Nie ma takiego imprezowania! Apple i TikTok banują aplikację do nielegalnych imprez

DJ party
fot. Thomas Niedermueller/Getty Images

Vybe Together? Niekoniecznie. Apple i TikTok postanowiły, że zatrzymają promocję odbywających się poza prawem pandemicznych imprez i zablokowały dostęp do aplikacji ułatwiającej ich organizację.

Wydaje nam się, że trochę zbyt mało mówi się o tym, jak stosunkowo dużo nielegalnych rave’ów odbywa się w czasie pandemii COVID-19. Wiadomo - zakazane smakuje najlepiej, problem polega na tym, że będąc w epicentrum drugiej fali jest to, delikatnie mówiąc, lekkomyślne. Imprezowicze, którzy nie potrafią wysiedzieć w miejscu, narażają bowiem nie tylko własne zdrowie, ale też swoich znajomych, współpracowników, bliskich, starszych członków rodziny, którzy w najgorszym wypadku mogą nawet walczyć o życie.

Dziennikarze portalu The Verge skontaktowali się z założycielem Vybe Together, który odpowiedział im, że aplikacja miała kilka tysięcy zarejestrowanych użytkowników i kolejne kilka czekających w kolejce, aby uzyskać do niej dostęp. W oficjalnym statemencie włodarze stwierdzili oczywiście, że ich celem było organizowanie małych zgromadzeń, a nie spędów na kilkaset osób. Jakoś ciężko nam w to uwierzyć, tym bardziej, że zarówno ze strony, jak i social mediów VT zniknęło większość treści.

Przesada z ostrożnością? Wcale tak nie uważamy. Czym jest bowiem wstrzymanie się od uczestnictw w techno nielegalach w obliczu zachowania mitycznego zdrowego rozsądku i być może uratowania sporej liczby niczemu niewinnych osób. Buntować to się można przeciwko rządowi, który zakazuje dostępu do legalnej aborcji albo narusza wolność obywateli, dostarczając im ułomną aplikację kwarantannową. Pójście na nielegalny rave ma więcej z czystej głupoty aniżeli z rebelianckiego nastawienia. Gdzie w tym wszystkim dumnie głoszone hasło PLUR - Peace, Love, Unity, Respect, które przyświeca klubowym środowiskom?

News o usunięciu aplikacji ze środowiska Apple to o tyle dobra informacja, że w ostatnich dniach mogliśmy obserwować wysyp sylwestrowych propozycji, które raczej nie skończyłyby się na kameralnej domówce. W Kijowie ma się odbyć regularny techno gig z udziałem uznanych w środowisku didżejów i didżejek - Blawana, Freddy’ego K, Nene H czy polskiej gwiazdy VTSS. Smuci podejście artystów, którzy często nie kryją się ze swoim światopoglądowym woke podejściem, wspierają środowiska LGBTQ+, solidaryzują się z ruchem Black Lives Matter i cieszą z przegranej Trumpa, żeby na koniec roku spaść z rowerka w ewidentnie niezręczny sposób.

A żeby tego było mało, czujnym oczom interesującym się klubowym życiem nie umknęła informacja krążąca po undergroundowej części polskiego internetu - w Warszawie również ma odbyć się tego typu impreza, a obstawiamy, że na jednej się nie skończy. Kumamy chęć odpięcia wrotek po stresującym 2020 i nasycenia się muzyczką na żywo, ale kaman, nie tędy droga. Dajcie sobie na wstrzymanie, jeśli jesteście didżejami i didżejkami, po prostu odmawiajcie udziału w takich wydarzeniach, a jako uczestnicy i uczestniczki - poczekajcie na nadejście lepszych czasów, jeszcze trochę i szczepionka będzie dostępna powszechnie, a wtedy widmo zagrożenia zminimalizuje się do poziomu, w którym pójście na event z udziałem kilkuset osób będzie zdecydowanie rozsądniejsze.

Do TikToka i Apple leci props za zbanowanie aplikacji do uczestnictwa w bezprawnych imprezach, a do jej twórców i organizatorów techno balang jasny komunikat - myślcie o innych, a nie tylko o sobie.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.