Najlepszy dzień w historii muzyki? 24 września 1991 r. wyszło dużo ważnych płyt

Nevermind / Low End Theory / Blood Sugar Sex Magik / Trompe le Monde

Nevermind Nirvany jest uznawane za jeden z najwybitniejszych albumów wszech czasów i wydarzenie, które odmieniło popkulturę. Ale dzień, w którym wyszło jest szczególny także z innych powodów. To właśnie 24 września 1991 ukazało się najpewniej najwięcej wydawnictw, które okazały się ważne i inspirujące.

Czy to najlepsza taka kumulacja w historii? Warto wyróżnić jeszcze 29 września 1998 roku, gdy na sklepowych półkach wylądowały m.in. Aquemini OutKast, Vol 2 … Hard Knock Life Jaya-Z, Black Star Mos Defa i Taliba Kweliego, Is This Desire? PJ Harvey czy Deserter’s Songs Mercury Rev. 23 marca 2004 roku także był mocny za sprawą premier Madvillainy Madvillain, Confessions Ushera, The Milk-Eyed Mender Joanny Newsom, Misery Is a Butterfly Blonde Redhead czy Fly or Die N.E.R.D.

Być może status tych płyt jeszcze wzrośnie. Ale to 24 września 91’ wydaje się nadal najmocniejszą z tych dat. Życzliwi mogą nawet rozszerzyć ten przedział o dobę, by dołożyć do poniższego zestawu jeszcze znakomitą i wpływową Screamadelicę Primal Scream. My będziemy restrykcyjni. Oto 4 albumy, które ukazały się dokładnie 30 lat temu:

1
A Tribe Called Quest – The Low End Theory

Płyta, która rozpoczęła w zasadzie nowy rozdział w historii rapu. Oczywiście, jazzowe inklinacje pojawiały się już wcześniej u różnych artystów, ale to Q-Tip, Phife Dawg i Ali Shaheed Muhammad pokazali światu czym jest minimalisty jazz-rap. Inspiracji The Low End Theory można się doszukiwać u niezliczonej ilości MC – od Earla Sweatshirta, przez Micka Jenkinsa, po Danny’ego Browna. Równie długą listę nazwisk można też sporządzić z personaliów jazzowych muzyków inspirujących się hip-hopem. Tribe nagrali blueprint alternatywnego rapu i nikt im tego nie odbierze.

2
Nirvana – Nevermind

Trzeba pisać coś więcej? Większość muzycznych portali pisze dzisiaj o tej właśnie rocznicy. Nevermind jest fenomenem w świecie rocka – najbrudniejszym popem jaki do 1991 roku zagościł w radiu i telewizji i albumem, który wyznaczył standardy dla buntowniczej ekspresji. To jedna z tych płyt, którą zna się bez słuchania jej w całości, bo w zasadzie niemal bez wyjątku jest złożona z klasyków. Ale więcej na ten temat napiszemy po weekendzie.

3
Red Hot Chili Peppers – Blood Sugar Sex Magik

Tu przechodzimy do płyt przyćmionych przez dwie pierwsze. Czy to najwybitniejsze dzieło Red Hot Chili Peppers? Dyskusja ta jest raczej dla rabinów. Najntisowa popularność funk rocka nie wzięła się znikąd. Nigdy wcześniej i nigdy później Red Hoci nie połączyli w tak zgrabny sposób swojego luzu i skejterskiego ducha z artystowskim zacięciem. Owszem, wiele z dokonań RHCP nie zestarzało się najlepiej, ale Blood Sugar Sex Magik trzyma się nadal bardzo dobrze jako dokument epoki i triumf kreatywności.

4
Pixies – Trompe le Monde

Przez ponad dwie dekady ten album domykał jedną z najwybitniejszych dyskografii w historii rocka alternatywnego. Owszem, Trompe le Monde nie wchodzi na poziomy Surfer Rosa, Doolittle czy Bossanovy, ale nadal jest albumem, który chciałaby nagrać większość indie rockowych zespołów eksperymentujących z hałasem i niekonwencjonalnymi formami wyrazu. Jak nie lubić albumu, na którym są m.in. Alec Eifell czy Motorway to Roswell?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.