Znacie to dziwne uczucie, kiedy jakiś artysta jest na szczytach list przebojów, potem robi się o nim ciszej, a potem nagle odkrywacie, że zagra na święcie studentów w waszym mieście. My ostatnio rozmawialiśmy o tym zjawisku w redakcji i... na szybko wytypowaliśmy sobie kilku takich kandydatów na przyszłość.
Nie znaczy to oczywiście, że uważamy ich za słabiaków - tu chodzi raczej o wróżenie z fusów a propos dalszych losów ich karier. Tacy LMFAO jednego roku obstawiali największe festiwale, a chwilę później Redfoo (czyli ten kudłaty) został ogłoszony jako gwiazda lubelskich Medykaliów. W poprzedniej dekadzie Limp Bizkit wyprzedaliby każdy stadion świata, w tej grali na Ursynaliach. A że aktualnie na topie jest rap, to i wybraliśmy sobie pięciu wykonawców, których za parę lat możecie spodziewać się w Polsce w okolicy maja. Z legitką studencką zniżka 50%.
