Marcin Bułka powinien zluzować zapuszczonego Schmeichela. Dziwne ruchy kadrowe Nicei

Zobacz również:Bolesne nauki polskich bramkarzy w Ligue 1. Pomyłki Bułki i Majeckiego
Marcin Bułka
fot. Serge Haouzi/FEP/Icon Sport/Sipa USA

Marcin Bułka z meczu Ligi Konferencji ze Slovacko zostanie zapamiętany jako ten, który dostał w ramię rzuconym z trybun kubkiem piwa. Nagranie szybko obiegło sieć, ale tak naprawdę dużo bardziej powinna interesować nas forma polskiego bramkarza. Lucien Favre ma coraz większy dylemat: Bułka znowu nie zawiódł, pokazując, że dużo bardziej zasługuje na pierwszy skład niż zapuszczony Kasper Schmeichel.

Był początek drugiej połowy, gdy nagle upadł na ziemię. Nicea właśnie wyszła na prowadzenie, a ewidentnie podchmielona trybuna w czeskim Uherské Hradiště zaczęła ubliżać polskiemu bramkarzowi. Gospodarzom nie podobało się to, że Bułka długo zbierał się do wybicia piłki. Kubek pełen piwa powędrował z kotła Slovacko na murawę, a zaraz potem oglądaliśmy kilka minut wstydu drużyny, która debiutuje w europejskich pucharach. Zwycięzca Pucharu Czech z poprzedniego sezonu ostatecznie przegrał z Niceą 0:1, a Bułka popisał się dwoma dobrymi interwencjami. Był pewnym punktem zespołu Favre’a, który od początku tego sezonu cierpi na brak stabilizacji.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Pisze, bo lubi. Autor reportaży w Canal+.