Rapowy kompas polityczny. Którzy raperzy angażowali się w kampanię wyborczą w USA i po czyjej stronie stali?

Zobacz również:Steez wraca z Audiencją do newonce.radio! My wybieramy nasze ulubione sample w trackach PRO8L3M-u
trump cover.jpg
fot. getty images

To była długa kampania wyborcza. Jak nigdy przedtem, mocno towarzyszył jej hip-hop. Nie tylko ten lecący z głośników na wiecach.

W momencie pisania tego tekstu amerykańskie wybory prezydenckie są wciąż nierozstrzygnięte. Kampania wyborcza, tym razem wyjątkowo dzika, nie tylko przez pandemię, ale również wyjątkowo ostry podział polityczny, dobiegła końca. Wielu widzom ulżyło, bo był to spektakl tyleż męczący, co miejscami żenujący.

Od jakiegoś czasu nie dziwi, że w tego typu akcjach biorą udział również raperzy i raperki - oswoiliśmy się z tym widokiem szczególnie dobrze w obu kampaniach Baracka Obamy. I w obecnej kampanii akcentów hip-hopowych nie brakowało, ba, doczekaliśmy się również pierwszego rapera ubiegającego się o urząd prezydenta. Poniżej znajdziecie krótki przegląd postaci, które zaangażowały się w prezydencki wyścig. Nie zawsze w dobrym stylu.

1
Grunt to ciekawy kandydat
Presidential Candidates Hit The Soapbox At The Iowa State Fair
Chip Somodevilla/Getty Images

Najwięcej emocji budziły pojedynki faworytów do walki z Donaldem Trumpem, czyli starcie między Joe Bidenem i Berniem Sandersem u Demokratów. Ale przez jakiś czas jedną z osób, która skupiła na sobie część zainteresowania, był przedsiębiorca Andrew Yang. Mimo niemałej kampanii w mediach, ostatecznie wycofał się w lutym 2020, przekazując poparcie Bidenowi. Zanim to się stało, próbował walczyć o młodszą bazę wyborczą - pojawił się w podcaście Joe Rogana, co przyniosło mu wzrost poparcia i rozpoznawalności. Kreował się na kandydata spoza układu, dynamicznego i młodego - Yang ma 45 lat, co przy 77 latach Bidena, 74 Trumpa i 79 Sandersa czyni z niego niemal szczypiora. Pokazywał swoje przywiązanie do nowych technologii i słabość do hip-hopu. Wypadał w tym o wiele wiarygodniej, niż inni kandydaci, którzy często bywali żywym wcieleniem mema ze Stevem Buscemim. Nic dziwnego, że przyciągnął kilka postaci z rapowego świata, które szukały odświeżenia.

Na Twitterze wsparł go Chance the Rapper (który wcześniej pracował przy kampanii Obamy), ale najmocniej w kampanię przedsiębiorcy zaangażował się Donald Glover aka Childish Gambino. Yang zatrudnił go jako kreatywnego konsultanta - możemy tylko zgadywać, co to naprawdę oznaczało. Przedsiębiorcę w drodze do prezydenckiego fotela wsparł też Rich Brian, który nawet zaprosił go na scenę w trakcie jednego ze swoich koncertów.

2
Wystartuj sam!
President Trump Hosts Kanye West And Former Football Player Jim Brown At The White House
Oliver Contreras - Pool/Getty Images

Kiedy Kanye West ogłaszał plany startu na urząd prezydenta, wiele osób po prostu popukało się w czoło - ot, kolejne megalomańskie głupotki od Ye, do których przyzwyczaił nas przez lata. Ale legendarny raper i producent rzeczywiście wystartował z kampanią, przygotowaną i przeprowadzaną jak wiele z jego ostatnich wycieczek artystycznych - skleconą naprędce i polegającą na żywiole. To, co sprawdza się w przypadku muzyki, w polityce jest przepisem na porażkę. Pierwszy wiec wyborczy Kanyego wyglądał jak spotkanie w salce katechetycznej, a potem było tylko gorzej. Nie udało mu się zarejestrować we wszystkich stanach, zbieranie kampanijnych funduszy - kluczowa sprawa w skorumpowanym amerykańskim systemie wyborczym - szło mu bardzo opornie. Po drodze pojawiały się głosy, że artysta zrezygnuje, ale, o dziwo, dojechał do końca. I pochwalił się, że zagłosował po raz pierwszy w życiu. Na siebie.

3
Zmiana o siwych włosach
cardi b sanders.jpg
getty images

Bernie Sanders to zdecydowanie najbardziej progresywny kandydat, jaki kiedykolwiek startował w amerykańskich wyborach z szansami na wygraną. Ostatecznie machinacje partii Demokratów pozbawiły go nominacji, ale udało mu się wprowadzić choć część postulatów do programu Joe Bidena. Sam był również aktywnym wojownikiem o równouprawnienie rasowe w kluczowych momentach historii. Nic zatem dziwnego, że w jego otoczeniu często pojawiały się osoby ze świata hip-hopu. Cardi B poparła go po raz drugi z rzędu, podobnie znany z mocnych przekonań politycznych Killer Mike - oboje przeprowadzili długie i bardzo ciekawe rozmowy z kandydatem. Ciekawą niespodzianką był T.I. - legenda południowego rapu wytypował Berniego Sandersa jako osobę z największymi szansami na pokonanie Trumpa.

4
Świat może się palić, byle podatki były niskie
Donald Trump Ends Presidential Campaign With Two Rallies In Michigan
Kamil Krzaczynski/Getty Images

Na ostatniej prostej tegorocznych wyborów mogliśmy posłuchać Donalda Trumpa, który bez żadnych podstaw głosił, że nikt nie zrobił tyle dla czarnej społeczności, co on. I ... zarzucił desperackie sieci na raperów. Miał nadzieję na poprawę notowań w afroamerykańskiej i młodszej bazie wyborczej - nie do końca płonną, bo poza piwniczakami z 4chana i białymi mieszkańcami konserwatywnych stanów, w 2016 roku głosowała na niego również część czarnej społeczności. Co ciekawe, dzięki demagogicznej narracji o niskich podatkach, złapał kilku szczególnie chciwych raperów - nie było to trudne, bo takie wartości dominują na scenie przynajmniej od czasów blingu. Na hasło niższej daniny dla państwa pozytywnie zareagowali m.in.: Lil Wayne i Lil Pump.

Wayne był bardzo zadowolony po spotkaniu z Trumpem, a Pump wyszedł na scenę w trakcie wiecu prezydenta. Został tam zapowiedziany jako Lil Pimp. Innym raperem podatnym na flirty Trumpa stał się Ice Cube, który od jakiegoś czasu przedstawia się jako rzecznik czarnej społeczności - przy krytyce sporej części środowiska i publiczności, która odmawia mu tego tytułu, wskazując np. na aktywistów i aktywistki, które bardziej zasługują na takie miano. Po spotkaniu z prezydentem wyraził chęć współpracy przy jego drugiej kadencji (która na ten moment wydaje się wątpliwa), co samo w sobie nie jest złe - zasypywanie podziałów to dobry pomysł polityczny. Ale Ice Cube epatował arogancją i ignorancją, co zjeżyło wielu obserwatorów. Nic dziwnego, że dogadał się z Trumpem.

Podziel się lub zapisz
Paweł Klimczak