Jeszcze tydzień temu mecz Lakersów z Portland Trail Blazers miał być kolejnym spotkaniem sezonu zasadniczego. Ale wiadomo, że od niedzielnego wieczoru dla fanów Jeziorowców nic nie będzie wyglądać tak samo.
To z jednej strony bardzo piękny, a z drugiej bardzo smutny widok - całe Staples Center na żółto. Na każdym krzesełku zawisła koszulka Kobego Bryanta, po jednej części sali ósemki, po drugiej dwudziestki czwórki, chodzi oczywiście o numery, z którymi zmarły koszykarz grał przez całą swoją karierę. Karierę, którą spędził tu, w Los Angeles. Staples Center nie widziało nigdy przedtem ani nigdy potem lepszego gracza.
Podczas meczu z Portland Trail Blazers hołdów złożonych Kobemu było więcej. Lakersi celowo doprowadzili do błędu 24 sekund, Blazersi - do błędu 8 sekund. Spiker odliczał, że zostało 8 minut i 24 sekundy do końca kwarty, a widzowie mieli poczucie, że nie uczestniczą w zwykłym meczu, a pięknym pożegnaniu. Dlatego tak naprawdę niewielu obchodziło to, że Blazersi wygrali.
Wysłannik newonce.sport Marcin Harasimowicz był wczoraj na meczu Los Angeles Lakers - Portland Trail Blazers i napisał z niego obszerną relację, którą znajdziecie tutaj. Sprawdźcie też jego osobiste wspomnienie Kobego Bryanta, którego wielokrotnie miał okazję poznać osobiście.
Mamba Out.
