Mamy nowego Florida Mana! Tym razem podawał się za kumpla Wu-Tang Clanu i oszukiwał hotele

Zobacz również:Travis nie był pierwszy - oto 5 gier, w których wystąpili raperzy
Wu-Tang Clan Portrait Session
fot. Bob Berg/Getty Images

Pamiętacie tego mema z psiakiem w płonącym domu, który na chillu obserwuje płomienie i mruczy: This is fine? Właśnie tak wyobrażamy sobie codzienne życie na Florydzie.

Znany wszystkim doskonale Florida Man to już postać legendarna, zakrawająca o status nieśmiertelnego klasyka popkultury XXI wieku. To także postać uniwersalna, bo ów przydomek przypiszemy każdemu, kto mieszkając na terenie Florydy dopuści się czynów… nie do końca normalnych - objaśnialiśmy rok temu w naszym podsumowaniu The best of Florida Man, starając się stworzyć definicję tej figury. W tym tekście opowiadaliśmy m.in. o Florida Manach, którzy strzelali w huragan, o gagatku wrzucającym aligatora do okienka drive-thru w Wendy's czy o facecie, który użył prywatnego samolotu, żeby nakreślić na niebie fallusa. To był styczeń 2020, a przecież cały poprzedni rok - nawet pomimo tego, że wszelkiej maści Florida Mani spędzali go w domach - też dostarczył szeregu nowych wariatów do naszej galerii. New York Post pisał m.in. o gościu, który usiłował grać we frisbee z aligatorem, a ten dziabnął go w twarz, oraz o typie, który naruszył zasady zwolnienia warunkowego, został aresztowany przez policję podczas jazdy na skuterze wodnym, a całość transmitował na żywo online. Autentycznie chcielibyśmy tam mieszkać.

Teraz do bestiariusza Florida Manów doszedł nowy egzemplarz. Niejaki Aaron Barnes-Burpo oszukał kilkadziesiąt hoteli, wmawiając, że... jest powiązany z przeróżnymi raperami i labelam. Najczęściej podawał się za znajomego/współpracownika Wu-Tang Clanu. Z reguły wyłudzał od hoteli bezpłatne noclegi, często dodając do tego także inne usługi - na przykład przejażdżki wynajętymi limuzynami. Łącznie 28-letni Florida Man został zmuszony do spłaty 300 000 dolarów 19 różnym placówkom, dostał też karę siedmiu lat pozbawienia wolności za oszustwa i wyłudzenia. Przez kilka tygodni ci ludzie (Barnes-Burpo miał wspólnika - przyp. red.) oszukiwali wiele firm, udając sławnych artystów muzycznych i ich orszak - donosi Houston Chronicle. Zapomnielibyśmy dodać, że przedsiębiorczy fan rapu przez cały czas posługiwał się kradzionymi kartami kredytowymi.

Wu familia generalnie ma pecha do dziwnych fanów. Najpierw nazywany najgorszym człowiekiem świata Martin Shkreli (typ, którego firma wykupiła prawa do produkcji leku dla osób chorych na AIDS, a następnie podniosła jego cenę o 5000%) był tym gościem, który nabył ich wydany w jednej kopii album Once Upon a Time in Shaolin, a teraz Florida Man podawał się za ich ziomka i kantował hotele. Ale żeby nie było tak smutno - ten gość zrobił sobie brodę w ich logo. I tym pozytywnym akcentem kończymy niniejszego newsa.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.