Przyjazność środowisku i całkowita autonomia. Jak będą wyglądały samochody przyszłości?

Opel Corsa-e
fot. materiały prasowe

Na chwilę zamienimy się w jasnowidzów i na podstawie dostępnych informacji - oraz naszej wybujałej wyobraźni - pokusimy się o predykcje dotyczące tego, jak w niedalekiej przyszłości zmienią się samochody.

Wystarczy cofnąć się myślami dosłownie kilka lat wstecz i spojrzeć na pojazdy, które jeżdżą po ulicach w 2021 roku, żeby spokojnie móc powiedzieć, że future is now. Kto by pomyślał, że elektryczne auta przestaną kojarzyć się z małym zasięgiem, niezadowalającymi osiągami i często niewielkimi rozmiarami? Dziś wszystkie największe marki muszą liczyć się z tym, że sektor aut elektrycznych (lub hybryd typu plug-in) nie jest już fanaberią, a odpowiedzią na realną potrzebę zmian, zarówno w kontekście klimatycznym, jak i ekonomicznym. Przykładem jest najnowszy, w 100% elektryczny, oszczędny i niemalże bezgłośny Opel Corsa-e.

Co więcej, niektóre największe metropolie świata zakazują wjazdu do centrum samochodom starszej daty i emitującym znaczną ilość spalin. Czy to oznacza, że za kilka lat obudzimy się w rzeczywistości, w której duże miasta staną się czystsze? Czy będzie to stanowić jeden z elementów prowadzących do zminimalizowania tak dotkliwego w Polsce smogu?

Opel Corsa-e
fot. materiały prasowe

Zwróćcie uwagę na model Grandland X posiadający hybrydowy napęd plug-in z możliwością ładowania z zewnętrznego źródła prądu. Statystyki pokazują, że ludzie pokonują dziennie średnio 50 km w drodze do pracy czy na zakupy. Grandland X Hybird oferuje przejazd w trybie bezemisyjnym do 57 km, a opcja Hybrid4 nawet do 59 km (wg WTLP). Jest to wystarczający zasięg, aby móc pokonać dzienny dystans bez potrzeby podłączania pojazdu do stacji. Grandland X z silnikiem hybrydowym występuje w dwóch wersjach: Hybrid (z napędem na przednią oś) oraz Hybrid4 z napędem 4x4, 300 KM pod maską i aż 4 trybami jazdy. Przełomowe rozwiązania dzieją się na naszych oczach. Co dalej, maszyny powstające za pośrednictwem drukarki 3D?

Opel Grandland X
fot. materiały prasowe

Nowy model Opla Corsy jest dowodem na to, że da się połączyć ekologiczne i oszczędne podejście z odpowiednią mocą. Corsa-e to kompaktowe auto miejskie, którym jednak spokojnie wybierzecie się na dalszy wypad np. na Mazury. Jego zasięg może wynieść do 337 km (wg WLTP), a opcja szybkiego ładowania (do 80% w jedyne pół godziny, z wykorzystaniem ładowarki prądu stałego o natężeniu 100 kW) sprawia, że nie trzeba martwić się o pokonywany dystans i dłuższe podróżowanie. Samochód jest cichy, nie emituje spalin, posiada sportową specyfikę i co ciekawe - odzyskuje prąd podczas hamowania. I pomyśleć, że jeszcze kilkanaście lat temu, tego rodzaju udogodnienia znajdowały się w kategorii marzeń.

A wracając do sfery futurologicznych rozmyślań: jeśli przyjrzeć się temu, jak przedstawiane były samochody przyszłości w filmach science-fiction, to da się zauważyć wiele podobieństw z tym, co przyniosła nam rzeczywistość. Weźmy np. wizje z filmów I, Robot z Willem Smithem, Demolition Man z Sylvestrem Stallone’em czy Minority Report z Tomem Cruisem. Maszyny, za których sterami siedzieli wymienieni bohaterowie, w znacznej mierze pokrywają się z tym, co mają obecnie - lub będą miały lada moment - do zaoferowania najnowocześniejsze i najbardziej zaawansowane technologicznie marki.

Ale pojazdy na prąd to przecież nie jest jedyna motoryzacyjna rewolucja, której jesteśmy naocznymi świadkami. Nie da się pominąć faktu, że autonomiczne samochody to już nie jest wymysł wielkiego ekranu i również takie rewolucyjne rozwiązania powoli wkraczają do naszego codziennego życia. Co prawda jesteśmy na wczesnym etapie jeśli chodzi o rozwój tej technologii, ale w niedalekiej przyszłości powinien to być chleb powszedni, zupełnie jak dostawa jedzenia poprzez aplikacje czy trzymanie plików w chmurze.

Wyobraźcie sobie, że zamawiacie taksówkę, a za kółkiem nie siedzi żaden kierowca. W USA, a dokładniej w stolicy stanu Arizona - Phoenix - dzieje się to już od kilku lat; tam korzystanie z podwózek dzieje się bez udziału osób trzecich. I nagle wielogodzinna podróż przez autostrady stanie się mniej męcząca, kierowca będzie mógł się nawet zdrzemnąć, zjeść spokojnie posiłek lub przeczytać książkę.

Opel Corsa-e
fot. materiały prasowe

No dobrze, mamy już omówione samochody elektryczne i autonomiczne, a co powiecie na krok dalej, czyli maszyny zintegrowane z ludzkim mózgiem? Otwieranie za pomocą myśli, wydawanie komend głosowych lub sterowanie gałkami ocznymi? To nie żaden Matrix, a całkiem realna predykcja, biorąc pod uwagę, że w kolejnych dekadach transhumanistyczne techniki z pewnością zyskają na popularności - i, co najważniejsze, dostępności. Wyobraźcie sobie, że już niebawem samochody będą nie tylko środkiem transportu, ale również pełnoprawnym centrum rozrywki lub miejscem do pracy. Długi wyjazd służbowy? Nie ma najmniejszego problemu - pojazd będzie nieustannie podłączony do internetu, a zainstalowany software będzie odpowiedzialny m.in. za odbiór maili, organizowanie spotkań na komunikatorach czy przygotowywanie prezentacji.

A jeśli podróż nie będzie związana z pracą to maszyna zamieni się w mobilne kino, z dostępnością do najnowszych filmowych premier lub - popuśćmy jeszcze wodzę fantazji - stację gamingową. Możliwości są w zasadzie nieograniczone, a jedynie od twórców zależy, jakie udogodnienia zaoferują ludzkości. Póki co, cieszy fakt, że pojawiają się takie samochody, jak elektryczne i hybrydowe pojazdy marki Opel, dzięki którym spotyka nas większa przyjemność z jazdy przy jednoczesnej trosce o środowisko.

Tekst powstał we współpracy z marką Opel.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.