Adesanya i Reyes, ale też Clark czy Manuwa. Przypominamy najważniejsze zwycięstwa Jana Błachowicza w UFC

Zobacz również:Wszystko, co trzeba wiedzieć o walce Błachowicz - Reyes. Gościliśmy Dorotę Jurkowską, menedżer Janka (WIDEO)
Jan Błachowicz
Fot. Christian Petersen/Zuffa LLC via Getty Images

Jan Błachowicz jest zdecydowanie jedną z najciekawszych karier w UFC w ostatnich latach. Będziemy to powtarzać przy każdej możliwej okazji, bo takich historii z happy endem jest naprawdę niewiele, szczególnie z udziałem polskich zawodników. Warto więc prześledzić kamienie milowe drogi na szczyt „Legendarnej Polskiej Siły”.

Do UFC Błachowicz trafiał jako mistrz KSW, który w Europie zrobił już prawie wszystko, co było do zrobienia. Był w zasadzie pierwszym zawodnikiem z największej polskiej federacji, który przeszedł do organizacji Dany White’a, będąc w Polsce gwiazdą. Oczekiwania były duże, a początki nie najłatwiejsze. Szczyt jednak udało się osiągnąć, a wszystko dzięki niżej wymienionym walkom.

1
JAN BŁACHOWICZ VS ILIR LATIFI

Debiut w UFC, który wcale nie był tylko pojedynkiem na przetarcie. Gala w Sztokholmie, po drugiej stronie szwedzki wojownik i cała masa jego kibiców. Dla kogoś, kto do tego momentu zaledwie jedną z dwudziestu walk stoczył gdzie indziej, niż w Polsce, to musiało mieć duże znaczenie.

Latifi nie był też zresztą pierwszym lepszym zawodnikiem. Po starciu z Błachowiczem potrafił pokonywać konkretniejsze nazwiska, a przegrywał głównie z rankingowym topem. Zwycięstwo Błachowicza przez nokaut w takich okolicznościach było sygnałem, że w nowym polskim wojowniku UFC drzemie naprawdę spory potencjał.

2
JAN BŁACHOWICZ VS DEVIN CLARK

Clark to być może najmniej znane nazwisko na naszej liście, jednak patrząc z perspektywy czasu, zwycięstwo z nim mogło okazać się kluczowe dla całej kariery Błachowicza. Tym razem okoliczności były całkiem inne. Walka była w Gdańsku, a Polak nie przystępował do niej jako obiecujący debiutant, tylko ktoś, kto walczy o utrzymanie się w federacji.

Z wcześniejszych pięciu walk przegrał cztery i wielu zastanawiało się, czy ewentualna porażka nie spowodowałaby jego zwolnienia z UFC. Mógłby to być nawet koniec kariery za oceanem, bowiem Dana White rzadko spogląda z powrotem w stronę tych, których wcześniej zwolnił. Na szczęście to wszystko to tylko scenariusz z gatunku „co by było gdyby”, bo Błachowicz wygrał przez świetne poddanie i dostał swoją pierwszą nagrodę za „występ wieczoru”.

3
JAN BŁACHOWICZ VS JIMI MANUWA

Pojedynek o tyle istotny, że to właśnie Manuwa był jednym z czterech zawodników, którzy pokonali Błachowicza, przybliżając go do ewentualnego końca przygody z UFC. Walka z nim, na jego terenie w Londynie, miała być dowodem, że Polak faktycznie robi postępy i jest gotowy na coraz większe i ważniejsze rzeczy. Trzyrundowa zwycięska wojna, okrzyknięta potem walką wieczoru, potwierdziła, że „Legendarna Polska Siła” zaczynać zmierzać w całkowicie innym kierunku.

4
JAN BŁACHOWICZ VS LUKE ROCKHOLD

Walka z byłym mistrzem wagi średniej była istotna z kilku powodów. Po pierwsze, Błachowicz był po (jak na razie ostatniej) porażce z Thiago Santosem, która zakończyła serię czterech zwycięstw. To przystopowało jego atak na czołówkę rankingu wagi półciężkiej i ponownie wrzuciło go w kategorię zawodników ze znakiem zapytania przy nazwisku. Po drugie, Rockhold to bardzo medialne nazwisko, które nie powstrzymuje się przed trash-talkiem dla podgrzania atmosfery. Mówił m.in. o słabym technicznie i „klocowatym” Błachowiczu, z którym walczy tylko dlatego, że „innych opcji nie było”.

Bardzo efektowny nokaut, którym popisał się Błachowicz, świadczył nie tylko o tym, że porażka z Santosem była wypadkiem przy pracy, ale też że wpisał się w świadomość nawet niedzielnego fana UFC. Do dziś pod jego wpisami w mediach społecznościowych fani z różnych stron świata dziękuję mu za „uciszenie” albo „zgaszenie światła” Rockholdowi.

5
JAN BŁACHOWICZ VS COREY ANDERSON

Ponowne wyjście do klatki z Andersonem (on też był jednym z tych, którzy pokonali Błachowicza na początku kariery w UFC) miało ostatecznie udowodnić, że Polak jest gotowy do walki o pas mistrzowski. Nie był faworytem i byłby to rewanż na szczycie kategorii półciężkiej. Panowie dostali swoje miejsce w walce wieczoru pomniejszej gali UFC Fight Night, żeby jeszcze bardziej podkreślić wagę widowiska, a nokaut w pierwszej rundzie pokazał wszystkim wątpiącym, że to jest zdecydowanie inny, znacznie lepszy Błachowicz.

Anderson po tym pojedynku odszedł z UFC i teraz jest numerem jeden w rankingu Bellatora. W dodatku ostatnio próbował zaczepiać Polaka na Twitterze. Sęk w tym, że Janek ma co najmniej dwa powody, by zamknąć mu usta – pas UFC i ten nokaut w bezpośrednim starciu.

6
JAN BŁACHOWICZ VS DOMINICK REYES

Miał być Jon Jones, na którego Polak długo się nastawiał (co widać po walce z Andersonem), jednak ostatecznie padło na tego, który o mało „Bonesa” nie pokonał. Najważniejsza była jednak stawka – pas mistrzowski UFC w wadze półciężkiej. Z perspektywy fana pojedynek z Reyesem mógł być mniej medialny i prestiżowy, ale najważniejsze było, że szansa na pas jest coraz większa.

Błachowicz – jak zwykle w tamtym okresie – nie był faworytem, szczególnie biorąc pod uwagę walkę Reyes vs Jones, ale sprostał zadaniu perfekcyjnie. Zakończył starcie przed czasem w drugiej rundzie, a Polska otrzymała swojego pierwszego męskiego mistrza w historii UFC.

7
JAN BŁACHOWICZ VS ISRAEL ADESANYA

Przyznać się, kto po ogłoszeniu tego pojedynku stwierdził: „Nie no, dopiero zdobył ten pas, a oni od razu chcą mu go zabrać?”. Jeśli tak pomyśleliście, to wiedzcie, że nie jesteście sami. Taki odbiór funkcjonował zresztą nie tylko wśród fanów, ale i wśród ekspertów – Dana White, nie do końca zadowolony z tego, że Polak został mistrzem, chciał go użyć jako trampoliny dla Adesanyi, który dzięki temu miał zostać podwójnym czempionem i największą gwiazdą federacji.

Błachowicz o tym wiedział i robił swoje, a kiedy przyszła pora na walkę, uspokoił swoich fanów znakomitym taktycznie pojedynkiem i wypunktowaniem mistrza wagi średniej. White znowu nie był zadowolony, ale cóż począć? Od tamtej pory zdążył już chyba pogodzić się z tym, że Błachowicz stał się jednym z bardziej lubianych mistrzów w federacji, a my mamy nadzieję, że takim zostanie po UFC 267.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Współtwórca audycji NFL PO GODZINACH.