Powstała książkowa biografia Andrzeja Zauchy. Krótko przybliżamy tę wyjątkową postać

aucha.jpg

Najczarniejszy z polskich głosów muzyki rozrywkowej. Gdyby Andrzej Zaucha nadal żył, płacilibyście za jego koncerty ogromne pieniądze, a i tak wszystkie bilety byłyby wyprzedane.

Być może starsi czytelnicy w tym momencie zrobią facepalma - bo i jak możemy wyjaśniać ludziom, kim był Zaucha? Przecież każdy to wie! No właśnie nie każdy - wokalista zginął 30 lat temu, jego utwory nie są tak często odświeżane przez rozmaite media, jak innych znanych artystów z lat 70. czy 80.; spróbujcie natrafić na cokolwiek Zauchy w rozgłośniach radiowych, zdominowanych przez stare numery Perfectu albo Lady Pank. Niesłusznie! Zaucha jak nikt w Polsce przeszczepiał na nasz rynek amerykański soul i funk, chociaż może właśnie to jest przyczyną jego mniejszej popularności; te nurty nigdy się u nas specjalnie nie przyjęły.

Co ciekawe, jako solista zaczął późno, bo po 30-tce - przedtem Zaucha występował w jazzrockowej formacji Dżamble oraz z zespołem Anawa, w którym zastąpił samego Marka Grechutę. W latach 70. koncertował też za granicą, często na średniej jakości imprezach, żeby tylko móc zarobić pieniądze; pamiętajmy, że mimo wszystko były to nieco inne czasy. Ale w Polsce kojarzono go świetnie, przede wszystkim jako faceta, który miał kawał potężnego głosu. Nikt nie grał wówczas tak, jak Dżamble: rhythm'n'bluesowo, z soulowym sznytem, zupełnie tak, jakby Stevie Wonder przyjechał do Polski i założył tu własny zespół. Swoją drogą gdy faktycznie przyjechał, a był to rok 1989, Andrzej Zaucha spotkał się z nim i wręczył mu swoją kasetę.

Jego solowa twórczość to przede wszystkim lata 80., w Polsce stojące pod znakiem klawiszowego popu. Na tym tle Zaucha mocno się wyróżniał; owszem, śpiewał pod klawisze, ale podszyte organicznym, jazzowo-soulowym brzmieniem. Bez dwóch zdań największy hit wąsatego wokalisty to Byłaś serca biciem...

...ale ogromną popularnością w Polsce cieszył się także singiel Baw się lalkami... (ten teledysk!)

...oraz numer Czarny Alibaba - tu na żywo z festiwalu w Opolu.

Aha, ten facet, który śpiewa utwór przewodni w Gumisiach to też Zaucha!

Często wspominamy Andrzeja Zauchę nie tylko za sprawą muzyki, ale i przez jego przedwczesną śmierć. W 1991 42-letni piosenkarz, wówczas wdowiec, związał się z dużo młodszą aktorką Zuzanną Leśniak. Niestety - mężatką. Porzucony mąż wielokrotnie groził Zausze śmiercią, ale nikt nie przypuszczał, że wcieli swój zbrodniczy plan w życie. Tymczasem tak właśnie się stało. 10 października 1991 roku Zaucha i Leśniak zostali zastrzeleni na parkingu przy krakowskim Teatrze STU.

Pozostała po nim muzyka, której nowe życie dają współcześni zajawkowicze. Najbardziej znanym jest chyba DJ Anusz, który swego czasu wpuścił do sieci mix poświęcony pamięci Andrzeja Zauchy. Sprawdźcie, bo to prawdziwe The Best Of Zaucha!

Jego głos pojawił się także na albumie Wojtek Sokół. A konkretnie w utworze Pomyłka, w którego tekście pada zresztą nawiązanie do śmierci wokalisty.

I jeśli dzięki Taco Hemingwayowi ludzie zaczęli masowo sprawdzać, kim był Stanley Kubrick, a przy okazji poznawać jego filmy - nie mielibyśmy nic przeciwko temu, żeby to samo stało się z muzyką Zauchy. A Czarny Alibaba obudziłby się po raz drugi. Wy będziecie mogli bliżej go poznać już pod koniec września, kiedy do księgarń w całej Polsce trafi biografia Andrzeja Zauchy Życie, bierz mnie. Autorem książki jest dziennikarz muzyczny Jarek Szubrycht, okładki - nasz radiowy kolega Macio Moretti. Czekamy jak źli.

238387511_4278208065588375_5630126776353326757_n.jpg

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.