Pierwszy głośny transfer roku w NFL. LA Rams uwolnili lwa z klatki i biorą Matthew Stafforda

Zobacz również:Gdy legenda szokuje cały świat sportu. Co jeszcze chce udowodnić Tom Brady?
Matthew Stafford
Fot. Leon Halip/Getty Images

Sezon jeszcze się w NFL nie skończył, a już zaczęło się nowe rozdanie na kolejny. Los Angeles Rams i Detroit Lions dokonali właśnie głośnej wymiany, w której adresy zamienili obaj rozgrywający – Jared Goff i Matthew Stafford.

Teoretycznie tzw. nowy ligowy rok w NFL nie rozpocznie się aż do 17 marca i to wtedy najwcześniej Stafford i Goff zmienią barwy, ale w praktyce drużyny mogą tego typu transakcje ogłaszać już wcześniej. I tak właśnie stało się w tym przypadku.

O tym, że obaj rozgrywający opuszczą swoje kluby wiadomo było od kilku tygodni – choć bardziej w przypadku Stafforda. Detroit Lions wymienili trenera, generalnego menedżera i w rok 2021 wkraczają z nadzieją na gruntowną przebudowę. Stafford, ich wybór numer 1 w drafcie z 2009 roku, nie będzie jej częścią i już jakiś czas temu wyszło na jaw, że Lions będą szukali partnera do wymiany. Nowy zarząd i sztab szkoleniowy o tym wiedział, kiedy toczyły się rozmowy kwalifikacyjne, a ponadto ten pomysł akceptował. Stafford to bowiem z jednej strony zawodnik, na którym można byłoby oprzeć nowych, lepszych Lions, a z drugiej dziś bodaj jedyny tak wartościowy gracz w tym zespole, za którego ktoś skłonny byłby oddać dużo na rynku. A przecież dodatkowe wybory w drafcie teoretycznie ułatwiają przebudowę, bo pomagają pozyskać dobrych, młodych zawodników, którzy na początku kariery w NFL nie będą zarabiali dużo.

Kiedy informacje o poszukiwaniu nowej drużyny dla Stafforda wyszło na jaw, szybko dowiedzieliśmy się, że chętnych jest wielu. Dan Campbell, nowy trener Lions, jeszcze przed weekendem twierdził, że otrzymali oferty z 7-8 klubów. Najlepszą złożyli Los Angeles Rams i w niedzielę wczesnym ranem polskiego czasu dostaliśmy pierwszą transferową bombę w NFL w tym roku.

Cena jest wysoka. Rams oddali dwa przyszłe wybory w pierwszej rundzie draftu oraz wybór z trzeciej, a także Jareda Goffa. To też dawny numer 1 draftu, ale jego kariera wyglądała do tej pory inaczej niż w przypadku Stafforda. O ile oglądając Goffa można było pomyśleć: „Ciekawe, jak radziliby sobie Rams z lepszym rozgrywającym?” tak kariera Stafforda w Detroit przebiegł pod znakiem rozmyślania, co by było, gdyby trafił do lepszej drużyny.

Goff w LA występował od 2016 roku i debiutancki sezon miał fatalny, ale przyjście trenera Seana McVaya odmieniło go. Razem dotarli nawet do Super Bowl w sezonie 2018, jednak w zgodnej opinii większości ekspertów Goff był pod koniec drugiej dziesiątki najlepszych QB ligi i gdyby nie dobry system ofensywny, mógłby być oceniany nawet niżej. Złośliwi komentowali, kiedy Goffowi w jednym ze sptkań padły słuchawki w kasku i nie mógł komunikować się z McVayem, że to tak, jakby komuś grającemu na konsoli nagle odpiąć pada. Stafford tymczasem był na przełomie pierwszej i drugiej i wiecznie miał w Detroit pod górę.

Dla Goffa odejście spod skrzydeł McVaya to czas poważnej weryfikacji. Już w drugiej połowie kończącego się właśnie sezonu było widać, że Rams myślą o jego wymianie i trener, który dotąd zazwyczaj go bronił, nie bał się go krytykować. W play-offach, choć 26-latek zdaniem McVaya wyleczył kontuzjowany kciuk, w pierwszym składzie zastąpił go John Wolford – nikomu nieznany zmiennik. Wolford też jednak doznał urazu i Goff dokończył pierwsze spotkanie z Seattle Seahawks (30:20), a potem zagrał od początku drugim z Green Bay Packers (18:32). Z obozu Rams szybko wypłynęły jednak raporty, że McVay ma już dość pracy z Goffem, a wszyscy pracownicy klubu w mediach wypowiadali się o nim tak, jakby nie chcieli definitywnie określić, czy zostanie w drużynie na kolejny sezon.

Dziś wiemy już, że nie. Cenę za Stafforda podbija fakt, że nie dość, że Goff to gorszy QB, to jeszcze kulą u nogi była jego umowa i trzeba było dorzucić coś jeszcze poza samym zawodnikiem. W kwietniu 2019 roku podpisał 5-letni kontrakt na 134 miliony dolarów, z czego 110 zostało mu zagwarantowane. Obecnie Lions przejmują w praktyce 4-letnią umowę ze średnią 27 mln rocznie. To wciąż sporo, jak na umiejętności Goffa, jednak dziś tyle mniej więcej kosztuje utrzymanie rozgrywającego z jakimś doświadczeniem w NFL. Poza tym tak naprawdę po dwóch latach mogą zwolnić go bez ponoszenia dużych kosztów. Być może zdecydują się nawet wybrać w drafcie rozgrywającego już teraz. Mają przecież siódmy numer. Ewentualnie zrobią to za rok, jeżeli chcą się przekonać, jak Goff wyglądał będzie po zmianie drużyny. Można jednak przypuszczać, że ich nowy GM, czyli Brad Holmes, który do tej pory pracował w Rams, zna doskonale jego wady.

Rams z kolei będą musieli odliczyć tzw. „martwe pieniądze” z przyszłorocznego salary cap za rozstanie się z dawnym wyborem nr 1, ale dzięki temu, że dostali lepszego rozgrywającego, są skłonni to zrobić. Oni także przejmują kontrakt Stafforda, którego w Detroit podpisał latem 2017 roku. Aktualnie zostało w jego ramach do spłacenia 43 mln dolarów, dzięki czemu Rams za niewysoką cenę dostają bardzo dobrego QB z doświadczeniem w lidze i z czymś do udowodnienia. Można powiedzieć, że lew w końcu wyszedł z klatki. Przez lata bowiem mówiło się, że Stafford to znakomity, ale niedoceniany QB, o którym za mało mówi się, bo gra w słabym Detroit i wystarczy, że dostanie lepsze wsparcie, a udowodni swoją klasę.

Owszem, aby Lions przyjęli Goffa, Rams musieli dorzucić wiele, jednak ta drużyna słynie z tego, że jak w coś się angażuje, to wchodzi all-in. Kiedy w 2016 roku Rams wymieniali się w drafcie, by wskoczyć na numer 1 i wziąć Goffa, oddali pierwsze rundy dwóch z rzędu draftów (i nie tylko). Następnie w 2018 roku nie mieli pierwszej rundy po tym, jak oddali ją za pozyskanie skrzydłowego Brandina Cooksa. W drafcie w 2019 roku zespół z LA dokonał wymian już w trakcie naboru i oddał swój numer w pierwszej rundzie za kilka kolejnych, a w 2020 i 2021 roku nie ma pierwszych rund, bo oddał je, pozyskując Jalena Ramseya, jednego z najlepszych obrońców NFL. Teraz, po wzięciu Stafforda, Rams nie będą ich mieli także w 2022 i 2023 roku, a to oznacza, że minie co najmniej 7 lat między ich wyborami w pierwszych rundach i pozyskanie, a potem pozbycie się Goffa, pochłonie sporą część z nich.

Na gorąco wydaje się, że Rams „wygrali” tę wymianę. Dostają lepszego rozgrywającego, który powinien zwiększyć ich szanse na walkę o najwyższe cele. Możliwe jednak, że za kilka lat zwycięzcami tej transakcji będą Lions. Ich plan zakłada przebudowę, a dwie dodatkowe pierwsze rundy mogą w tym pomóc. One są w tym transferze ważniejszą składową niż Goff. 26-latek ma swoje wyraźne ograniczenia i jak do tej pory jego sukces to bardziej zasługa pomocy trenera i gry w skutecznym systemie ofensywnym niż wielkich umiejętności.

Na miarodajną ocenę przyjdzie nam jednak poczekać kilka lat. Na razie wiemy tyle, że fani NFL otrzymają w najbliższym czasie odpowiedź na dwa nurtujące ich od lat pytania – jak Stafford sprawdzi się w lepszym otoczeniu niż będący od dekad w marazmie Lions i jak Goff będzie grał, kiedy nie będzie miał pomocy ze strony McVaya. Tak czy inaczej właśnie upadł pierwszy klocek domina na sezon 2021.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Futbol angielski i amerykański wyznaczają mu rytm przez cały rok. Na co dzień komentator spotkań Premier League w Viaplay. Pasję do jajowatej piłki spełnia w podcaście NFL Po Godzinach.