpretowane jako bycie niemiłą, niekochającą lub niedbającą. Ale moją prawdziwą intencją była ochrona innych. Nie byłabym pierwszą czarną osobą, która zmagała się z takimi oskarżeniami.

20 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. 10 nominacji do nagród Grammy i 5 statuetek, w tym ta dla najlepszego albumu roku. 10 miejsce na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów Rolling Stone’a. The Miseducation of Lauryn Hill to synonim artystycznego i komercyjnego sukcesu. Wokalistka przetarła szlaki tysięcy chcących rapować dziewczyn, ale także rzeszy neo-soulowych artystek. Ale w tym miejscu kończy się też wesoła część tej historii. Bo to osiągnięcie, które złamało karierę członkini Fugees. Kilka dni po pierwszym koncercie z okazji 25-lecia The Score, podczas którego Pras, Wyclef i Lauryn po półtorej dekady przerwy pojawili się wspólnie na scenie, warto przyjrzeć się historii panny Hill - kobiety, która zmieniła hip-hop i zapłaciła za to ogromną cenę.

Fugees' lead singer Lauryn Hill during "Killing Me Softly" v
John Roca/NY Daily News Archive via Getty Images

To historia, w której upływ czasu weryfikuje poszczególne fakty i opinie - w której wszystkie możliwie odcienie szarości tańczą ze sobą w szalonym tempie. Miseducation to wydawnictwo niemal perfekcyjne i za takie uchodzi. W ostatnich latach jednak jego spiżowy status zaczął, wbrew wszelkim hagiografiom, korodować. Opinię pokoleniowego niemal w skali talentu Hill miała już po premierze The Score. Jej jedyna jak dotąd pełnoprawna solówka to jednak jeden z najdojrzalszych i najlepiej uformowanych debiutów w historii - nie tylko w świecie hip-hopu i soulu. Lost Ones nadal potrafi napełnić duszę swoimi zwrotkami i doskonałym refrenem. Doo Wop (That Thing) to jeden z najbardziej bujających numerów wszech czasów. Ex-Factor przekonuje i urzeka nadal tak samo mocno, a Nothing Even Matters z D’Angelo samym swoim basem rozluźnia wszystkie mięśnie.

Gorzki posmak można było jednak już poczuć krótko po premierze. Zespół New Ark - Vada Nobles, Rasheem Pugh, Tejumold Newton i Johari Newton - pozwał Hill za niepodpisanie grupy pod kompozycjami, które miały, wedle muzyków, stanowić owoc ich grupowej pracy. Comissioner Gordon Williams, który także pracował przy albumie twierdził, że Miseducation to osobisty wysiłek Hill oraz jej wizja. Do sądu wpłynął 50-stronicowy pozew, ale sprawa w 2001 roku zakończyła się pozasądową ugodą, której koszt opiewał rzekomo na 5 milionów dolarów. Zarzuty te wybrzmiały ponownie kilkanaście lat później. Robert Glasper, jeden z najbardziej uznanych współczesnych pianistów jazzowych, twierdził, że wokalistka ukradła muzykę od jego kolegów po fachu. Poznałem Steviego Wondera i spędzałem z nim czas. Poznałem Quincy’ego Jonesa i spędzałem z nim czas. Poznałem Herbiego Hancocka i spędzałem z nim czas. Jeśli ci trzej ludzie potrafią być spoko, to Lautyn Hill także powinna umieć taka być. Nie zrobiłaś aż tyle, by zachowywać się tak, jak to robisz. Jedna rzecz, którą zrobiłaś i była świetna nie została zrobiona przez ciebie - mówił Glasper na antenie stacji radiowej KBXX.

Portrait Of Lauryn Hill
Anthony Barboza/Getty Images

Hill nie pozostała mu dłużna, chociaż potrzebowała na to niemal dwóch tygodni. Ostatecznie jednak odparowała Glasperowi bardzo długą listą powodów, wedle których, w jej mniemaniu, nie miał racji. Możesz mieć jakieś sugestie, ale nie będziesz nigdy pisał za mnie. Jestem architektką mojej kreatywnej ekspresji. Nie ma decyzji, w których podejmowaniu nie biorę udziału. Zatrudniam najlepszych budowniczych i mistrzowskich rzemieślników oraz techników, którzy pięknie grają oraz użyczają swojej ekspertyzy i tłumaczą mój wkład na język zjawiskowo zrealizowanej muzyki - napisała w jednym z pierwszych punktów swojego wywodu artystka. Zaprzeczała twierdzeniom pianisty, że kiedykolwiek obcięła grającym z nią muzykom wynagrodzenia. Płacę za usługę i szukam czegoś bardzo szczególnego, co nie podlega interpretacji i opinii jakiejkolwiek innej osoby. Mam własne pojęcie na temat tego, co mi odpowiada, a co nie. To nie powinno obrażać - argumentowała Lauryn.

17 tysięcy znaków, które poświęciła na poruszenie rozmaitych tematów przepełniały duma oraz samoświadomość. Hill sama siebie nazywała pionierką, która otworzyła swoim dokonaniem mnóstwo drzwi. Być może moja powaga i rygor zostały zinterpretowane jako bycie niemiłą, niekochającą lub niedbającą. Ale moją prawdziwą intencją była ochrona innych. Nie byłabym pierwszą czarnoskórą osobą, która zmagała się z takimi oskarżeniami. Nie myślę o Harriet Tubman jako o gospodyni, ale o osobie nieustępliwe oddanej pomocy tym, którzy chcą się wydostać z opresyjnego paradygmatu - w jednej z najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi twierdziła Hill. To zdanie kończy także hashtagiem IGETOUT, który jest tytułem jednej z jej piosenek zaprezentowanych w czasie setu MTV Unplugged nagranego w 2001 i wydanego rok później.

W formie płytowej koncert ten został przyjęty najwyżej letnio. A w zasadzie wręcz mocno negatywnie, jeśli wziąć poprawkę na i tak z reguły zawyżane oceny w prasie muzycznej. Hill wykonała w czasie niemal 2-godzinnego występu same nowe utwory, które przemykała różnej klasy wypowiedziami streszczającymi jej zmagania ze sławą i postrzeganiem samej siebie. Odziana w dżinsową kurtkę i bejsbolówkę zrywała ze starym wizerunkiem. To jednak mocniej było słychać niż widać. Wszystkim wokalom towarzyszyły jedynie dźwięki gitary akustycznej - według niektórych krytyków, zbyt monotonne. W tej proster, żeniącej soul i folk, formie Hill opowiadała historie o sobie oraz o świecie, który ją otacza. Owszem, jej głos w wielu miejscach nie brzmi tu najlepiej. Ale podkreśla autentyczność ciągów myślowych i uczuciowych, nawet jeśli niektóre z nich można uznać za nieco chaotyczne. Przykładami mogą być na przykład wspomniane, świetne I Get Out będące wyrazem sprzeciwu przeciwko systemowym problemom oraz Mystery of Inequity, które możecie znać az dobrze z sampla w All Falls Down Kanye’ego Westa. Wtedy MTV Unplugged 2.0 było uznawane za dowód nieprofesjonalizmu i kiepskiej formy artystki, w której pokładano wyłącznie największe nadzieje. Ale teraz ten album brzmi żywo właśnie ze względu na swój surowy charakter i kanonadę technicznych niedociągnięć. Solange wyliczała płytę jako jedną z największych inspiracji przy tworzeniu A Seat at the Table. Adele i Sam Smith przyznali, że to jedna z ich ulubionych płyt. Z jednej z najbardziej krytykowanych odsłon kultowego, akustycznego cyklu, 2.0 stało się jedną z najcieplej wspominanych i regularnie jest uwzględniana w podsumowaniach najlepszych odcinków Unplugged. Przede wszystkim jednak to świadectwo młodej czarnej kobiety, która nie może się wybrać pomiędzy posiadaniem rodziny, a karierą. To album o niemożności sprostania oczekiwaniom - zarówno w warstwie narracyjnej jak i wykonawczej.

Photo of Lauryn Hill
Larry Hulst/Michael Ochs Archives/Getty Images

I natychmiastowy, chłodny odbiór tego wydawnictwa mógł być przyczyną, dla której nie usłyszeliśmy nigdy studyjnej wersji tego materiału. Hill może nie zapadła się pod ziemię, bo w pierwszej dekadzie XXI wieku koncertowała dość regularnie. Pojawiały się plotki o jej rasizmie wobec białej publiczności oraz Bracie Antonym - jej rzekomym duchowym doradcy, który miał inspirować co bardziej ekscentryczne poczynania. Mainstream domagał się więcej od Lauryn Hill. Rzekomo dostała nawet zaproszenie do dołączenia do obsady Aniołków Charliego (oczywiście wersji z 2000 roku) oraz drugiej i trzeciej części Matrixa. Ona tymczasem przestała słuchać muzyki i nie oglądała telewizji. Pięć razy w tygodniu studiowała Biblię i stała się matką szóstki dzieci. Jej późniejsze występy na żywo niemal zawsze były przyjmowane co najmniej ambiwalentnie.

Lubimy patrzeć jak bohaterowie i bohaterki się staczają. Jak z herosów zbiorowej wyobraźni stają się godnymi pożałowania złoczyńcami. I można mieć niedosyt patrząc na solową dyskografię Hill, którą nadal stanowi jedna płyta. To zapewne nigdy się nie zmieni. Ale czy jeśli faktycznie wszyscy ci mówią, że nagrałaś jedną z najlepszych płyt wszech czasów, to musisz robić coś więcej? Czy kilka lat aktywnej walki o bycie traktowaną z szacunkiem to i tak nie za dużo? W filmach łatwo empatyzować z bohaterami. Ale gdy są prawdziwie ludzcy, to staje się to dużo trudniejsze.

Podziel się lub zapisz
Do newonce.net przybył w letnim oknie transferowym sezonu 2021. W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei - niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. Aktivist, K-Mag, Poptown czy Art & Business.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.