Mecz piłkarski filozofów to przykład, że Latający Cyrk Monty Pythona wyprzedził czasy nie tylko w kwestii poczucia humoru

monty-python.jpg
fot. Radio Times via Getty Images

Stworzyli kanon żartów, który przetrwał dekady i śmieszy do dzisiaj. Brytyjska grupa komików w swoich absurdalnych do bólu skeczach poruszała także tematykę futbolu. Starcie niemieckich i greckich filozofów z komentarzem cudownego Michaela Palina niezmiennie bawi kolejne pokolenia. „Latający Cyrk Monty Pythona” niechcący przewidział, że futbol stanie się również intelektualną rozrywką.

Grecy mają w swoich szeregach takie gwiazdy jak Sokrates, Arystoteles czy Heraklit. Piłka stoi na środku murawy, ponieważ filozofowie za cholerę nie wiedzą, co z nią zrobić. Niemcy „grają” w składzie: Gottfried Leibniz, Immanuel Kant, Georg Hegel, Arthur Schopenhauer, Friedrich Schelling, Franz Beckenbauer, Karl Jaspers, Karl Schlegel, Ludwig Wittgenstein, Friedrich Nietzsche, Martin Heidegger. Komentator wypala na początku transmisji: – Obecność Beckenbauera jest tutaj pewnym zaskoczeniem.

Mały szczegół. Wittgenstein był w istocie Austriakiem, ale sporej części ludzkości do dziś zdarzają się przecież większe pomyłki – na przykład branie za Niemca Adolfa Hitlera.

– Niemcy sprzeczają się z sędzią. Hegel twierdzi, że rzeczywistość to tylko aprioryczny dodatek do etyki, Kant za pomocą imperatywu kategorycznego stwierdza, że ontologicznie bytuje ona tylko w wyobraźni, a Marks uważa, że był spalony – powie komentator, po tym jak Archimedes zakrzyknie: „Eureka!” i zainicjuje zwycięską akcję bramkową Greków w samej końcówce.

Absurd pogania tutaj absurd, a paradoks – paradoks. Swobodna zabawa myślą, słowem, obrazem – chłopaki z Pythona robili to wszystko na takim luzie, jak dzisiejszy Bayern strzela gole kolejnym rywalom. Od niechcenia tworzyli kanony i bawili do łez następne pokolenia. Zmieniał się świat i przepisy gry w piłkę nożną, ale ich stylebook nie zawodzi. Są uniwersalni do bólu.

ZAKOCHANI W WOLVERHAMPTON

To na obiekcie monachijskiego giganta powstały zdjęcia do skeczu. „Latający Cyrk” odwiedził akurat Niemcy, gdzie miał pokazać miejscowym próbkę swojego poczucia humoru. Członkowie grupy opowiadają o tym we wspaniałej książce „Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona”.

Eric Idle wspominał: – Wystarczyło trochę schnappsa i od razu nastrój był wspaniały. Zrobiliśmy skecz „Mecz piłkarski filozofów”, Niemcy przeciwko Grekom, i nakręciliśmy go na dawnym stadionie Bayernu. Pamiętam jak Cleesey dośrodkował z prawego skrzydła, a ja strzeliłem nurem piękną główką. Ciągle przypominam Gary’emu Linekerowi, a on mi obiecuje, że pokaże to w zestawieniu najlepszych goli ostatniego tysiąclecia, bo to naprawdę niezła główka.

Cleese i jego kumple musieli interesować się piłką nożną. W końcu urodzili się w Wielkiej Brytanii. Archimedes z meczu filozofów to zresztą wierny fan Wolverhampton Wanderers. Niedawno, przy okazji realizacji spektaklu w West Midlands, Cleese zaznaczył: – Nie jestem w stanie rozmawiać z nikim z Wolverhampton tak, by nie wspomnieć Stana Cullisa i oglądania jego ekipy Wolves, kiedy byłem nastolatkiem.

Dla Cleese’a najlepsza wersja futbolu do oglądania istniała właśnie wtedy – zaklęta w drużynie Wilków z lat 50. – Wciąż pamiętam dzień, w którym grali przeciwko Honvedowi. Na Molineux było kilka magicznych wieczorów – opowiadał.

Idle także kochał Wolverhampton. Wyznał nawet kiedyś, że słuchanie Radia Luksemburg pod kołdrą i oglądanie meczów Wolves były jedynymi rzeczami, dzięki którym rzeczywistość stawała się łatwiejsza do zniesienia, kiedy był młody. Co ciekawe, wzgardzał innymi sportami, często omijał też lekcje wychowania fizycznego szerokim łukiem i wybierał zamiast nich miejscowe kina, Bogu dzięki, bo zyskała na tym w późniejszych latach ogólnoświatowa kultura.

Idle napisał piosenkę, jakże dobrze wszystkim znaną – „Always Look on the Bright Side of Life”,  i nie przypuszczał zapewne, że stanie się ona jedną ze stadionowych przyśpiewek. Jego sąsiad, wspomniany Gary Lineker, zaproponował mu, by dać utworowi drugie życie, nagrywając go raz jeszcze i wypuszczając jako singiel.

GOOD EVENING, BRIAN!

To Eric i John najczęściej pojawiali się na wszelakich skrzyżowaniach, na których łączą się drogi „pythonowskiego” humoru i futbolu. Ten drugi był zresztą zapraszany do wielu produkcji związanych stricte ze sportem, na przykład zabawnie tłumaczył widzom, jaka jest różnica pomiędzy futbolem a soccerem.

W skeczu „Królewska Orkierstra Symfoniczna idzie do toalety” Cleese wciela się w postać Jimmy’ego Buzzarda. W wywiadzie przeprowadzanym przez dziennikarza, którego gra Idle, John-piłkarz przedstawia stereotyp zawodnika sprzed lat – prostego faceta, który nie potrafi sklecić dwóch zdań, więc na każde pytanie odpowiada niezmiennie głupkowato: „Good evening, Brian”. Absurd sięga zenitu, gdy postać Cleese’a, chcąc jednak koniecznie powiedzieć coś mądrego, rzuca bez sensu: – Otwieram butik.

Grupa chciała pokazać, że nonsens tkwi w tym, iż zawodnicy nie potrafią ciekawie mówić o pracy, jaką wykonują na co dzień, zatem albo nie mówią nic, albo coś od czapy.

RÓB ZAMIAST MYŚLEĆ

Bez cienia wątpliwości Cleese i Idle byli motorami napędowymi wśród „Pythonów” w kwestiach futbolu. Nic dziwnego, że powstał tak genialny skecz, jak „Mecz piłkarski filozofów”. W 2010 roku na dobry pomysł wpadli dziennikarze „Guardiana”. Poprosili oni piszącego dla „Magazynu Filozofów” Juliana Bagginiego, by ten przeanalizował „wagę egzystencjalną” humorystycznego filmiku. Wniosek był interesujący. Baggini postawił tezę, że „Eureka!” i gol greckich filozofów to drugi najważniejszy moment w wyspiarskim futbolu, oczywiście po zdobyciu przez Anglię mistrzostwa świata w 1966 roku. Cytował w swoim felietonie Terry’ego Jonesa (błagam, nie mylić z Johnem Terrym!), który to dość obrazowo opisał sens skeczu: „W piłce nie możesz za dużo myśleć, masz to po prostu robić”.

Jones nie wiedział wówczas, bo i skąd, że w jego ojczyźnie nadjedzie czas europejskich filozofów futbolu, zagranicznych menedżerów z drugiej strony Kanału La Manche, którzy pomysłowością wzniosą ligę na zupełnie inny poziom. Za najlepszy przykład niech posłuży filmik, który niedawno zrobił furorę na YouTube – Jose Mourinho mówiący na odprawie przedmeczowej do piłkarzy Tottenhamu, antycypujący co zrobi Paul Pogba z Manchesteru United. Okazało się bowiem, że Portugalczyk trafił w punkt, rywal zachowywał się na boisku dokładnie tak, jak pokazał to na ekranie JM. W czasach powstawania skeczu angielska piłka to było klasyczne kick and run, do utraty tchu. Pojawiali się, rzecz jasna, innowatorzy. W końcu Pep Guardiola, Marcelo Bielsa czy Juergen Klopp musieli czerpać inspiracje od ludzi z przeszłości.

ODDALIŚMY FUTBOL ZA DARMO!

W skeczu o bezsensownej z pozoru potyczce filozofów na boisku w Monachium, „Latający Cyrk” chciał w jednym obrazie zderzyć aktywność fizyczną, która pomaga wyłączyć myślenie, „zresetować system” (choć to określenie nie mogło być wówczas znane) z filozofią – z natury statyczną, nauką kojarzoną z wielkimi mózgami i zakurzonymi księgami. Baggini pisze, że ci którzy dopatrują się głębszego sensu w samym skeczu, są dokładnie tacy, jak filozofowie na murawie – myślą zbyt wiele.

Cleese miał uparcie powtarzać, że „można się śmiać z poważnych tematów, co nie oznacza, że przestają one być poważne”. Bagginiego, jako filozofa, zachwycił abstrakcyjny mecz. – Francuscy myśliciele, tacy jak Camus czy Sartre odkryli, że życie jest pełne absurdu, ale dopiero Monty Python pokazał, że prawidłową reakcją na ten absurd jest śmiech – pisał.

Grupa w pełni zgadzała się z takim podejściem, bez względu na to, czy chodziło o politykę, system edukacji, leczenie ludzi w angielskiej służbie zdrowia, czy może po prostu futbol. Co do tego ostatniego, Cleese obruszył się kiedyś: – Wymyśliliśmy ten sport, pozwoliliśmy innym grać i nie mamy z tego nawet pensa profitów. Rzygać mi się chce!

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz Canal+. Miłośnik ligi angielskiej, która jest najlepsza na świecie. Amen.