Presja, jakiej nie miał jeszcze nikt. Mick Schumacher zadebiutuje w Formule 1

Zobacz również:Kierowcy F1 ze specjalną motywacją. Kto ma coś do udowodnienia w sezonie 2021?
Mick Schumacher
Fot. Formula 1 via Getty Images

Zaledwie 21 lat na karku, ogromny potencjał, modelowo rozwijająca się kariera, kolejne zwycięstwa w niższych seriach, aż w końcu wymarzony kontrakt w Formule 1. I do tego wszystkiego jeszcze jeden mały drobiazg – nazwisko o największym ciężarze gatunkowym w sportach motorowych.

Mick Schumacher właśnie wkroczył w świat porównań, oczekiwań i presji, jakiej jeszcze nie miał w swoim życiu. Wywiady pełne tych samych pytań o ojca, z których niekoniecznie te sportowe mogą być najbardziej męczące. Jedyną nadzieją jest fakt, że na gładki początek kariery podpisał kontrakt z drużyną Haasa. Bo gdyby podpisał od razu z Ferrari…

INCOGNITO

Mick nie pamięta świata, w którym jego nazwisko nie jest równoznaczne z królową motorsportu. Urodził się w momencie, kiedy ojciec był już dwukrotnym mistrzem świata, a dosłownie moment później rozpoczął okres swojej wielkiej dominacji w barwach Ferrari. W tym samym czasie ścigał się również jego wujek Ralf, a życie całej rodziny kręciło się wokół bolidu. Nic dziwnego, że „młody Schumacher” (to określenie będzie się pewnie bardzo często powtarzać w jego karierze) szybko złapał bakcyla prędkości i ścigania. Zaczął w 2008 roku, kiedy Michael był niedługo po swoim pierwszym rozstaniu z F1. Teksty o przekazywaniu pałeczki czy dwóch królach, z których to jeden umarł, a drugi żyje, pojawiałaby się pewnie bardzo często.

Pojawiałaby, gdyby nie jeden mały trik wyścigowej rodziny. Wiedząc, jak ogromnym obciążeniem byłoby to dla małego chłopca zdecydowano, że Mick Schumacher w kartingu startował nie będzie. Startował za to Mick Betsch, którego nazwisko dziwnym trafem zbiegło się z nazwiskiem panieńskim matki Micka Schumachera. Ten sam Mick Betsch bywał też potem Mickiem Juniorem, co myliło wszelkich szukających sensacji informatorów. Ten kamuflaż udawał się Schumacherom dobre kilka lat. Szczególnie w momencie, gdy w 2010 roku Michael wrócił do ścigania i cała uwaga skupiła się na nim.

JAK DWIE KROPLE WODY

Wszystko - i to niemal dosłownie wszystko - zmienił wypadek Michaela Schumachera. Po raz pierwszy mówiło się nie o jego sportowych wyczynach, a o nim i jego rodzinie, do której nagle dotrzeć próbował każdy. A i sam Mick pojawił się na świeczniku jako ten, który był z ojcem w momencie tragicznego zdarzenia. Dziennikarze rozszyfrowali zagadkę Micka Betscha, który potem już jako Mick Schumacher wchodził do Formuły 4, gdzie został podwójnym wicemistrzem serii w barwach silnie powiązanej z Ferrari drużyny Prema Racing.

Szybki awans do Formuły 3 (ponownie w Premie) zaczął przywoływać pierwsze porównania. „Talent na miarę ojca”, „jak dwie krople wody” i tego typu historie. Wszystko to, czego rodzice Micka obawiali się od początku. Teraz jednak nie miał 9 lat, a 18, co na pewno ułatwiło sprawę. Nawet wtedy, gdy został poproszony, by przed Grand Prix Belgii pojeździć po torze samochodem Benetton B194, czyli dokładnie tym samym, w którym jego ojciec wygrywał mistrzostwo świata jeszcze przed jego narodzinami. Jeśli słowne porównania były niewystarczające, to wsadzenie do tego samochodu mogło przeważyć szalę.

Mick jednak nic sobie z tego nie robił, a jego kariera przebiega sprawdzonym modelem. Pierwszy sezon na zaznajomienie z serią, a w drugim sukces i awans. Tak było w Formule 4 (oba wicemistrzostwa przyszły w drugim sezonie, w dwóch oddzielnych seriach) i Formule 3, gdzie w drugim sezonie wygrał całą serię.

ELITA NA HORYZONCIE

Po zwycięstwie w Formule 3 trafił do bezpośredniego zaplecza F1, czyli Formuły 2, jednocześnie podpisując oficjalnie kontrakt z Ferrari Driver Academy. Schumacher, Ferrari i Formuła 1 na horyzoncie – wiadomo, dokąd to wszystko zmierza. Od tego momentu plany wdrożenia Micka w elitarną serię wyścigową stawały się coraz bardziej realne. Testy dla Ferrari czy drużyn z czerwoną ekipą spokrewnionych, jak Alfa Romeo Racing, stały się codziennością. Wszystko to oczywiście w połączeniu ze startami w Formule 2, w której modelowy przebieg kariery był kontynuowany. Pierwszy sezon na wdrożenie, a w drugim atak na sukces, którym okazało się mistrzostwo całej serii.

Jednak jeszcze zanim zostało zdobyte, Schumacher podpisał długoletni kontrakt z Haasem, kolejną ekipą z koneksjami w Ferrari. Amerykańska drużyna wymieniła cały skład kierowców, więc w jej składzie od przyszłego sezonu będziemy mieli dwóch debiutantów – Schumachera i Nikitę Mazepina.

Kariera młodego niemieckiego kierowcy toczy się gładko i modelowo, niczym z trybu kampanii gier komputerowych. Na tyle szybko, że być może sam Mick nie poczuł jeszcze tego, co czeka go w ramach występów w F1. A przynajmniej nie w tej skali. Od momentu startu sezonu 2021 wszystkie oczy będą zwrócone na niego i o ile pytania porównujące go z ojcem czy jego stylem jazdy są pewnie do zniesienia, o tyle bardziej niekomfortowa może być ta druga część ewentualnego zainteresowania – co ze zdrowiem ojca? Oczywiście Mick na to pytanie nie odpowie, bo rodzina Michaela bardzo ceni sobie prywatność w tej kwestii, jednak to zrodzi kolejne pytania, próbujące wyciągnąć cokolwiek. Nawet tak proste pytanie jak „czy rozmawiałeś z ojcem?” będzie w centrum uwagi, bo o zdrowiu siedmiokrotnego mistrza świata nie wiemy prawie nic. Nawet tego czy mówi i jest w stanie się jakkolwiek poruszać. Starania o wyciągnięcie czegokolwiek od Micka będą zapewne przeróżne, długotrwałe, i niezwykle męczące dla samego zainteresowanego.

Dowód? Jego kontrakt z Haasem momentalnie przywrócił temat na pierwsze strony gazet i to nawet bez żadnego słowa ze strony kierowcy. Jean Todt, szef FIA, powiedział w jednym z wywiadów, że „Michael oczywiście śledzi karierę syna”, co stało się newsem dnia najdobitniej potwierdzającym, że Schumacher senior jest przytomny. Czy jednak w jakikolwiek sposób jest w stanie się poruszać? Czy jego stan się poprawia? Nie wiadomo, więc już niedługo takimi podchodami będzie to pewnie wyciągane od Micka.

Kierowcy pozostaje więc życzyć cierpliwości i takiej modelowej kariery, jak dotychczas. Bo wtedy oznaczałoby to rok na zapoznanie z Haasem i F1, a w drugim sezonie jakieś większe sukcesy i awans. Nie musimy mówić do jakiego zespołu, prawda? Wtedy nic nie uratuje ani nas, ani Micka Schumachera, przed wielką czerwoną furią.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uniwersalny jak scyzoryk. MMA, sporty amerykańskie, tenis, lekkoatletyka - to wszystko (i wiele więcej) nie sprawia mu kłopotów. Współtwórca audycji NFL PO GODZINACH.