Senator Angus King z Maine wystosował w tej sprawie list do kierowników największych serwisów streamingowych.
Wszystko po to, by sprawić, żeby ludzie spędzali jak najmniej czasu z innymi. Na swój sposób jest to logiczne - gdyby wszyscy, niezależnie od tego, czy ich stać, czy nie, nagle dostali dostęp do platform streamingowych, to pewnie wykorzystaliby Święta na oglądaniu filmów i seriali. Piszemy o Świętach, bo darmowy okres obejmowałby właśnie przerwę świąteczną.
Ponieważ organizacje w całym kraju nadal reagują na rozprzestrzenianie się koronawirusa, wyciągam rękę, aby omówić i rozważyć wyjątkową rolę, jaką wasze firmy odgrywają w tym okresie świątecznym. W szczególności zachęcam do tymczasowego usunięcia wszelkich kwestii związanych z kosztami korzystania z usług. Wszystko to w ramach usługi publicznej dla wszystkich, którzy chcą pozostać bezpieczni w tym sezonie świątecznym, mając na uwadze ryzyko związane z dramatycznym wzrostem liczby zakażeń. Niestety, niektórzy Amerykanie prawdopodobnie zignorują porady dotyczące zdrowia i będą kontynuować swoje typowe, wakacyjne tradycje, zamiast bezpiecznie pozostać w domu - pisze King.
Cel szlachetny, natomiast widzimy w tym pomyśle dziury. Kingowi prawdopodobnie chodziło o zminimalizowanie sytuacji typu jedna rodzina przychodzi do drugiej. Od tego i tak nie uciekniemy - potrzeba spotkania się z innymi będzie dla wielu silniejsza niż opcja nagłego obejrzenia sobie The Last Dance. A wychodzenie na zewnątrz teoretycznie może być lepsze od imprez domowych; wiadomo, że koronawirus najlepiej roznosi się w zamkniętych pomieszczeniach. Poza tym trudno uwierzyć, że streamingowi giganci nagle zrezygnowaliby z płatnego dostępu do treści w najgorętszym dla siebie okresie w roku. Przy zamkniętych kinach i lockdownie.
My tymczasem namawiamy do zachowania ostrożności w te Święta. I już niedługo przedstawimy wam ogromną listę pozycji, które warto obejrzeć na streamingach podczas przerwy świątecznej.
