Przed nami 30-lecie premiery "Step In The Arena" Gang Starr - albumu, który na zawsze zmienił hip-hop

Gang Starr
fot. Raymond Boyd/Michael Ochs Archives/Getty Images

Już 15 stycznia będziemy obchodzić trzydzieste urodziny drugiego krążka duetu Gang Starr, Step In The Arena. Sophomore album to zawsze twardy orzech do zgryzienia. Jeżeli start był udany, presja rośnie; otwartym pozostaje także pytanie czy kontynuować obrany kierunek, czy postawić na rewolucję.

Guru i DJ Premier rozegrali tę kwestię po mistrzowsku, wprowadzając hip-hop na kolejny level po burzliwym dzieciństwie gatunku, które przypadło na lata osiemdziesiąte. Czy Step In The Arena broni się po trzech dekadach i jakie jest historyczne znaczenie tego tytułu?

No More Mr. Nice Guy - debiut Gang Starr wydany w 1989 roku - był jakościowy, choć wciąż osadzony w konwencjach epoki. Słychać to w beatach Premiera, słychać we flow Guru. Pionierskim czasom rzecz jasna należy się szacunek, choć mówiąc szczerze, dzisiaj wiele wydawnictw z tamtego okresu po prostu trąci myszką. Wystarczyły dwa lata, by wszystko się zmieniło. Z pewnością pomógł kontrakt z Chrysalis, labelem pod skrzydłami giganta - EMI. Fundusze zainwestowano w lepsze brzmienie i konkretniejszą promocję. Step In The Arena przenosiło gatunek w nowe czasy, co słuchać zarówno w podejściu do beatów, jak i nawijki. Premier tnie funk w świeży sposób, uwalniając go od szybkich breaków - choć echa tego stylu słychać jeszcze m.in. w Who’s Gonna Take The Weight? - i długich loopów. Guru nie pędzi już tak do przodu, stawiając bardziej na metodyczny rytm kolejnych linijek. Co ciekawe - DJ Premier był mocno zainspirowany punkiem i nową falą. Te wpływy przeniósł na Step In The Arena w formie krótkich, ale bardzo skutecznych utworów. Obaj członkowie Gang Starr widzieli potencjał w hip-hopie, ale formuła, która krzepła przez dekadę lat osiemdziesiątych, wydała się im ograniczająca. Ich drugi materiał znacząco ją poszerzył na poziomie zakresu instrumentalnych zabiegów czy kształtu narracji.

Guru i Premier nie byli zadowoleni z kondycji swojej społeczności i rzeczywistości osiedlowej. Mocnych przeżyć dostarczyły im odpowiednio Boston i Houston, ale bezmiar rozpaczy dotknął ich szczególnie po przeprowadzce na Brooklyn. Nowojorskie dzielnice - rządzone przez gangi i hustlerów, usłane ofiarami narkotykowej plagi i porzucone przez federalny rząd - zdefiniowały treści muzyki Gang Starr. Guru postanowił działać w duchu zgodnym ze swoją ksywką i na Step In The Arena nasilił krytykę ulicznego stylu życia. Choćby Just To Get A Rep to przestroga dla chojraków, którym marzy się gangsterski blichtr, zdobywany za wszelką cenę. Ale drugi Gang Starr eksploruje szeroki zakres tematyczny - od miłości po braggadocio, do którego raper miał pełne prawo. Step In The Arena to niebywały popis jego technicznych umiejętności i aż dziw bierze, że z tak wysokiego punktu - on z czasem wspinał się jeszcze wyżej. Z kolei Preemo stworzył podwaliny i wzór podkładu do klasycznego, nowojorskiego rapu. Perkusja zaczęła zwalniać, charakter sampli sukcesywnie porzucał wesołkowatość pierwszych beatów. Ostro cięte sample, śmiałe sypanie scratchami, oszczędne, ale dążące do pełni podejście do przestrzeni... Taki styl nabierze kształtu w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, ale to właśnie na Step In The Arena jesteśmy świadkami jego narodzin w kanonicznej formie.

Trudno rozmawiać o Złotej Erze bez odnotowania znaczenia Step In The Arena w jej kształtowaniu. Nie jest to może kompletne zerwanie z paradygmatem poprzedniej dekady, ale na pewno - zwiastun przełomu. To, co Guru i DJ Premier tutaj rozpoczęli - rezonowało w kolejnych latach, inspirując zarówno innych artystów, jak i sam Gang Starr, pogłębiający z każdym kolejnym wydawnictwem formułę, wypracowaną na Step In The Arena. Legendarny duet podsumował formacyjne czasy hip-hopu i kreatywnie spojrzał w jego potencjalną przyszłość. A ta była wyjątkowo świetlana - także dzięki rewolucji, wywołanej na początku 1991 roku.

Podziel się lub zapisz