Raperce nie spodobało się to, jak traktowane są kobiety i mniejszości seksualne w arabskim królestwie. A wszystko po krytyce ze strony jednej z amerykańskich fundacji.
18 lipca w Arabii Saudyjskiej odbędzie się Jeddah World Fest. Lista wykonawców nie była zbyt zachwycająca, a już na pewno nie pękała w szwach – zagrać mieli m.in. Liam Payne, Steve Aoki i Nicki Minaj. Ten fakt nie spodobał się jednak jednej z nowojorskich fundacji praw człowieka (Human Rights Foundation), która wystosowała prośbę do managementu raperki o odwołanie koncertu i nie pobieranie reżimowych pieniędzy. Na reakcję Minaj nie trzeba było długo czekać.
Po głębokim zastanowieniu zdecydowałam się odwołać mój koncert na Jeddah World Fest – pisze w oświadczeniu raperka. Chciałabym zagrać dla moich fanów w Arabii Saudyjskiej, jednak po zaczerpnięciu dokładniejszej wiedzy o stanie rzeczy w kraju, wierzę że ważniejszą kwestią pozostaje moje wsparcie dla praw kobiet, społeczności LGBTQ i wolności słowa. Wpływ na taką decyzję mógł mieć także fakt, że koncert kontrowersyjnej i wyzwolonej raperki w ultrakonserwatywnym kraju mógłby zostać przyjęty… co najmniej źle.
Fundacja, która namawiała Nicki do rezygnacji, od razu podziękowała za jej postawę. Przypomniano także, że na tym samym festiwalu w line-upie cały czas widnieje Liam Payne, były wokalista One Direction. Jego decyzja jest jeszcze nieznana, ale szef Human Rights Foundation wierzy, że pójdzie w ślad twórczyni Queen. To zresztą nie pierwsza sytuacja, kiedy fundacja namawia gwiazdy do podobnych poczynań. Wcześniej podobna petycja została wystosowana do Mariah Carey, która postanowiła nie odwoływać swojego gigu. Z kolei Nelly w grudniu zeszłego roku zagrał w Arabii Saudyjskiej koncert... tylko dla mężczyzn.
