Najlepsze polskie okładki wszech czasów: selekcja jury i laureatów Konkursu 30/30

WWW .png

Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, ale kultowe przykłady The Velvet Underground & Nico, The Dark Side of the Moon, Nevermind czy Ready to Die świadczą o tym, że oprawa wizualna bywa niemal równie ważna jak sama zawartość albumów muzycznych. U nas misję dokumentacji wybitnych projektów graficznych - zdobiących płyty - wzięła na swoje barki kapituła Konkursu 30/30.

W ramach przedsięwzięcia, którego jednym z pomysłodawców i wieloletnim przewodniczącym był Rosław Szaybo, cyklinicznie wyróżniani są autorzy najlepszych polskich okładek płytowych. Tak stało się i w tym roku. Nagrodę główną zdobył Łukasz Paluch za front Highlight duetu Skalpel. Drugie miejsce to Jacek Walesiak i okładka albumu Koledzy JWP/BC. Trzecie miejsce? Bartłomiej Walczuk i Paweł Fabijański za Uśmiech! Jana-rapowanie. Przyznano ponadto nagrodę specjalną - trafiła do Tomka Kuczmy i Marcina Kempskiego (Krzysztof Zalewski - Zabawa) oraz nagrodę specjalną za edytorstwo - powędrowała do Natalii Łabędź i Romana Kozłowskiego (EABS - Discipline of Sun Ra).

Tegorocznej edycji 30/30 towarzyszy wystawa w Galerii Na Dziedzińcu Starego Browaru w Poznaniu. Można ją odwiedzać codziennie do 1 sierpnia w godzinach 12:00 - 20:00. Na ostatniej prostej wydarzenia zwróciliśmy się do jury i laureatów konkursu o podjęcie próby stworzenia zestawienia najlepszych krajowych coverów ever.

1
Mieczysław Fogg – „Śpiewa Piosenki Swojej Młodości”
(1960) Mieczysław Fogg - Śpiewa piosenki swojej młodości.jpg

projekt graficzny: Stanisław Żakowski

Stanisław Żakowski współpracował z Polskimi Nagraniami przez szereg lat, tworząc setki projektów płyt najpopularniejszych polskich artystów oraz wielu albumów budżetowych. Wśród niezapomnianych projektów, jeden - przygotowany specjalnie dla nestora polskiej piosenki, Mieczysława Fogga - w sposób szczególny pozostaje w pamięci.

Koperta - zaprojektowana w 1965 roku - na potrzeby albumu Mieczysław Fogg - Śpiewa Piosenki Swojej Młodości (Sings Favorite Hits Of His Youth), podobnie jak wypełniające ją nagrania, jest wspaniałym hołdem i nawiązaniem do najlepszych prac typograficznych wydawanych na Zachodzie. Żakowski w swoim projekcie doskonale posługuję się literą i znakiem typograficznym, wykorzystując je w sposób niezwykle przemyślany. Stąd też obecność na kopercie - wykrzyknika, kropki, maniculum, strzałek i tak dalej. Górną część projektu wypełnia tytuł płyty, zapisany Futurą - krojem pisma z lat dwudziestych, niezwykle często wykorzystywanym w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiatych w reklamowych projektach graficznych. Nawet dziś - po pięćdziesięciu sześciu latach - projekt niezmiennie przykuwa uwagę odbiorców ciekawą formą.

Mateusz Torzecki, Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu

2
Krzysztof Komeda – „Astigmatic”
(1966) Krzysztof Komeda - Astigmatic.jpg

projekt graficzny: Rosław Szaybo, fotografia: Marek Karewicz

Projekt autorstwa Rosława Szaybo, grafika odpowiedzialnego za powstanie okładek wielu słynnych płyt, a zarazem pomysłodawcy Konkursu 30/30. Na froncie albumu Astigmatic - wchodzącego w skład serii Polish Jazz - zwracają uwagę obrócone litery, które jednocześnie są jedynym nie czarno-białym elementem całej kompozycji. Ich użycie autor tłumaczy w dokumencie Przyjaciele na 33 obroty: (…) pomyślałem sobie, że to przekręcenie liter to jest inne widzenie po prostu. Inne widzenie przy twarzy Krzysia. Przez Krzysia, który inaczej widzi muzykę.

Płyta została wydana w 1966 roku i dzisiaj, zarówno sama muzyka, jak i warstwa wizualna albumu mają już miano kultowych. Oszczędne operowanie kolorem oraz umiejętnie zastosowana typografia w zestawieniu z kontrastową fotografią wykonaną przez Marka Karewicza sprawiły, że projekt oparł się próbie czasu. Mimo że powstał pięćdziesiat pięć lat temu, nadal jest niezwykle atrakcyjny. Stanowi doskonałe uzupełnienie muzyki, której towarzyszy.

Natalia Łabędź, Nagroda Specjalna za Edytorstwo VII edycji Konkursu 30/30

3
Breakout – „Na drugim brzegu tęczy”
(1969) Breakout - Na drugim brzegu tęczy.jpeg

projekt graficzny: Małgorzata Spychalska

Jedną z klasycznych, polskich okładek, które szczególnie zapadły mi w pamięci jest debiutacki album grupy Breakout z 1969 roku. Okładka autorstwa Małgorzaty Spychalskiej jest jest niezwykle mocna. Kolorystyka została ograniczona do czerwonego tła i czarnej, ażurowej plany, tworzącej portrety i liternictwo; bardzo mocno osadzonej w psychodelicznej stylistyce lat sześćdziesiątych. Całość przypomina nieco kultową okładkę Revolver Beatlesów, ale w tym przypadku jednak mięsistość rysunku i siła wyrazu grafiki jest bliska surowości polskiego bluesa granego przez Nalepę. Nie da się takiej płyty przegapić na półce.

Patryk Hardziej, Nagroda Specjalna im. Rosława Szaybo za szczególne osiągnięcia w dziedzinie projektowania okładek VI edycji Konkursu 30/30

4
Brygada Kryzys – „Brygada Kryzys”
(1982) Brygada Kryzys - Brygada Kryzys.jpg

projekt graficzny: Tomasz Lipiński

Jedną z najważniejszych polskich okładek jest dla mnie front pierwszej płyty Brygady Kryzys z 1982 roku ze względu na kolor tła nazywanej Czarną Brygadą. Jej autorem jest Tomek Lipiński - obok Roberta Brylewskiego najważniejsza osoba z zespołu. Jak powszechnie wiadomo, powstanie płyty odbyło się w wyjątkowo trudnych okolicznościach. Pomimo dostępu do nowoczesnego jak na tamte czasy studia, muzycy borykali się z cenzurą. Nie wszystkie zarejestrowane utwory znalazły się na tym albumie, duże problemy stwarzała również nazwa zespołu. Została ona przycięta na froncie okładki, co można zinterpretować jako symbol utraty kontroli nad ostatecznym kształtem materiału. Ta okładka doskonale obrazuje - opisaną na płycie - rzeczywistość stanu wojennego. Nie ma w sobie nic z gwiazdorstwa ani rockowej pozerki. Świetnie przenosi falową i postpunkową estetykę w polskie realia tamtych czasów. To bardzo prosty, ale niezwykle oryginalny formalnie projekt; ręcznie wykreślona typografia oraz mała, błękitna, kryzysowa gwiazda na czarnym jak smoła tle – klasyk.

Łukasz Paluch, AnoMalia art studio / I Nagroda VII edycji Konkursu 30/30

5
Maanam – „O!”
(1982) Maanam - O!.jpg

projekt graficzny: Jan Żabko-Potopowicz, fotografia: Jacek Szmuc

Nic nie poradzę na to, że polska muzyka kojarzy mi się z niedoborami. I ta płyta, nagrywana w trakcie stanu wojennego, bez względu na zawartość (Maanam nigdy nie był moim ulubionym polskim zespołem, a spośród jego albumów wolę jednak debiut), kojarzy mi się z tymi niedoborami. Wydana w świetnej krajowej serii Pronitu Musicorama, miała okładkę zaprojektowaną przez - należącego do najściślejszego kręgu ludzi wymyślających ideę Maanamu (wcześniej projektował m.in. dla Osjana) - Jana Żabko-Potopowicza. Okładkę, jak duża część ważnych polskich coverów tamtych czasów, monochromatyczną, odporną na poligraficzną mizerię, w dużej mierze opartą na prostym pomyśle związanym z liternictwem, ale jednak mocną, krzyczącą, rockową, a przy tym idealnie sygnalizującą drobnymi elementami stylizacji, w jakich czasach jesteśmy. Prezentuje Korę - już wówczas postać ikoniczną - w rozpoznawalnym ujęciu z tyłu. Warto zauważyć, że chwalona i nagradzana (słusznie) współczesna okładka Małomiasteczkowego Dawida Podsiadły, zaprojektowana przez Bartka Walczuka, ma przodka w postaci O!.

Bartek Chaciński, Polityka / Polifonia blog

6
Republika – „Nowe sytuacje”
unnamed.jpg

projekt graficzny: Andrzej Ludew, Grzegorz Ciechowski

Te pasy były i wciąż są tak charakterystyczne, że właściwie zespół... mógłby się nie nazywać. Mocny symbol i jeszcze mocniejszy przekaz. Nieśmiertelne.

Piotr Stelmach, Radio 357

Elegancka, a jednocześnie chłodna okładka pierwszej płyty zespołu Republika stała się podstawą, zaprojektowanego przez Andrzeja Ludewa i konsekwentnie budowanego przez lata kariery, wizerunku grupy. Konsekwencja ta oraz rodzaj zaproponowanych zabiegów wizerunkowych były wówczas zjawiskiem bezprecedensowym.

Katarzyna Kamińska, dyrektor Wydawnictwa Miejskiego Posnania

7
Kwartet Jorgi – „Life”
(1985) Kwartet Jorgi - Life.jpg

projekt graficzny: Stanisław Mrowiński

Na początku był rdest, rosnący gdzieś dziko w polu. To z niego Maciej Rychły zbudował swój instrument, którego brzmienie stało się jednym ze znaków rozpoznawczych Kwartetu Jorgi. I to właśnie dokładnie ten, własnoręcznie wykonany przez lidera zespołu, grający, koncertowy instrument znalazł się na okładce debiutanckiej płyty Kwartetu Jorgi. Narysował go Stanisław Mrowiński – znany grafik, ilustrator. Na okładce instrument zakwitł jak rozkwitała muzyka Kwartetu, będąca swobodną i porywającą, własną interpretacją tradycji z dwóch stron Europy; gdzieś ze wschodniosłowiańskich bezdroży i irlandzkiego roztańczenia.

Jest ta okładka zarazem anegdotą, kawałkiem życia i metaforą muzycznej podróży, odnajdywania natchnienia w naturze i przywracania wagi zapominanym tradycjom. Jest i wyrazem wiary, i przymrużeniem oka. Nie siłuje się na wyrafinowanie. Jest prostym, szczerym, naturalnym gestem. Ma w sobie ten walor, że wywołuje chęć posłuchania muzyki, którą ze sobą niesie.

Za znaczący można uznać fakt, że płyta do dziś nie została wznowiona na CD.

Tomasz Janas, miesięcznik IKS / portal kultura.poznan.pl

8
Siekiera – „Nowa Aleksandria”
(1986) Siekiera - Nowa Aleksandria.jpg

projekt: Alek Januszewski

Okładka tak idealnie komponuje się z muzyką zawartą na płycie, że można odnieść wrażenie, że jej autorem jest ktoś z członków zespołu. Siekiera we wszystkich inkarnacjach to przede wszystkim jej lider - ponoć niezwykle apodyktyczny - Tomasz Adamski. Autorem jest jednak nie on, a Alek Januszewski, postać oczywiście nieprzypadkowa; nie dość, że muzyk zespołu Gardenia, to jeszcze autor okładek Republiki, Fali, ale także Kombi czy Kapitana Nemo. W systemie gospodarki nakazowo-rozdzielczej zespoły otrzymywały projektującego z przydziału. Nie wiem, czy i jak długo przekonywał się Adamski do tego projektu, nie wiem, czy miał do wyboru inne propozycje. Tu niedoskonały system zadziałał bez zarzutu. Twarz z okładki budzi niepokój, bo jest zbyt idealna. Hipnotyzuje spojrzeniem, ale jest to spojrzenie pozbawionego uczuć androida. I taka jest też muzyka: niemal mechaniczna, transowa, ale jednocześnie magnetyzująca, bo pełno w niej podskórnych emocji.

Rafał Wechterowicz, TOO MANY SKULLS

9
Soykayanina i Kompania – „Radical Graża”
(1994) Soykayanina i Kompania - Radical Graża.jpg

projekt graficzny: Dariusz Bylinka, fotografia: Jacek Jakub Marczewski

Nagrana w 1994 roku, płyta Radical Graża była hołdem Stanisława Soyki dla jego ówczesnej partnerki i wielkiej miłości, aktorki Grażyny Treli. Wielu krytyków nazywało płytę hymnem miłości. Nie bez powodu. Obecny na płycie set utworów jest wyraźnie inspirowany ówczesnym stanem uczuć artysty i stanowi ich emanację. Ma to ogromne znaczenie w kontekście okładki, ponieważ jest ona również nasycona gęstymi emocjami. Centralnym i dominującym jej punktem jest zmysłowa, znakomita fotografia uszminkowanych ust aktorki, która daje plastyczny, niemal trójwymiarowy, niesamowity efekt. Całość okładkowego frontu jest doskonale skomponowana, a jej górny i dolny margines wypełniają odpowiednio tytuł płyty i nazwa zespołu, zaprojektowane w świetnej, nowoczesnej typografii. Tył okładki wypełnia - bardzo konsekwentnie - ta sama fotografia. Zgrafizowana wersja ust nadrukowana jest również na samej płycie CD, której layout nawiązuje dodatkowo do - dołączonej do płyty - książeczki. Wszystkie te elementy są bardzo spójne, a okładka zapada słuchaczowi (i oglądającemu) w pamięć. Gdy uświadomimy sobie, że płyta była wyprodukowana w dość siermiężnych dla edytorstwa latach dziewięćdziesiątych, zrozumiemy, że jest wyjątkowym osiągnięciem w tej dziedzinie projektowania graficznego. Warto dodać, iż płyty Stanisława Soyki mają dobre lub bardzo dobre okładki, co pokazuje dużą wrażliwość artysty i świadomość znaczenia tego części składowej dzieła, którym jest płyta.

Katarzyna Kamińska, dyrektor Wydawnictwa Miejskiego Posnania

10
Wojtek Mazolewski Quintet – „Polka”
(2014) Wojtek Mazolewski Quintet - Polka.jpg

fotografia: Tadeusz Rolke, projekt graficzny: Mateusz Holak

Jest wiele powodów dla których lubię okładkę Polki. Po pierwsze za świetny wybór postaci. Małgorzata Braunek jako aktorka kojarzona jest z ekranizacji polskiej klasyki. Na fotografii ma zaledwie dziewiętnaście lat. Jest 1966 rok, kiedy kończy Liceum Zamoyskiego na Smolnej w Warszawie. Za rok zadebiutuje w filmie. Jakiś czas później w popularnym Potopie u Hoffmana zagra Oleńkę Billewiczównę, której nada rysy romantyczne, przezwyciężając w ten sposób moralizatorski idealizm Sienkiewicza. W Lalce Prusa u Bera wykreuje pogłębioną psychologicznie Izabelę Łęcką. Już dzięki tym dwóm rolom zawsze będziemy ją pamiętać. Bo literackie schematy wypełnia autentycznymi uczuciami. Uosabia kobiecość. Tworzy wiarygodne życiowo bohaterki mimo, że stanowią głównie tło dla mężczyzn. A jak wygląda na płycie? Jej oblicze zniekształca grymas. Znika zalotny urok pozostałych ujęć z sesji. Tego rodzaju zdjęcie na ogół odrzuca się jako nieudane. Zaskakujący wybór to kolejny powód, dla którego lubię Polkę. Bo jest nieoczywista. Żurnalowa uroda przełamana czymś niedoskonałym, ale za to bardziej intrygującym. Tadeusz Rolke fotografował w plenerze. W świetle zastanym. Nie zastosował wyszukanych lamp, trików i retuszu. Modelce pozostawił wolność. Miała być naturalna przed obiektywem. I jest po prostu bardziej dziewczęca z tą miną. Kolejny powód to trafność decyzji projektowych Mateusza Holaka. Oparta na mikro-interwencjach. Precyzyjne kadrowanie. Udana fotoedycja, wydobywająca odcienie szarości. Delikatna kompozycja liternicza wkomponowana w białe ramki. Całość dyskretna, nieprzesadzona. Spełnia kryteria subtelnego piękna. Jest jeszcze powód ostatni. Wykraczający poza wymiar plastyczny. Po prostu pasuje mi klimat jaki tworzy kwintet Wojtka Mazolewskiego. Jazzowa energia ponad granicami gatunkowymi. Uważam, że grafika świetnie to zapowiada i ilustruje.

Rafał Szenrok, Morski Studio Graficzne

11
Nene Heroine – „Total Panorama”
(2019) Nene Heroine - Total Panorama.jpg

projekt graficzny: Patryk Hardziej

Jak każdy z nas - mam mnóstwo ulubionych okładek. Bardzo trudno było mi się zdecydować na tę jedyną. W ostatecznym rozrachunku wyszło mi, że najczęściej wzdycham do Total Panorama Nene Heroine. Jest na tyle dla mnie intrygująca, że nie znając zespołu (jego muzyki) - w ciemno kupiłbym ją w sklepie. A to przecież największy z atutów dobrej okładki.

Dawid Ryski, Talkseek

Za oryginalną kompozycję typograficzną. Autorskie liternictwo. Świadome operowanie minimalistycznym językiem czerni i bieli nawiązujące do najlepszych tradycji grafiki użytkowej.

Uzasadnienie Nagrody Specjalnej im. Rosława Szaybo za szczególne osiągnięcia w dziedzinie projektowania okładek płytowych, VI edycja Konkursu 30/30

12
Skalpel – „Highlight”
(2020) Skalpel - Highlight.jpg

projekt graficzny: Łukasz Paluch

Okładka, która wyróżniała się spośród wszystkich zgłoszonych do Konkursu 30/30 prac już na pierwszy rzut oka. Wszak odziaływanie na oko i wpływanie na doznania wzrokowe odbiorcy przyświecają op-artowi, a okładka Highlight Skalpela to w czystej postaci op-art. Wielobarwna i kontrastowa abstrakcyjna figura geometryczna na okładce tworzy optyczną iluzję i zaprasza do wzrokowej zabawy z odbiorcą. Zatem zadziałało!

Przyznam, że interesuję się właśnie abstrakcją geometryczną i op-artem. Niech to uzasadnienie będzie chociaż najdrobniejszym przyczynkiem do zainteresowania się i odkrycia właśnie abstrakcji geometrycznej i jej polskich twórców. Mają w niej bogaty dorobek.

Grzegorz Jura, radny Miasta Poznań, przewodniczący Komisji Kultury i Nauki

Za wiarę w siłę konceptu graficznego. Prostą, ale zarazem niebanalną anegdotę wizualną. Umiejętne zobrazowanie dźwiękowej przestrzeni przez abstrakcyjną figurę. Za świadome użycie koloru, kombinację barw oddającą współbrzmienia i kontrasty oraz żywą interakcję światła, tonów i rytmów. Za lapidarność znaku, dającą się rozwijać w przemyślaną narrację wizualną, która dopełnia warstwę muzyczną i ją ilustruje, ale równocześnie jest od niej niezależna i autonomiczna.

Uzasadnienie I Nagrody w VII edycji Konkursu 30/30

13
Muchy – „Szaroróżowe”
(2021) Muchy - Szaroróżowe.jpg

oprawa graficzna: Jędrzej Guzik i Szymon Waliszewski, rysunki: Rafał Wechterowicz, zdjęcia: Krystian Daszkowski, koncepcja kreatywna: Michał Wiraszko

Kanon okładek wszech czasów jest równie przewidywalny jak radiowy Top Wszech Czasów. Tę propozycję traktujcie zatem jak wirusa, błąd systemu. A może jednak jasnowidzenie.

Stoimy na ulicy Wierzbięcice - szerokiej arterii, która wbrew pozorom nie jest częścią śródmieścia Poznania, lecz będącej jego przedsionkiem robotniczej dzielnicy Wilda. Ambicją miasta jest jej rewitalizacja, zdjęcie wykonane w maju 2021 roku dokumentuje etap generalnego remontu, oznaczającego wyprucie wszelkich instalacji do gołej ziemi. Aby zespół mógł wykonać sesję w trakcie budowy, potrzebne było specjalne zezwolenie na ustawienie efektownego szaroróżowego obrazu na płótnie autorstwa grafika Rafała Wechterowicza, które służyło fotografowi za tło dla pozujących mu członków zespołu.

Kontekst takiej kompozycji zrozumiemy lepiej, odnajdując w sieci wykonaną w 1946 roku fotografię Michaela Nasha z powojennej Warszawy. Tam płachta z narysowanym sielskim krajobrazem przesłania ruiny stolicy – fotograf uznał, że portret, zapewne ważny dla pozującej kobiety, nie powinien być jednocześnie świadectwem upadku i zniszczenia. Uwieczniając tę scenę Michael Nash udokumentował czas przełomu, ale i naturalne, ludzkie dążenie do oswojenia nieprzyjaznej rzeczywistości.

To tylko początek szukania tropów. Okładka płyty Much będzie kopalnią skojarzeń, rozgrywających się na kilku planach: wykopu, obrazu Wechterowicza, otaczających główny plan kamienic (w jednej z nich powstała okładka Terroromansu, pierwszego albumu Much), a nawet nieba, na którym widnieje pierwsze, ukochane przez starych fanów logo zespołu. Życie, które jak dowód jest szaroróżowe dopisuje kolejne wątki – 14 lipca, w dzień koncertowej, poznańskiej premiery albumu, zapadły dwa orzeczenia sądowe, które kiedyś mogą być uznane za historyczną cezurę wejścia Polski na drogę do polexitu.

Marcin Kostaszuk, pomysłodawca Konkursu 30/30, wicedyrektor Wydziału Kultury UM Poznania

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.