Nowy „Król Lew”, teaser aktorskiej „Małej Syrenki”... Disney i Pixar ujawnili plany na najbliższe lata

Zobacz również:Disney oficjalnie wprowadza pierwszą biseksualną postać w swoich produkcjach
król lew.jpg
fot. Disney

Pojedynki wielkich studiów filmowych i telewizyjnych są często ciekawsze od tego, co finalnie wyprodukują. Disney i Pixar odsłoniły swoje karty – trudno będzie to przebić.

To jest ich moment, zwłaszcza za sprawą dobrych wyników finansowych spółki Disney. Według raportu kwartalnego, opublikowanego 10 sierpnia, firma zanotowała w drugim kwartale 2022 roku zysk netto w wysokości 1 141 mld dolarów. Rok wcześniej, za analogiczny kwartał, zysk wynosił 923 miliony dolarów. Inwestorów cieszą też wyniki platformy Disney+; według obliczeń, ma ona osiągnąć pełną rentowność w roku 2024. Jednym słowam – jest naprawdę nieźle.

Podczas D23 Expo w kalifornijskim Anaheim włodarze Disneya poszli za ciosem i ogłosili zapowiedzi nowych produkcji. Najciekawiej wypada kontynuacja hitowego W głowie się nie mieści, uznanego zresztą za jeden z najlepszych filmów studia Pixar (od 2006 roku będącego częścią Walt Disney Company). Obraz ma trafić do kin w 2024 roku, a główna bohaterka, Riley, będzie już nastolatką. I znów będzie biła się z siedzącymi w jej głowie emocjami, bo to one tak naprawdę grają pierwsze skrzypce na ekranie.

Mufasa. Król Lew opowie losy ojca Simby, zanim trafił na królewski tron. Okazuje się bowiem, że był sierotą, do tego prawie zaginionym w wyniku wielkiej powodzi. Narratorami będą Timon i Pumba, a za kamerą stanie reżyser Moonlight Barry Jenkins. Spore emocje wzbudziła też aktorska Mała Syrenka. Jej rolę zagra Halle Bailey z duetu Chloe x Halle, a internet już zalała fala rasistowskich komentarzy, bo hurr durr, czarna Syrenka? Rety. Premiera – maj 2023. Aha, będzie też aktorska Królewna Snieżka; rolę tytułową zagra Rachel Zegler, Złą Królową – Gal Gadot. Ale to dopiero w roku 2024.

Pixar wytoczył ciężkie działa w postaci serii Win Or Lose. Co ciekawe – nie serialu, a serii filmów, każdy z nich opowie tę samą, rozgrywającą się w ciągu jednego tygodnia historię, ale z innej perspektywy; czegoś takiego kino chyba jeszcze nie widziało. Z kolei film Elemental będzie dotyczył miasta, którego mieszkańcy reprezentują różne elementy: wodę, ogień, ziemię, powietrze itp. Oba te tytuły zobaczymy w roku 2023.

Prawdziwą bombą może być disneyowskie Wish, opowiadające o spadającej gwieździe, dzięki której można spełniać życzenia. Mało porywające? To słuchajcie: film będzie czymś w rodzaju urodzinowego prezentu od studia Disney dla studia Disney, które będzie obchodzić w przyszłym roku swoje stulecie. Animacja będzie oczywiście współczesna, ale częściowo ma odnosić się także do wszystkich tradycyjnych modeli animowania filmów, za jakie przez sto lat brała się marka Disney. Podobno Wish ma być przepełnione easter eggami. W roli głównej – znana z West Side Story Ariana DeBose. Czekamy.

wish.jpg
fot. kadr z filmu Wish

To dopiero początek wielkich zapowiedzi, a jeśli chcecie zobaczyć, jakie premierowe filmy będziecie mogli zobaczyć w kinie i na streamingach do końca 2022 roku – sprawdźcie nasz obszerny przewodnik. Tu z kolei poczytacie o tym, dlaczego tak trudno jest nie lubić filmów Pixara.

Co myślisz o tym artykule?

Podziel się lub zapisz
Współzałożyciel i senior editor newonce.net, prowadzący audycję „Nevermind” w newonce.radio. Najczęściej pisze o kinie, serialach i wszystkim, co znajduje się na przecięciu kultury masowej i spraw społecznych.
Komentarze 0