Muzyczna viralowość podbita do maksimum. Czy TikTok stał się MTV naszych czasów?

Zobacz również:Niebezpieczny challenge na TikToku. Jego uczestnicy... przedawkowują lek na alergię
Doja Cat
fot. Frazer Harrison/Getty Images

Kto urodził się w późnych latach 80. i w najntisach - czy tego chciał, czy nie - wychował się w erze teledysków, serwowanych na srebrnym ekranie przez kultowe stacje MTV czy Viva.

Zapytajcie swoich znajomych, czy ich gust muzyczny został w jakimkolwiek stopniu stworzony przez te kanały. Odpowiedź powinna być jednoznaczna i twierdząca, chociaż jesteśmy dalecy od używania określenia kiedyś to było w innym tonie niż głęboko ironiczny, więc zupełnie nie tęsknimy za złotym czasem muzycznej telewizji. Było miło, poznaliśmy dzięki niej masę złej i całkiem dobrej muzyki, ale powiedzmy sobie jasno: obecnie mało kto w ogóle posiada telewizję, a jeśli już, to na pewno nie czerpie stamtąd wiedzy. Internet zrobił swoje, YouTube, serwisy streamingowe - zarówno te wątpliwe pod względem moralnym, jak i grające bardziej fair - odmieniły sposób konsumpcji tego rodzaju treści na zawsze. Współcześnie rzadkością są nawet youtuberzy zajmujący się stricte muzyką i ocenianiem poszczególnych wydawnictw. Brzmi to tak samo archaicznie, jak beka z mema z Najmanem w niebieskiej kurtce. Czas płynie w internecie zupełnie inaczej, a najlepszym tego przykładem jest TikTok.

Stereotypowe myślenie, że TikTok to wyłącznie wysyp memicznej zawartości, układów tanecznych, audiowizualnej papki bez żadnego sensu i nieatrakcyjnych treści to jeden z klasycznych błędów popełnianych przez starszych internetowych poszukiwaczy wrażeń. Ale my teraz nie o zasadności samej platformy, bo ta daje ogromne możliwości i to nie tylko w aspektach rozrywkowych, ale również edukacyjnych, marketingowych, aktywistycznych czy artystycznych. To temat na inną gadkę, a teraz skupimy się na wątku stricte muzycznym, bo chińska apka całkowicie zrewolucjonizowała podejście do tego, jak odbierana jest obecnie popularna muzyka.

Wbij się w trend i wykręcaj miliony

Nikogo nie dziwi fakt, że Billie Eilish, Lil Nas X, Powfu, Megan Thee Stallion czy Doja Cat zawdzięczają chińskiej platformie lwią część swojego sukcesu. Zresztą, można spokojnie mówić o artystkach i artystach wręcz stworzonych pod TikToka. Tajemnicą nie jest, że część kompozycji celowo nagrywa się w taki, a nie inny sposób, żeby użytkownicy apki mogli w łatwy sposób - przy pomocy marketingowców - stworzyć z nich kolejny światowy hajp. W Polsce najlepszy przykład mieliśmy na początku 2021, kiedy Young Leosia wjechała ze swoimi Szklankami. Wspomniany bedroom producer Powfu początkowo zamieścił swój największy przebój death bed (coffee for your head) na SoundCloudzie, ale - jak się domyślacie - niespecjalnie się to poniosło. Przełom nastąpił w marcu 2020, kiedy trafił na korzystną tiktokową falę. Social mediowa trampolina zapewniła mu ponad 4 miliardy odtworzeń (!) w ciągu jednego miesiąca. Na chwilę obecną piosenka wykręciła szalone liczby: 320 mln kliknięć na YouTube, 920 mld na Spotify, a w USA, Australii, Kanadzie i Polsce singiel pokrył się wielokrotną platyną. Tej siły już nie powstrzymacie.

Sypialniany pop i lo-fi klimaty radzą sobie na TikToku znakomicie, a kolejnym tego dowodem jest kariera Olivii Rodrigo, której sylwetkę przybliżaliśmy swego czasu na łamach niuansa. Największym dotychczasowym sukcesem 18-letniej wokalistki jest pełen emocji utwór drivers licence. Spotify - 536 mln, YouTube 159 mln, a TikTok - 2 mln nakręconych videosów. Imponujące nawet mając na uwadze, że to kolejna industry plant.

Dalej - Ricky Desktop, znacie? Ten typek jest mistrzem klejenia bitów, które w mig zalewają tiktokowy feed i przebojem wdzierają się na kilkucalowe ekrany. The Sharkboy Beat, The Chicken Wing Beat i The Banjo Beat to tylko niektóre z nagranych przez niego podkładów, które wykorzystywały później najbardziej zasięgowe tiktokerki, włącznie z tymi, które notują absolutnie rekordowe liczby jeśli chodzi o followersów, jak Charli D'Amelio czy Addison Rae. Co dwudziestoparoletni Amerykanin robił wcześniej? Próbował robić muzykę, ale bez większych sukcesów. Jak sam mówi - nikt go nie zauważał i nikogo nie obchodziło to, co klei sobie w domowym studio. Może nie jest to przykład tak przytłaczającego sukcesu, jak w przypadku Powfu, ale utwory Ricky’ego systematycznie zgarniają na serwisach streamingowych kilkanaście-kilkadziesiąt milionów odtworzeń. Podsumowując - nie zaistniałby w takiej skali, gdyby nie TT.

Ulubienicą społeczności TikToka od dawna jest Megan Thee Stallion, której bassowy numer Body został użyty przy 1,6 mln videosów, chociaż i tak wypada blado przy ultra hicie Savage wykorzystanym w 30 mln filmików. Główna w tym zasługa tancerki Kaery Wilson, która rozpoczęła szaleńczy challenge. Z kolei topowy utwór Eriki Banks pojawił sie do tej pory w 6 mln tiktokowych klipów. No spoko, nieźle, ale to i tak nic przy 15 milionach krótkich klipów zrealizowanych pod funkujący Say So, bezdyskusyjnie największy przebój raperki Doja Cat. 720 mln odtworzeń na Spotify i 300 mln na YT samo się nie zrobiło. Gdzie się rap nie pojawi, tam dominuje.

Przepis na viral

Kluczem do sukcesu jest umiejętne dopasowanie numeru do kontentu. Coś, co stanie się memem, co idealnie nada się do lip synców i prostej, ale jednocześnie niebanalnej choreografii, albo co posiada dużą szansę na jakiekolwiek kreatywne wykorzystanie. Koniec końców nie liczy się liczba odtworzeń danej piosenki, ale to, ilu userów wykorzysta ją do swoich tiktoków.

Doja Cat

Doja Cat

Wszystko rozchodzi się o prostą zależność, że konsumujący treści staję się jednocześnie ich twórcami. To chyba najważniejszy aspekt w kontekście wyznaczania muzycznych trendów i tego w jaki sposób tiktokowi userzy rozpoczynają nowy żywot danego utworu. Dostępność tysięcy kompozycji powoduje, że wystarczy umiejętnie wykorzystać chwytliwy track, w którym drzemie viralowy potencjał. Każdy może spowodować, że mało znany, niespecjalnie się wyróżniający lub nieco zapomniany utwór osiągnie oszałamiający sukces na TikToku. Nie jest tajemnicą, że spora część hiciorów to raczej niespecjalnie zaskakujące formą, a po czasie nawet irytujące trapowe/popowe przeciętniaki, które zostały idealnie wykorzystane w jakimś challenge'u.

To jak z tym nowym MTV? Krótka odpowiedź: TikTok stał się współczesną wersją muzycznej telewizji. W kontrze do całkowitej kontroli algorytmów, do planów majorsowych wytwórni, viralowość TikToka pozwala zaistnieć niepopularnym utworom, które prawdopodobnie nie przebiłyby się na żadnej innej platformie z tak wielkim impaktem, z jakim mogą to zrobić tutaj. A na drugiej flance, wykonawcom z wyrobionym nazwiskiem i dobrze znanym publiczności wiedzie się w tym środowisku znakomicie, to doskonała trampolina do autopromocji lub nawet okazja do zaskakującego powrotu z zaświatów, jak w przypadku Jasona Derulo.

Kilkanaście lat temu odkrywaliśmy muzykę dzięki losowemu oglądaniu teledysków w TV. Teraz dowiadujemy się o istnieniu przyszłych gwiazd za pośrednictwem TikToka, a labelowi giganci tylko czają się na artystów/-ki, którzy wykręcają na platformie zawrotne liczby. Osiągasz spektakularny rozgłos w aplikacji? Licz na telefon od działu A&R jakiejś dużej wytwórni. Kontrakt na stole, hajs się zgadza, done deal. Jesteś już rozpoznawalnym artystą? Poczekaj, aż dostaniesz jasny sygnał - stwórz banger, który zatrzęsie TikTokiem. Wkład niewielki, a jakie dorodne plony.

Powfu

Powfu

TikTokowe trendy powodują, że odbiór muzyki zyskał zupełnie innego znaczenia, bo przecież nikt nie wchodzi do tej aplikacji, żeby docelowo konsumować całe albumy czy playlisty, wchodzi, aby spędzić kilkadziesiąt minut na scrollowaniu feedu i świetnie się bawić, a przy okazji wyhaczyć popularne nurty, które w danym momencie osiągają szczyt hajpu. Pomijając kwestię technologiczną jest to sytuacja analogiczna do 2003 roku i prime time'u MTV.

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.