Miasteczko nie chce jesieniarzy. Instagramowi turyści to nowy problem

CGA.jpg
Fot. Inside Hook

Jesieniarstwo jest już tak dużym zjawiskiem, że zaczyna rodzić problemy. Przypadek amerykańskiego miasteczka to kolejny przykład, jak instagramowa turystyka może nieść szkody i zagrożenia.

Kalendarz i aura za oknem, choć niekoniecznie temperatura, wskazują jedno. Hot Girl Summer odeszła w cień. Teraz czas na… Christian Girl Autumn. Tłumacząc na Polski: nastała pora jesieniarzy. To dobry znak? Dla fanów i fanek bordowych liści na pewno. Ale internetowe, a zwłaszcza instagramowo-tiktokowe szaleństwo na punkcie tej estetyki, zaczęło przekraczać pewne granice. Przekonało się o tym małe miasteczko Pomfret w amerykańskim stanie Vermont.

Warto jednak cofnąć się do genezy. O ile memy jesieniarskie same w sobie nie wydają się groźne, a ich ewentualnie szkodliwy potencjał został rozładowany dozą nietoksycznego humoru, samo zjawisko rezonuje bardzo mocno. Także poza Polską. Jak choćby rzeczone Christian Girl Autumn. Gwoli jasności – fraza ta jest jesienną inkarnacją Hot Girl Summer. Czyli terminu, który możemy zawdzięczać przede wszystkim Megan Thee Stallion. Raperka posługuje się czasem przydomkiem Hot Girl Meg, a jej fanów określa się mianem hotties. I to ona rzeczonemu wyrażeniu dopisała całą filozofię. Ta ma wiązać się z życiem pełną piersią – tj. imprezowaniem bez oglądania się na to, co mówią inni. Megan nagrała nawet hymn na cześć Hot Girl Summer. To utwór pod takim samym tytułem z Nicki Minaj oraz Ty Dolla $ignem na featuringu.

Jesień białej chrześcijanki

Jak łatwo się domyślić, Christian Girl Autumn to po prostu żartobliwy follow-up. Wymyśliła go w 2019 roku użytkowniczka X (dawniej Twittera) o pseudonimie @lasagnabby. I termin spopularyzował się błyskawicznie. Wszystko przez to, że autorka dołączyła do niego zdjęcie znanej amerykańskiej influencerki Caitlin Covington. Fotografia przedstawiała Covington i jej przyjaciółkę w niemal identycznych jesiennych stylizacjach i make-upie, na tle spadających liści. Przymiotnik Christian nie był przypadkowy, ponieważ całość miała polityczny wymiar. Post tak naprawdę wyśmiewał stereotypowe białe kobiety o republikańskich poglądach, które przez swój rzekomy konformizm wyglądają często tak podobnie, że trudno je odróżnić.

Screen_Shot_2019_08_14_at_3.12.53_PM.jpeg
Fot. Twitter

Jesień chrześcijańskiej dziewczyny, choć wywołuje kontrowersje, jest tylko jednym z memów nawiązujących do fascynacji aktualnie trwającą porą roku. W ich poczet możemy zaliczyć też wszelkie dyniowe sesje, rolki ze spacerów po lesie czy portrety w liściach. W końcu już w latach świetności polskiego Facebooka, czyli mniej więcej w połowie ubiegłej dekady, krążył żart o blogerkach ukrywających się właśnie w stertach tego, co opada z drzew. Co w związku z tym? Otóż to, że jakoś do tych stert trzeba dotrzeć. I trochę się namęczyć, by dobrze ująć je w kadrze. I tu docieramy do sedna. Czyli do wspomnianego na wstępie miasteczka.

Pomfret to tak naprawdę amerykański raj jesieniarzy i jednocześnie przekleństwo dla mieszkańców. Obsypana liśćmi idylla, która wabi wszystkich spragnionych październikowych sesji. Zresztą i sama Caitlin Covington w rozmowie z New York Times przyznawała, że często wybierała się do Vermont, by ustrzelić parę fotek na Instagrama.

Jesieniarzom wstęp wzbroniony

Skutek? Włodarze miasta, podirytowani influencerskim najazdem, ogłosili w tym roku, że najbardziej turystyczne drogi będą zamknięte dla przyjezdnych. Dodatkowo szeryf miasteczka wypuścił ostrzeżenie. Ci, którzy pokuszą się o przekroczenie progów prywatnych posesji w poszukiwaniu perfekcyjnych kadrów do zdjęć, powinni się mieć na baczności. Atmosfera, jak widać, jest napięta – a wydawałoby się, że jesieniarstwo to może i parodiowany, acz niewinny sport.

Warto zauważyć, że wspomniane restrykcje z Vermont wpisują się w ogólny trend ograniczania niechcianej turystyki, napędzanej często przez social media. Jakiś czas temu głośno było o dewastacji islandzkiego kanionu Fjaðrárgljúfur, który został rozsławiony przez teledysk Justina Biebera. Atrakcja stała się bardzo popularna na Instagramie czy TikToku. Nie dziwi więc, że Agencja Ochrony Środowiska podjęła decyzję o jej tymczasowym zamknięciu. Powodem są podtopienia, ale i fakt, że to właśnie turyści rozdeptują unikalną florę tego miejsca. Innym przykładem może być też Wenecja. Przeżywająca co sezon oblężenie wdraża pewne działania, które mają na celu ograniczenie turystki. Aby móc odwiedzić historyczną część miasta, od przyszłego turyści będą zmuszeni zapłacić 5 euro.

Oczywiście przyczyną masowej turystyki jest też bogacenie się społeczeństw – także tych z krajów rozwijających się. Nie da się jednak ukryć, że turystyka instagramowa to jeden z czynników napędzających popyt, zwłaszcza na unikalne i fotogeniczne zakątki świata. A ten, jak widać, okazuje się czasem zbyt wielkim obciążeniem.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Pisze o memach, trendach internetowych i popkulturze. Współpracuje głównie z serwisami lajfstajlowymi oraz muzycznymi. Wydał książkę poetycką „Pamiętnik z powstania” (2013). Pracuje jako copywriter.